Obóz pracy na Flugplatzu w Lublinie – niemiecki nazistowski obóz pracy funkcjonujący od jesieni 1941 roku do listopada 1943 roku na terenie przedwojennych zakładów Lubelskiej Wytwórni Samolotów w Lublinie. Przez Niemców i niektórych więźniów nazywany „obozem na starym lotnisku” (, Flughafenlager).
Pierwotne plany zakładały, że więźniowie i więźniarki będą pracować na rzecz ulokowanych w obozie zakładów odzieżowych Waffen-SS. Wiosną 1942 roku, po rozpoczęciu masowej eksterminacji Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, w obozie na Flugplatzu zorganizowano centralny ośrodek gromadzenia i przetwarzania mienia, które odebrano ofiarom. Jednocześnie pełnił także funkcję punktu etapowego, w którym zatrzymywały się pociągi zmierzające do ośrodków zagłady w dystrykcie lubelskim. Na obozowej rampie przeprowadzano „selekcje”, a zdolnych do pracy Żydów wyłączano z transportów, po czym pozostawiano na Flugplatzu, kierowano do obozu koncentracyjnego KL Lublin na Majdanku lub wysyłano do innych obozów pracy.
Pod koniec 1942 roku, w związku ze zbliżającym się końcem akcji „Reinhard”, obóz przeszedł kolejną reorganizację. Miała ona na celu jego przystosowanie do prowadzenia działalności produkcyjnej na rzecz spółek należących do SS. Ponadto 22 października 1943 roku zarządzono przekształcenie obozu w filię Majdanka. Plany te pozostały jednak niezrealizowane, gdyż już jedenaście dni później niemal wszystkich więźniów wymordowano w ramach akcji „Dożynki”.
Geneza W okresie międzywojennym na lubelskich Bronowicach, przy zbiegu obecnych ulic Wrońskiej i Drogi Męczenników Majdanka, mieściły się zabudowania fabryczne należące do Zakładów Mechanicznych E. Plage i T. Laśkiewicz. Zakłady te jako pierwsze w odrodzonej Polsce podjęły produkcję samolotów. Przy fabryce zbudowano lotnisko, które przylegało do szosy chełmskiej. W 1936 roku zakłady Plagego i Laśkiewicza zostały upaństwowione i przyjęły nazwę Lubelska Wytwórnia Samolotów (LWS).
2 września 1939 roku, w drugim dniu kampanii wrześniowej, zakłady LWS zostały zbombardowane przez niemieckie lotnictwo. Niedługo później zapadła decyzja o ich ewakuacji. 18 września do Lublina wkroczyły wojska niemieckie. W opustoszałych zabudowaniach fabrycznych okupanci urządzili obóz jeniecki oraz składnicę zdobycznej broni. Polskich jeńców przetrzymywano tam prawdopodobnie do przełomu stycznia i lutego 1940 roku. W latach 1940–1942 teren zakładów był użytkowany przez Wehrmacht i SS. W różnych odstępach czasu mieściły się tam: kwatery i stajnie 2. pułku kawalerii SS, kwatery wojskowych jednostek zaplecza technicznego, magazyny odzieżowe Waffen-SS, magazyny Centralnego Zarządu Budowlanego SS i Policji. Spośród instytucji niezwiązanych bezpośrednio z prowadzoną w Generalnym Gubernatorstwie eksterminacją Żydów najdłużej, gdyż do maja 1944 roku, teren byłych zakładów użytkował Główny Magazyn Zaopatrzenia Wyższego Dowódcy SS i Policji Rosja-Południe (HSSPF Russland-Süd). Na jego potrzeby wybudowano baraki magazynowe i bocznicę kolejową.
Przymusową pracę Żydów wykorzystywano na terenie zakładów jeszcze zanim powstał tam regularny obóz pracy. Latem 1940 roku, na rozkaz dowódcy SS i policji na dystrykt lubelski SS-Brigadeführera Odilo Globocnika, w Lublinie i pozostałych miastach regionu przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę łapanki. Część spośród ujętych wtedy Żydów osadzono w obozie pracy przy ul. Lipowej w Lublinie, a następnie zatrudniono przy rozbiórce hal LWS i budowie baraków na terenie przyfabrycznego lotniska. Z dokumentów lubelskiego Judenratu wynika, że od 22 lipca 1940 roku pracowało tam 571 robotników przymusowych.
W dniach 10–14 marca 1941 roku część lubelskich Żydów wysiedlono do mniejszych miejscowości dystryktu. Zabudowania pofabryczne wykorzystano wtedy w charakterze punktu zbornego dla wysiedleńców.
Historia obozu pracy Nazewnictwo Przez długi czas oficjalna nazwa obozu brzmiała Bekleidungswerke der Waffen-SS Dachau – Außenstelle Lublin (pol. „Zakłady odzieżowe Waffen-SS Dachau – filia w Lublinie”). W nieustalonym momencie, prawdopodobnie w 1943 roku, zmieniono ją na Altsachenverwertungsstelle der Standortverwaltung Lublin (pol. „Placówka Zużycia Starzyzny Administracji Garnizonu w Lublinie”).
Ze względu na fakt, iż obóz zorganizowano na terenie byłych zakładów LWS i przyfabrycznego lotniska, jego niemiecka załoga określała go mianem „obozu na starym lotnisku” (niem. Lager am alten Flugplatz lub Flughafenlager). Nazwę tę stosowali także niektórzy więźniowie, zwłaszcza ci, którzy nie pochodzili z Lublina. W nawiązaniu do zlokalizowanych w obozie zakładów odzieżowych określano go także mianem Bekleidungswerk lub Bekleidungslager.
Z kolei mieszkańcy Lublina nadal używali nazwy „fabryka Plage – Laśkiewicza”. Niekiedy obóz określali także mianem „małego Majdanka”.
Początki działalności Forsowane przez kierownictwo SS plany kolonizacji i eksploatacji podbitych ziem wschodnich przewidywały dla dystryktu lubelskiego funkcję zaplecza gospodarczego i bazy zaopatrzeniowej dla oddziałów SS i policji. 20 lipca 1941 roku Reichsführer-SS Heinrich Himmler złożył wizytę w Lublinie. W jej trakcie podjął decyzję o utworzeniu na „wschód od miasta” obozu pracy dla Żydów, w którym docelowo funkcjonowałyby warsztaty krawieckie, szewskie, garbarskie, ślusarskie i kołodziejskie. W notatce z wizyty znalazły się także enigmatyczne wytyczne w sprawie ulokowania w Lublinie magazynów i zakładów odzieżowych SS.
Prawdopodobnie nie później niż na przełomie października i listopada 1941 roku do Lublina przybył SS-Hauptsturmführer Friedrich Opitz z Zakładów Odzieżowych Waffen-SS w Dachau. Przystąpił niezwłocznie do organizowania filii macierzystego przedsiębiorstwa, przy czym nie jest do końca jasne, czy tworzył ją od podstaw, czy też na bazie funkcjonujących już w Lublinie zakładów odzieżowych SS. Nieco wcześniej w barakach wybudowanych na terenie LWS zakwaterowano strażników z formacji SS-Wachmannschaften. Ich oddziałem dowodził SS-Rottenführer Ernst Gollak.
Początkowo Opitz i jego współpracownicy uruchomili na „starym lotnisku” produkcję słomianych butów, wykorzystując w charakterze przymusowej siły roboczej polskie więźniarki polityczne z więzienia Gestapo na zamku w Lublinie. Pierwszą grupę Polek sprowadzono prawdopodobnie jesienią lub pod koniec 1941 roku. Druga grupa trafiła tam nieco później, być może pod koniec stycznia 1942 roku. Nie jest jednakże wykluczone, iż do obozu trafiła tylko jedna grupa polskich kobiet. Według jednej z więźniarek liczba Polek pracujących na „starym lotnisku” mogła sięgać trzystu.
Zimą przełomu 1941 i 1942 roku na terenie zakładów zaczęto gromadzić i przetwarzać futra oraz odzież wełnianą, które masowo odbierano Żydom w ramach tzw. Pelzaktion. W związku z tym najpóźniej na początku 1942 roku na Flugplatzu osadzono grupę żydowskich kuśnierzy i krawców. Ich liczba prawdopodobnie nie przekraczała 200 osób, pochodzili z Lublina i okolicznych miejscowości. Żydowscy rzemieślnicy prawdopodobnie byli ściśle izolowani od przetrzymywanych na „starym lotnisku” kobiet.
Na przełomie stycznia i lutego 1942 roku Niemcy przystąpili także do organizowania obozu kobiecego. Do przebywających już na Flugplatzu Polek dołączyło wtedy kilkaset Żydówek sprowadzonych z obozu przy ul. Browarnej. Znajdowały się wśród nich zarówno osoby starsze, jak i dwunastoletnie dziewczynki. W marcu 1942 roku większość żydowskich więźniarek usunięto z obozu, wywożąc je prawdopodobnie do obozu zagłady w Bełżcu. Z dokumentacji Żydowskiej Samopomocy Społecznej wynika, że miesiąc później na Flugplatzu przebywało już tylko 110 Żydówek, przy czym nie jest jasne, czy były to ocalałe z pierwszej grupy więźniarek, czy też kobiety „wyselekcjonowane” z nowych transportów.
Akcja „Reinhardt” Nowe zadania
thumb|Sprzęty domowego użytku zagrabione zamordowanym Żydom. Lublin, rok 1942 W nocy z 16 na 17 marca 1942 roku, wraz z rozpoczęciem likwidacji getta w Lublinie i skierowaniem do obozu zagłady w Bełżcu pierwszych transportów z Lublina i Lwowa, Niemcy zainicjowali masową eksterminację Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Kierowanie akcją eksterminacyjną Heinrich Himmler powierzył Odilo Globocnikowi. Na cześć zabitego w czerwcu 1942 roku Reinharda Heydricha nadano jej później kryptonim „Reinhardt” (Einsatz Reinhardt).
Wkrótce na „starym lotnisku” osadzono kilkuset Żydów, których „wyselekcjonowano” z transportów z Niemiec, Protektoratu Czech i Moraw oraz Słowacji. Na teren obozu zaczęli również „nielegalnie” przenikać mieszkańcy lubelskiego getta, którzy liczyli, że w ten sposób unikną egzekucji lub wywózki do obozu zagłady. W rezultacie późną wiosną 1942 roku na Flugplatzu przebywało już około tysiąca więźniów.
Rozpoczęcie akcji „Reinhardt” spowodowało zarzucenie planów wykorzystania obozu dla celów produkcyjnych. Od tego momentu decydujący wpływ na jego funkcjonowanie miał Globocnik. Surowce i maszyny wywieziono do obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Polskie więźniarki przeniesiono z powrotem na zamek w Lublinie, a później także wywieziono do Ravensbrück. W kwietniu 1942 roku wyjechał tam również Friedrich Opitz. Stanowisko komendanta Flugplatzu objął SS-Hauptsturmführer Josef Obermaier. Jego zastępcą został SS-Oberscharführer Heinrich Birmes. Obóz zachował jednak dotychczasową nazwę Bekleidungswerke der Waffen-SS. Zdaniem Czesława Rajcy chciano w ten sposób zakamuflować jego nową rolę.
W czasie akcji „Reinhardt” na terenie „starego lotniska” wstępne szkolenie przechodzili weterani akcji T4, których przeniesiono do okupowanej Polski, by wzięli udział w eksterminacji Żydów. Wojciech Lenarczyk nie wyklucza, że ich szkolenie obejmowało udział w gazowaniu więźniów w obozowej komorze dezynfekcyjnej.
Grabież mienia i selekcje na rampie Flugplatz stał się centralnym ośrodkiem gromadzenia i przetwarzania dóbr zrabowanych ofiarom akcji „Reinhardt”. Odzież oraz inne mienie, które odebrano zamordowanym Żydom, wstępnie przeszukiwano i sortowano w obozach śmierci w Bełżcu, Sobiborze i Treblince, a następnie wywożono do Lublina i składowano na „starym lotnisku”. Zdarzało się, że od transportów zagranicznych, które w drodze do obozów zagłady zatrzymywały się na postój w Lublinie, odczepiano wagony z bagażami i opróżniano je w obozie pracy. W przypadku transportów kierowanych bezpośrednio do Lublina grabież również przeprowadzano niekiedy na „starym lotnisku”. Ponadto po ostatecznej likwidacji getta na Majdanie Tatarskim w Lublinie (listopad 1942) Niemcy zwieźli na Flugplatz przedmioty zebrane z opustoszałych domów.
Na „starym lotnisku” pożydowską odzież ponownie sortowano, dezynfekowano i w razie potrzeby naprawiano. Kolejny raz przeglądano ją także w poszukiwaniu ukrytych pieniędzy i kosztowności. Składowana była w pofabrycznych hangarach. Niemniej ilość zagrabionego mienia była tak duża, że ogromne hałdy ubrań i przedmiotów zalegały pod gołym niebem. Część zrabowanych przedmiotów – przede wszystkim te najbardziej wartościowe – trafiała do magazynów akcji „Reinhardt” przy ul. Chopina 27. Resztę wywożono bezpośrednio do Rzeszy. Gotówkę w markach niemieckich i złotych polskich oraz waluty obce w banknotach i złocie przekazywano do Banku Rzeszy w Berlinie, a biżuterię, klejnoty, złote zegarki i inne cenne przedmioty – do Głównego Urzędu Gospodarczego i Administracyjnego SS. Przedmioty wykonane z metali zwykłych oddawano wojsku, a materiały włókiennicze wysyłano do fabryk wskazanych przez . Sprzęty domowe będące w dobrym stanie przekazywano z kolei osadnikom niemieckim w Generalnym Gubernatorstwie, a przedmioty gorszej jakości przekazywano miejscowej ludności lub niszczono. Włosy ścięte ofiarom trafiały do firmy Paula Reimanna w dolnośląskim Friedlandzie (ob. Mieroszów). Grabieży państwowej towarzyszyła grabież indywidualna. Niemieccy esesmani i wachmani z obozowej załogi chętnie korzystali bowiem z okazji, aby przywłaszczyć pożydowskie mienie.