Napaść na leśniczówkę w Pitschen, zwany incydentem w Byczynie – sfingowany atak na leśniczówkę w Byczynie w ramach operacji Himmler (będącej częścią większej „operacji Tannenberg”) w przeddzień rozpoczęcia II wojny światowej.
Lokalizacja Lokalizacja miała topografię sprzyjającą inscenizacji fałszywych incydentów granicznych. Granicę stanowiła tam rzeka Prosna, bądź jedna z jej licznych odnóg. Ponieważ rzeka ta przepływa przez podmokłe łąki, linia graniczna w tym miejscu była wyjątkowo nieczytelna. W sąsiedztwie doliny rzecznej rozciągał się las o nazwie , którego nazwa wywodzi się od pobliskiej miejscowości (Byczyna). Leśniczówka w , znajdowała się na skraju lasu , około trzech kilometrów na północ od miasta Byczyna. Był to samotny kamienny budynek, niegdyś główny dom starego majątku znanego lokalnie jako Kluczów. Granica niemiecko-polska przebiegała wzdłuż rzeki Prosny, tuż na północ od tej lokalizacji, co umożliwiało podejście przez las i udawanie polskiego oddziału..
Przygotowania Ta i inne operacje dywersyjne kierowane przez Himmlera nie były celem samym w sobie, ale stanowiły jedynie element szerszej strategii dezinformacyjnej i propagandowej, przygotowującej grunt pod agresję na Polskę. Były one częścią kompleksowego planu, realizowanego zgodnie z wytycznymi Hitlera przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ribbentropa oraz Ministerstwo Propagandy Goebbelsa. Wykonanie zadania Hitler powierzył Reichsführerowi SS i szefowi policji, Heinrichowi Himmlerowi, a także podległemu mu szefowi Policji Bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei) i Służby Bezpieczeństwa (SD), Grupenführerowi SS Reinhardowi Heydrichowi. Bezpośrednio za „polski atak” na leśniczówkę w odpowiedzialny był , były szefa Gestapo w .
Atak ten, podobnie jak inne prowokacje w ramach operacji „Himmler”, miał wyglądać na spontaniczne działanie uzbrojonych Polaków.
Punkt dowodzenia operacyjnego dla akcji w Pitschen mieścił się w Opolu, w siedzibie miejscowego Gestapo kierowanego przez Schäfera. Dodatkowo z Gliwic poprowadzono bezpośrednie linie telefoniczne do punktu kontaktowego w Sandhäuser (obecnie niezidentyfikowana lokalizacja, najpewniej w okolicach Byczyny), gdzie znajdowało się biuro celne wspierające działania oddziału napastników.
Komunikacja między dowództwem Heydricha w Berlinie a punktami dowodzenia w terenie miała odbywać się wyłącznie telefonicznie lub za pomocą szyfrowanych wiadomości przekazywanych przez kurierów motocyklowych, bez użycia radiostacji.
Przebieg 31 sierpnia około godziny 19 w oberży pojawił się mężczyzna w cywilnym ubraniu, który następnie przebrał się w mundur wyższego oficera SS, przypuszczalnie Oberführera Otto Rascha. Właściciele i personel oberży zostali zmuszeni do opuszczenia wszystkich pokojów wychodzących na dziedziniec aż do momentu załadowania członków oddziału na pojazdy. Przed odjazdem dowódca zamówił dodatkowo 40 litrów herbaty z rumem na godzinę 22, po czym kolumna odjechała.
Grupa przebrana w cywilne „zbójeckie” ubrania przemieściła się przez las w kierunku leśniczówki w ówczesnym , posługując się językiem polskim i prowadząc głośne rozmowy, a po przybyciu oddział oddał strzały w powietrze, przy czym kilka pocisków trafiło w budynek. Ponadto grupa dokonała zdemolowania obiektu i wycofała się bez strat i bez napotkania oporu.
Punktualnie o godzinie 22 wszyscy członkowie oddziału powrócili do oberży, gdzie obchodzono sukces akcji.
Przypisy
Bibliografia
Kategoria:Prowokacje Kategoria:Operacje pod fałszywą flagą Kategoria:1939 w Niemczech Kategoria:1939 w Polsce