mały|Trasa rejsu Chatki Puchatków przez Atlantyk mały|Trasa rejsu Chatki Puchatków przez Europę Rejs szalupą Chatka Puchatków przez Atlantyk (1958–1959) – wyprawa żeglarska na łodzi wiosłowo-żaglowej, zorganizowana przez Jerzego Tarasiewicza i Janusza Misiewicza w okresie 8 sierpnia 1958 – 2 kwietnia 1959 r. Młodzi żeglarze na specjalnie przygotowanej szalupie ratunkowej odbyli rejs na trasie z Gdyni przez Morze Bałtyckie, Cieśniny Duńskie, Morze Północne, drogi śródlądowe Francji, Morze Śródziemne i Ocean Atlantycki na Karaiby, stawiając czoła sztormom i przeciwnościom, udowadniając, że możliwa jest podróż przez otwarte morze na tak małej jednostce, przy dysponowaniu minimalnymi środkami własnymi.
Przygotowanie rejsu Obaj żeglarze, absolwenci Szkoły Morskiej, odbyli dwa lata wcześniej, w lipcu 1956 r., rejs przez Morze Bałtyckie do Szwecji podobną szalupą o nazwie „Puchatek”. W trakcie dwutygodniowego rejsu czteroosobowa załoga udowodniła, że możliwe jest pływanie tego typu jednostką w trudnych warunkach pogodowych. Łódź doskonale dała sobie radę z trzydniowym sztormem i bez większych problemów powróciła do Polski po okrążeniu Gotlandii. Jerzy Tarasiewicz od razu myślał o większej i dłuższej wyprawie przez Ocean Atlantycki i tak opisywał jej cel:
Załoga Jerzy Tarasiewicz, który był pomysłodawcą i głównym organizatorem rejsu, karierę żeglarską rozpoczął w 1949 w Jacht Klubie Gryf w Gdyni. Następnie był słuchaczem Wydziału Nawigacyjnego Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni, którą ukończył w 1956 roku. W trakcie nauki odbył kilka rejsów stażowych na statkach Polskiej Marynarki Handlowej oraz na żaglowcu szkolnym „Dar Pomorza”, m.in. na Bliski i Daleki Wschód oraz w basenie Morza Śródziemnego. Janusz Misiewicz był jego kolegą ze studiów, również doświadczonym żeglarzem i marynarzem. Początkowo w rejsie przez Atlantyk mieli wziąć udział również dwaj inni koledzy ze szkoły – Marian Kosecki i Kazimierz Rywelski, z którymi odbyli wspólnie rejs na Gotlandię na szalupie „Puchatek”, jednakże wycofali się oni w trakcie przygotowań. „Chatka Puchatków” miała zatem wyruszyć w rejs z dwuosobową załogą.
Należy wspomnieć, że ówczesna sytuacja polityczna w PRL okresu „zimnej wojny” nie sprzyjała tego typu podróżom, niezwykle trudno było zdobyć zezwolenie na zagraniczne rejsy. Żeglarzom udało się jednak pokonać wszystkie formalne bariery, sprzyjał im fakt, że byli zawodowymi oficerami Polskiej Marynarki Handlowej, poparcia udzielili im również wykładowcy Szkoły Morskiej, znani w środowisku: Kazimierz Jurkiewicz, Tadeusz Meissner i Karol Olgierd Borchardt. Jako przykład ówczesnych restrykcji można przytoczyć fakt, że władze zezwoliły im na zabranie w rejs kwoty zaledwie 87 dolarów.
Łódź mały|„Chatka Puchatków” – plan poglądowy szalupy Wiosną 1958 roku wymieniano na statku pasażerskim MS Batory oryginalne, drewniane szalupy ratunkowe na nowe z tworzyw sztucznych; zdeklasowaną i bezużyteczną łódź przejęli Jerzy Tarasiewicz i Janusz Misiewicz. Łódź była zbudowana jako wyposażenie transatlantyku we Włoszech w 1936 roku. Miała długość całkowitą 9,14 m, szerokość 3,15 m oraz wysokość 1,22 m. Wręgi były wykonane z dębu, zaś poszycie z klepek modrzewiowych. Szalupa była przystosowana do pomieszczenia 72 osób w warunkach ratunkowych, ale pełną zdolność manewrową miała przy załodze do dwudziestu ludzi. W czasie rejsu pod żaglami mogły ją obsłużyć trzy, cztery osoby. Łódź posiadała dwie pary jesionowych wioseł oraz składany maszt z dwoma żaglami lugrowymi – grotem i fokiem. Pod ławkami znajdowały się miedziane komory wypornościowe wypełnione włóknami kapoku, zapewniające łodzi niezatapialność. mały|lewo|„Chatka Puchatków” przed remontem Szalupa została przez nich wyremontowana, uszczelniona oraz wyposażona w nowy takielunek. W celu poprawienia manewrowości dodano drugi maszt – bezan, uszyto też nowe żagle o większej powierzchni, zaś te oryginalne były używane jako żagle sztormowe. Na wypadek sztormu łódź miała do dyspozycji dryfkotwę. Na wyposażenie niezbędne w podróży składały się pomoce nawigacyjne: dwa kompasy, sekstant, mapy, locje, spisy świateł, rocznik astronomiczny i tablice nawigacyjne. Jako chronometry służyły dwa ręczne zegarki. Do manewrowania łodzią bez żagli przewidziano dwa wiosła i bosak. Sprzęt ratunkowy stanowiły: koło ratunkowe i dwie kamizelki ratunkowe, rakiety sygnalizacyjne w kilku kolorach, prosta radiostacja bezpieczeństwa uruchamiana korbą do wysyłania sygnału SOS. Załadowano również prowiant (między innymi: konserwy rybne i mięsne, zupy w kostkach, ekstrakty pokarmów, suchary, herbatniki, czekoladę, cukier, mleko skondensowane i wodę pitną), dwa prymusy naftowe z naczyniami do gotowania posiłków, latarki, lampy naftowe. Żeglarze nadali szalupie nazwę pochodzącą od ich ulubionego bohatera literackiego misia Puchatka, autorstwa A.A. Milne’a.
Przebieg rejsu Morze Bałtyckie i Cieśniny Duńskie mały|Chatka Puchatków na Morzu Sródziemnym Rejs rozpoczął się 8 sierpnia 1958 roku, „Chatka Puchatków” wypłynęła z Gdyni wieczorem, lecz z braku wiatru rzucono kotwicę, na której żeglarze spędzili pierwszą noc na redzie portu. Następnego dnia rozpoczął się właściwy rejs. Po dwóch dniach na morzu łódź napotkała sztorm, po którym zawinęła do pierwszego portu – Simrishamn w Szwecji. Po jednodniowym postoju łódź skierowała się w stronę wysp Christiansø, jednak nie udało się wejść do portu z powodu niesprzyjającego wiatru. Żeglarze udali się więc do Svaneke na wyspie Bornholm, by zlikwidować niewielki przeciek, jaki powstał na lewej burcie. Kolejnego dnia udało się dopłynąć do Christiansø, wejść do portu i przenocować. Następne dwa dni żeglarze płynęli wzdłuż południowych wybrzeży Szwecji ze sprzyjającym wiatrem wschodnim osiągając prędkość 8 węzłów. Po przepłynięciu cieśniny Sund łódź zatrzymała się na dwa dni w Kopenhadze, gdzie obaj żeglarze spotkali się z zainteresowaniem i życzliwym przyjęciem w miejscowym jachtklubie. Kolejny etap podróży wiódł przez Helsingborg do Göteborga, gdzie łódź dotarła po dwóch dniach. Tam otrzymała zapasy prowiantu od marynarzy ze statku MS Pilica. Po opuszczeniu portu żegluga odbywała się w słabych warunkach wietrznych przez Kattegat i Skagerrak. Czwartego września w nocy żeglarze obserwowali zorzę polarną, a następnie minęli się z transatlantykiem MS Batory, z którego pochodziła ich łódź, jednakże nie udało się im nawiązać kontaktu ze statkiem. Kolejnego dnia silny prąd zepchnął szalupę około czterdziestu mil morskich na północ, pod wybrzeże Norwegii. Ponieważ żeglarze nie posiadali mapy tego rejonu, na podstawie spisu świateł ustalili swą pozycję i schronili się w małym rybackim porcie Risør.
Morze Północne i Kanał La Manche mały|lewo|„Chatka Puchatków” – wnętrze łodzi Żeglarze wypłynęli 9 września z norweskiego portu na Morze Północne z pomyślnym północnym wiatrem i sprzyjającym prądem. Wkrótce wiatr przybrał na sile i osiągał ponad 30 węzłów, zaś fale dochodziły do sześciu metrów. Na trasie rejsu, u zachodnich wybrzeży Półwyspu Jutlandzkiego, znajdowała się płycizna Horns Rev, na której wysokie fale tworzyły silny przybój, łodzi udało się bez problemów przebyć ten trudny odcinek mimo wysokich fal krzyżujących się z różnych kierunków. Łódź skierowała się na południowy zachód kierunku Holandii, gdzie napotkała kolejny sztorm, a następnie stanęła na kotwicy, by zniwelować silny wsteczny prąd pływowy. Na noc żeglarze schronili się w małym holenderskim porcie . Następny, krótki etap prowadził do Ostendy w Belgii, gdzie czekała poczta z kraju. Kolejnym portem na trasie była Dunkierka, gdzie załoga spotkała się z polskim statkiem MS Fryderyk Chopin. W trakcie postoju załoga udała się w głąb lądu do miejscowości Béthune na spotkanie z lokalną Polonią, która wspomogła ich finansowo. Po wyjściu z Dunkierki łódź zamierzała forsować Cieśninę Kaletańską, by wejść do Kanału La Manche, silne i zmienne wiatry, a także silny prąd wschodni uniemożliwiały to. „Chatka” podpłynęła aż pod brzeg Wielkiej Brytanii w okolice portu Ramsgate, nie udało się jednak do niego wejść, toteż żeglarze zmielili kurs na południowy i nocą trawersowali cieśninę ledwo unikając zderzeń z kilkoma statkami, by około południa następnego dnia wejść ponownie do portu w Dunkierce. Żeglarze spędzili tam kilka dni korzystając z gościny lokalnego jachtklubu (mogli nocować w jego pomieszczeniach i wysuszyć odzież). Po ustaniu sztormu łódź opuściła port, skierowała się na zachód i zawinęła do Dover. Tutaj znów trzeba było przeczekać na zmianę pogody, co zajęło blisko dwa tygodnie. W międzyczasie żeglarze udali się na wycieczkę do Londynu, gdzie przenocowali w polskim klubie oraz spotkali się z oficerami Polskiej Marynarki Handlowej, którzy po wojnie pozostali na emigracji. Po dwunastu dniach szalupa mogła wyjść w morze. Kolejne dni upłynęły na mozolnym halsowaniu pod silny wiatr i prąd w Kanale La Manche, udało się dopłynąć do przylądka Beachy Head w pobliżu miasta Eastbourne w Anglii. Tu żeglarze trafili na kolejny silny sztorm z zachodu, w trakcie którego nad łodzią załamała się fala wypełniając ją wodą i porywając część wyposażenia w tym ster. Nie było mowy o kontynuowaniu rejsu w tej sytuacji i żeglarze, po dokonaniu prowizorycznych napraw i wylaniu wody z łodzi, zawinęli do portu w Boulogne-sur-Mer. Ponieważ dalsza żegluga na zachód wzdłuż Kanału La Manche była w tych warunkach niemożliwa (był to koniec października), żeglarze zdecydowali się na jedyne alternatywne rozwiązanie – przepłynięcie na Morze Śródziemne rzekami i kanałami przez Francję.
Śródlądowe drogi wodne Francji mały|lewo|„Chatka Puchatków” na holu w kanale Calais – Kanał Kaletański – Aa – Kanał Neufosse – Kanał Deule – Kanał Sensee – Skalda – Kanał St. Quentin – Kanał lateralny Oise – Kanał Oise-Aisne – Kanał lateralny Aisne – Kanał Aisne-Marna – Marna – Kanał Marna-Saona – Saona – Rodan – Kanał Marsylia-Rodan – Kanał Caronte – Laguna Berre – Kanał Marsylia-Rodan – Tunel Rove – Marsylia
Francja posiada rozwiniętą sieć śródlądowych dróg wodnych, rozbudowywana była ona już od końca XVIII wieku, i choć wiele z tych kanałów ma niskie parametry techniczne, w zupełności wystarczały one do wygodnej żeglugi dla dziewięciometrowej szalupy. Korzystny był też fakt, że większość dróg wodnych to kanały lateralne, poprowadzone równolegle do rzek, a więc bez silnego prądu, który utrudniałby żeglugę. Niezbędne było jednak zainstalowanie na łodzi silnika zaburtowego, gdyż w wąskich kanałach żagle byłyby nieprzydatne. W dodatku, na całej trasie liczącej około tysiąca kilometrów do pokonania było 225 śluz, ok. stu niskich mostów zwodzonych oraz siedem tuneli żeglownych. W celu zakupienia silnika i zorganizowania na ten cel funduszy żeglarze pojechali autostopem do Paryża, zostawiając łódź w porcie. Na miejscu okazało się, że prasa francuska nagłośniła wyczyny Polaków, co stało się przyczynkiem do spotkania z Alainem Bombardem, uznanym ekspertem w dziedzinie ratownictwa morskiego. Złożył on załodze „Chatki Puchatków” propozycję współudziału w eksperymentalnym rejsie na Wyspach Kanaryjskich. Druga propozycja nadeszła od wydawnictwa Edition Paris, które chciało żeglarzom zapłacić za wyłączność na publikacje wspomnień z ich wyprawy. Ostatecznie z obu pomysłów nic nie wyszło. Żeglarze zarobili trochę pieniędzy pracując dorywczo w Paryżu, po czym Tarasiewicz wrócił do Boulogne, aby przeprowadzić szalupę do Calais, skąd bierze początek szlak wodny przez Francję, zaś Misiewicz pozostał w Paryżu by zorganizować pieniądze na zakup silnika.