Operacja Ladbroke – operacja brytyjskiej piechoty szybowcowej przeprowadzona podczas II wojny światowej w pobliżu Syrakuz na Sycylii, która rozpoczęła się 9 lipca 1943 r. w ramach operacji Husky, alianckiej inwazji na Sycylię. Była to pierwsza aliancka operacja powietrznodesantowa z wykorzystaniem dużej liczby samolotów, powierzona brytyjskiej 1 Brygadzie Powietrznodesantowej, dowodzonej przez bryg. Philipa Hicksa, ze składu 1 Dywizji Powietrznodesantowej, startującej z Tunezji 136 szybowcami Waco CG-4 i ośmioma Airspeed Horsa. Celem było przeniesienie dużej siły inwazyjnej w pobliże Syrakuz, zajęcie mostu Ponte Grande i ostatecznie przejęcie kontroli nad samym miastem, zwłaszcza strategicznie ważnymi dokami, jako wstęp do opanowania Sycylii.
W drodze na Sycylię sześćdziesiąt pięć szybowców zostało wypuszczonych zbyt wcześnie przez amerykańskie i brytyjskie samoloty holownicze, po czym uderzyło w morze, topiąc 252 ludzi. Spośród ocalałych, tylko 87 żołnierzy przybyło na most Pont Grande, chociaż udało im się zdobyć most i utrzymać dłużej niż przez czas, po którym mieli otrzymać posiłki. W końcu, po wyczerpaniu amunicji i przy tylko piętnastu żołnierzach mogących wciąż walczyć, Brytyjczycy poddali się siłom włoskim. Włosi, po przejęciu kontroli nad mostem, starali się zniszczyć konstrukcję, ale nie udało im się to przez działania żołnierzy 1 Brygady Powietrznodesantowej, którzy usunęli wcześniej położone ładunki wybuchowe. Pozostałe oddziały brygady, które wylądowały w innych miejscach na Sycylii, pomogły w operacji, niszcząc łącza komunikacyjne i baterie artyleryjskie.
Tło sytuacyjne
W grudniu 1942 r., kiedy siły alianckie maszerowały przez Tunezję po wylądowaniu tam miesiąc wcześniej w ramach operacji Torch, kampania afrykańska dobiegała końca; wraz ze zbliżającym się zwycięstwem rozpoczęły się dyskusje pomiędzy aliantami na temat ich następnego celu. Wielu Amerykanów opowiadało się za natychmiastową inwazją na północy Francji, podczas gdy Brytyjczycy, a także gen. Dwight Eisenhower twierdzili, że to Sardynia była najlepszym kolejnym celem sił alianckich. W styczniu 1943 r. premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i prezydent USA Franklin Delano Roosevelt spotkali się na konferencji w Casablance zdecydowali się wylądować na Sycylii, której okupacja mogłaby potencjalnie zapewnić aliantom kontrolę nad śródziemnomorskimi szlakami żeglugowymi i dostęp do lotnisk bliżej Włoch kontynentalnych i terytorium Niemiec. Pod kryptonimem operacja Husky ukryto aliancką inwazję na Sycylię, a jej planowanie rozpoczęło się w lutym. Początkowo brytyjska 8 Armia pod dowództwem gen. Bernarda Montgomery’ego, miała wylądować w południowo-wschodnim rogu wyspy i skierować się na północ do portu w Syrakuzach. Dwa dni później amerykańska 7 Armia, dowodzona przez gen. George’a Pattona, miała wylądować w zachodnim rogu wyspy i ruszyć w kierunku portu w Palermo.
W marcu postanowiono, że amerykańska 82 Dywizja Powietrznodesantowa pod dowództwem gen. Matthew Ridgwaya oraz brytyjska 1 Dywizja Powietrznodesantowa gen. George’a Hopkinsona zostaną zrzucone na spadochron i w szybowcach tuż przed lądowaniem z morza; żołnierze sił powietrznodesantowych wylądowaliby kilka kilometrów za plażami i neutralizowali ich obrońców, pomagając w ten sposób desantowi alianckich sił lądowych. Jednak na początku maja dyrektywy te zostały radykalnie zmienione pod naciskiem dowódcy 8 Armii, gen. Montgomery’ego; argumentował on, że gdy siły alianckie wylądują osobno na każdym krańcu wyspy, broniące się wojska Osi będą miały okazję pokonać kolejno każdą armię aliancką, zanim te będą mogły się zjednoczyć. Plany zostały zmienione w taki sposób, aby desantować 8 i 7 Armię jednocześnie na odcinku linii brzegowej o długości 160 km w południowo-wschodnim rogu Sycylii. W tym samym czasie skorygowano również zadania dwóch dywizji powietrznodesantowych, brytyjskiej 1-ej i amerykańskiej 82-iej; Montgomery uważał, że spadochroniarze i piechota szybowcowa powinny wylądować w pobliżu Syrakuz, aby mogły przejąć cenny port. Dowódca artylerii 82 Dywizji Powietrznodesantowej, gen. Maxwell Taylor stwierdził wówczas, że wylądowanie za plażami i pokonanie jej obrony nie było odpowiednią misją dla żołnierzy sił powietrznodesantowych, ponieważ byli oni lekko uzbrojeni i podatni na bratobójczy ostrzał w wyniku planowanego ostrzału artylerii okrętowej. W zmienionym planie działań dywizji powietrznodesantowych wzmocniona pułkowa grupa bojowa (505 Pułk Piechoty Spadochronowej pod dowództwem płk Jamesa Gavina, z 3. batalionem 504 Pułku Piechoty Spadochronowej i licznymi jednostkami dodatkowymi) wydzielona ze składu 82 Dywizji Powietrznodesantowej miała zostać zrzucona na spadochronach na północny wschód od portu Gela, aby zablokować ruch rezerw sił Osi w kierunku plaż desantowych. Brytyjska 1 Dywizja Powietrznodesantowa miała teraz przeprowadzić trzy operacje siłami wielkości brygady: most drogowy Ponte Grande na południe od Syrakuz miał zostać zajęty przez 1 Brygadę Powietrznodesantową pod dowództwem bryg. Philipa Hicksa, port Augusta miał być przejęty przez 2 Brygadę Spadochronową bryg. Ernesta Downa, a wreszcie most Primasole nad rzeką Simeto miał zostać zdobyty i opanowany przez 1 Brygadę Spadochronową bryg. Geralda Lathbury’ego.
Planowanie thumb|Mapa pokazująca miejsca alianckich desantów podczas inwazji na Sycylię, lipiec 1943 r. Ponieważ we wszystkich trzech brygadach nie było wystarczającej liczby samolotów transportowych do jednoczesnego poprowadzenia wszystkich zaplanowanych operacji, postanowiono, że pierwszą wykonaną misją będzie Ladbroke, której celem było zdobycie mostu Ponte Grande. Operacja pod dowództwem bryg. Philipa Hicksa została przeprowadzona tuż przed lądowaniem amfibii, w nocy z 9 na 10 lipca, podczas gdy pozostałe dwie operacje odbywały się przez kolejne dwie noce. 1 Brygada Powietrznodesantowa otrzymała także dodatkowe zadania związane z zajęciem portu w Syrakuzach i przyległych do niego obszarów miejskich, a także zniszczeniem lub przejęciem przybrzeżnej baterii artyleryjskiej, która obejmowała swym zasięgiem plaże desantowe. Kiedy rozpoczęły się szkolenia przed akcją, natychmiast uwidoczniły się trudności. Pierwotny plan operacji zakładał zrzucenie wszystkich trzech brygad na spadochronach, ale w maju Montgomery zmienił plan; po ustaleniu, że siły powietrznodesantowe będą w znacznej odległości od alianckich wojsk lądowych, uważał on, że oddziały wysłane do zdobycia Syrakuz mogą zostać przewiezione przez szybowce, aby zapewnić użycie maksymalnej dostępnej siły. Jego doradca lotniczy, kpt. Cooper z RAF-u próbował przekonać go, że lądowanie szybowcowe przeprowadzone w nocy z niedoświadczonymi załogami lotniczymi nie jest dobrym pomysłem, ale decyzja Montgomery’ego pozostała niezmieniona.
Nowe rozkazy Montgomery’ego spowodowały kilka problemów, z których pierwszy polegał na tym, że samoloty transportowe Skrzydeł Transportu Lotniczego przypisano do operacji powietrznodesantowych. Kiedy przybyły one do Afryki Północnej, zdecydowano, że 52 Skrzydło Transportu Lotniczego będzie działać z 1 Dywizją Powietrznodesantową, a 51 Skrzydło z 82 Dywizją Powietrznodesantową. Kilka tygodni później ten układ został zmieniony, 52 Skrzydło działało teraz z 82 Dywizją Powietrznodesantową, a 51-sze z 1 Dywizją Powietrznodesantową; wydawało się to logiczną decyzją, ponieważ każde skrzydło miało doświadczenie operacyjne w dywizji, z którą było połączone. Jednak decyzja o przekształceniu ataku na Syrakuzy w szybowcowy była problematyczna; 51 Skrzydło praktycznie nie miało doświadczenia w szybowaniu, podczas gdy 52-ie miało go znacznie więcej, ale już przygotowywało się do misji ze spadochroniarzami. Zamiana była niepraktyczna i doprowadziła do wielu problemów, które spowodowały, że 1 Dywizja Powietrznodesantowa, a tym samym 1 Brygada Powietrznodesantowa leciały z niedoświadczonym skrzydłem transportowym.
Problemy z szybowcami thumb|Jeden z jeepów 1 Brygady Powietrznodesantowej w trakcie załadunku na szybowiec Waco CG-4 Napotkano dalsze problemy z szybowcami, które miały być użyte w planowanej operacji oraz z pilotami szybowców. Jeszcze kilka miesięcy przed operacją, w Afryce Północnej zauważalny był kompletny brak szybowców. Pod koniec marca niewielka liczba Waco przybyła do Akry na Złotym Wybrzeżu, ale piloci wysłani po nie stwierdzili, że są one w złym stanie. Z powodu zaniedbań i szkodliwych skutków tropikalnego klimatu mogli zabrać tylko niewielką liczbę sprawnych Waco i finalnie dostarczyć je do Afryki Północnej 22 kwietnia. Od 23 kwietnia większa liczba amerykańskich szybowców zaczęła przybywać do portów w Afryce Północnej, ale nie były one natychmiast dostępne do użytku, ponieważ przewożono je w częściach; skrzynki były rozładowywane przypadkowo, brakowało instrukcji, a ludzie wyznaczeni do montażu szybowców często nie mieli na ten temat żadnej wiedzy. Jednak kiedy podjęto decyzję o przeprowadzeniu ataku szybowcowego z 1 Brygadą Powietrznodesantową, poprawiono jakość montażu, a do 12 czerwca do Skrzydeł Transportu Lotniczego zostało dostarczonych 346 szybowców Waco. Natomiast tylko niewielka liczba Hors została przetransportowana do Afryki Północnej na użytek brygady; trzydzieści maszyn wystartowało z Anglii i odbyło podróż na dystansie około 2400 km w ramach operacji Turkey Buzzard. Po atakach myśliwców Luftwaffe i często burzliwych warunkach pogodowych do Afryki Północnej dostarczono w sumie 27 Hors na potrzeby operacji.
Kiedy jednak w Afryce Północnej znalazł się wystarczająca liczba szybowców, nie wszystkie nadawały się nawet do celów szkoleniowych; 16 czerwca większość maszyn została uziemiona i nadawała się do naprawy, a 30 czerwca u wielu z nich znaleziono usterki w instalacji elektrycznej statecznika, co wymagało uziemienia ich na trzy dni. Biorąc pod uwagę te problemy, 51 Skrzydło Transportu Lotniczego nie było w stanie przeprowadzić ćwiczeń szybowcowych na dużą skalę do połowy czerwca. Dopiero 14 czerwca 54 Waco przeleciały ponad 110 km, a następnie wylądowały na lotnisku. Większe ćwiczenia przeprowadzono 20 czerwca, ale nawet te manewry były nierealistyczne, ponieważ prowadzono je w biały dzień, a desant miał odbyć się w nocy. Sami brytyjscy piloci szybowcowi również sprawiali trudności; chociaż było ich wystarczająco dużo, aby przeprowadzić operację, byli bardzo niedoświadczeni. Oderwani od pułku pilotów szybowcowych na czas operacji, nie mieli doświadczenia z szybowcami Waco i operacjami nocnymi z nimi związanymi, ponieważ brytyjska doktryna wojenna uznała takie operacje za niemożliwe do przeprowadzenia. Średnio piloci wylatali zaledwie osiem godzin w szybowcach. Niewielu było ocenianych jako „gotowych do operacji” i żaden nie miał doświadczenia w walce. Płk George Chatterton, dowódca pułku pilotów szybowcowych, zaprotestował przeciwko uczestnictwu jego ludzi w operacji, ponieważ uważał, że nie nadają się do niej. Gdy okres szkolenia brygady zakończył się łącznie dwoma lotami ćwiczebnymi, piloci szybowcowi mieli średnio 4,5 godziny treningu w lataniu nieznanym im szybowcem Waco, włączając w to średnio 1,2 godziny lotu nocnego.
1 Brygada Powietrznodesantowa