Współczesność – czasopismo literacko-artystyczne, wydawane w latach 1956 (październik) – 1971 w Warszawie, przez „grupę literacką »Współczesność«” (oznaczenie podawane do kwietnia 1957), początkowo w składzie: Leszek Szymański (redaktor naczelny), Roman Śliwonik (zastępca), Jerzy Kwiryn Siewierski, Andrzej Chąciński, jako organ literacki młodego pokolenia, najpierw miesięcznik, od nru 10 (luty 1958) jako dwutygodnik, do końca utrzymujący z nim więź.
W pierwszym numerze znalazły się: artykuł Jana Wyki Uwagi o najmłodszej poezji, wiersze m.in. Śliwonika, proza 14-letniej Moniki Kotowskiej, Siewierskiego, Chącińskiego, Eugeniusza Kabatca, aluzyjne omówienie Lorenzaccia Alfreda de Musset (inscenizacja E. Wiercińskiego w Teatrze Polskim 1955) Andrzeja Dobosza, interwencyjny artykuł Jacka Wilczura o opiece nad kombatantami.
W drugim (25 listopada), w oświadczeniu Zamiast manifestu, redakcja zapowiadała: Będziemy udostępniać łamy naszego pisma ludziom o różnych założeniach światopoglądowych i artystycznych. »Współczesność« stanie się miejscem ścierania się różnych poglądów ludzi, których jednoczy bezwzględna uczciwość wobec swych ideowych i artystycznych założeń. Na pierwszej stronie ukazał się wiersz Śliwonika Węgrom.
Pismo miało burzliwy początek, na przemian zamykane i wznawiane, wsparte finansowo przez Związek Literatów Polskich, jako otwarte dla Koła Młodych Pisarzy; wspomogło je też Ministerstwo Kultury i Sztuki (nowym ministrem został Karol Kuryluk). Następnie pozyskało zaplecze finansowe Stowarzyszenia PAX (w nrach 11–18 członkiem kolegium był Zenon Komender, sekretarzem redakcji Józef Szczawiński) i ustabilizowało swój byt w Wydawnictwie Współczesnym RSW „Prasa”, otrzymując od nowego roku budżet etatowy i honoraryjny. Wśród współpracowników byli Marian Ośniałowski (w kolegium redakcyjnym od nru 6), Stanisław Czajkowski (w kolegium od nru 11), Zbigniew Irzyk (w kolegium od nru 7), Zdzisław Jerzy Bolek, Aleksander J. Wieczorkowski, Mirosław Malcharek (w kolegium od nru 7), Ernest Bryll, Ireneusz Iredyński, Jerzy Prokopiuk (w kolegium od nru 6), Zbigniew Dolecki, Miron Białoszewski, Jerzy Łojek, Lech Emfazy Stefański (w kolegium nru 10), Józef Lenart, Mikołaj Bieszczadowski. Zyskało rozgłos dzięki skandalizującej prozie Andrzeja Brychta, zadziornej publicystyce Jana Z. Słojewskiego i in., stało się też miejscem debiutu młodych krytyków, studentów Uniwersytetu Warszawskiego, jak Piotr Wierzbicki, Ryszard Zengel, Tomasz Burek. Zaproszony przez redakcję Anatol Stern nadesłał artykuł Prawda o futuryzmie, zamieszczono też wiersze Tytusa Czyżewskiego, wybór z Mopsożelaznego piecyka Aleksandra Wata i Marsyliankę Brunona Jasieńskiego, co podłączało „Współczesność” do dziedzictwa „Nowej Sztuki”. W cyklu wywiadów wystąpili Artur Sandauer, Jerzy Zawieyski, Kazimierz Dejmek, Henryk Berlewi. Dużym autorytetem cieszył się w zespole Stanisław Rembek. Utrzymywano kontakt z innymi pisarzami zepchniętymi na margines, Ludwikiem Hieronimem Morstinem, Kazimierą Iłłakowiczówną. Gorzej układały się stosunki z prezesem ZLP Antonim Słonimskim, a związkowe debaty rozliczeniowe kwitowano ironią.
Dostrzeżono Studencki Teatr Satyryków, Klub Stodoła i Tadeusza Kantora. Wykazywano żywe zainteresowania literaturą Zachodu i Wschodu (zwłaszcza amerykańską, angielską i francuską, ale też nieoficjalną rosyjską), poszerzając je o zjawiska wcześniej pomijane, także w dziedzinie sztuk plastycznych i architektury. O nadrealizmie pisał Mieczysław Jastrun, o poezji Świrszczyńskiej Wojciech Bieńko, o filmach Wajdy Pokolenie i Popiół i diament Jerzy Falkowski, Julian Przyboś zamieścił Zapiski bez daty. W 1958 roku pojawili się na łamach pisma Władysław Lech Terlecki, Stanisław Grochowiak, Jacek Łukasiewicz (związani dotychczas z PAX-em), Jerzy Harasymowicz, Witold Dąbrowski, Stanisław Swen Czachorowski, Bogdan Wojdowski, Jerzy Krzysztoń, Marek Nowakowski, Bohdan Drozdowski, Tadeusz Nowak, Edward Stachura, Janusz Krasiński, Jerzy Grotowski, Andrzej Drawicz, Konrad Eberhardt, Stanisław Czycz, Halina Poświatowska, Barbara Sadowska, Małgorzata Hillar, Maria Szypowska. W orbicie pisma byli Marek Hłasko (parodiowany przez A.J. Wieczorkowskiego) i Andrzej Bursa.
Broniąc pisma przed zarzutami braku „programu ideowo-artystycznego” Marian Ośniałowski napisał w artykule Przeciw pedantom (nr 10): „Współczesność” jest jedyną grupą literacką, do której mogę i chcę należeć, właśnie dlatego, że nikt tu nikim nie chce kierować, że toleruje się indywidualności. Bo nigdy nie wierzyłem w żadne programy artystyczne, w żadne zwężenia w sztuce. Dobry wiersz, dobry utwór literacki jest zjawiskiem mogącym powstać w warunkach zupełnej wolności słowa. (...) To tylko „Współczesność” urządza cieszące się wielkim powodzeniem wieczory poetyckie. Urządza je nie tylko poetom należącym do naszej grupy. „Współczesność” jedyna chyba myśli o kontaktach z prowincją. Nie zapomnę wieczoru w Koszalinie. W tym dalekim i pustym mieście natrafiliśmy na wiele wrażliwości u słuchaczy, bo wszystko jest nieprzewidziane i nigdy nie wiadomo, gdzie mogą zaistnieć najistotniejsze spotkania i porozumienia.
Wyraziste oblicze pokoleniowe zyskała „Współczesność” po wyborze na redaktora naczelnego, wśród niesnasek i starć (próba zainstalowania w tej roli Lenarta została odrzucona przez zespół), Stanisława Grochowiaka w styczniu 1959, z przydaniem mu jako zastępcy Bohdana Drozdowskiego. Do grona autorów doszli Jan Józef Lipski, Piotr Kuncewicz, Jacek Puget, Włodzimierz Odojewski, Kazimierz Orłoś, Henryk Grynberg, Jarosław Marek Rymkiewicz. Pismo odznaczało się niepokornym tonem, wynikającym z nieprzystosowania do dotychczasowych „układów” i prowadziło kampanie przeciw „warszawce” (opiniodawcze i wspierające się wzajemnie środowisko elity towarzysko-artystycznej) i „cywilizacji »Przekroju«” (Łukasiewicz, 1959, nr 20). Ogólny kierunek został wyznaczony przez żywo, często polemicznie dyskutowany artykuł-manifest Grochowiaka Karabela zostanie na strychu (1959, nr 4), wzywający do zajęcia się losem wartości upośledzonych przez historię i dojrzewających pod powierzchnią życia. Był rezultatem zdławienia ruchu odrodzeńczego na Węgrzech i wykwitem przełomu październikowego, jego wezwań do rozwoju organicznego i wyrzeczenia się akcji w tamtych warunkach ryzykownych. Postawa buntownicza miała się realizować w sferze świadomości, jako przewartościowania moralno-estetyczne.
Redakcję objął na przełomie lat 1959/1960 poeta Witold Dąbrowski, zwolennik odnowy komunistycznego ducha rewolucyjnego, ale wpływ Grochowiaka był nadal wyraźny, choć ten okresowo zerwał stosunki z pismem. Dzięki wejściu do redakcji Marka Oberländera (w galerii "Współczesności" odbyła się w 1960 roku druga wystawa indywidualna jego prac) i Jerzego Stajudy ważne miejsce zaczęły zajmować problemy sztuk plastycznychJ. Stajuda, O obrazach i innych takich. Podały do druku J.Gola i M. Sitkowska. Muzeum Akademii Sztuk Pięknych, Warszawa 2000.. Dąbrowskiego zastąpił w 1961 r. Stanisław Kuszewski i pismo biegło nadanym mu uprzednio rozpędem, wzbogacając się o nowych współpracowników – Janusza Maciejewskiego, Waldemara Kiwilszo, Janusza Szpotańskiego, Jacka Trznadla, Michała Głowińskiego, Mariana Grześczaka, Annę Bukowską, Jerzego S. Sito, byłego członka londyńskiej grupy „Kontynentów’’, który powrócił do kraju. Ukazywały się artykuły o tradycji literackiej renesansu, baroku i modernizmu.
Ważną dla rozpoznania świadomości pisarzy pokolenia „Współczesności” i utwierdzającą sam ten termin była krytyczna książka Jana Błońskiego Zmiana warty. Linię Grochowiaka wspierały artykuły Łukasiewicza, zebrane potem w książce Szmaciarze i bohaterowie (1963) i Jerzego Kwiatkowskiego, autora manifestu krytycznego z 1958 roku w obronie surrealizujących poetów (Grochowiaka, Harasymowicza i in.) Wizja przeciw równaniu. Pokolenie „Współczesności” stanowili pisarze i artyści urodzeni w pierwszej połowie lat trzydziestych, a więc pamiętający oderwane epizody z Polski przedwrześniowej, fragmentaryczne obrazy wojenne i powstanie Polski Ludowej (tak się ją zwyczajowo określa, choć nazwa stała się oficjalna dopiero po uchwaleniu konstytucji 1952), w której się kształcili, na ogół pod okiem przedwojennych nauczycieli, i konfrontując wiadomości podawane publicznie (bądź głoszone w organizacjach młodzieżowych) z doświadczeniami i relacjami rodzinnymi. Podczas wojny uniknęli wyboru, czy chronić życie, czy być gotowym na śmierć dla polskiej sprawy, ale uczestniczyli w życiu „starszych braci”, a niektórzy dzielili los swoich rodziców. Po wojnie nie mogli z racji wieku świadomie angażować się politycznie w czasie, kiedy polityka kojarzyła się nie tylko z wyzwoleniem i odbudową, ale też ze zbrodniami sądowymi i przemilczaniem zbrodni stalinowskich. Pokolenie to uniknęło dyskomfortu obrachunków i samokrytyk, co nie oznacza, że nie miało nic do ukrywania. Jego cechą wyróżniającą była niekoniunkturalność i autentyczność – przymiot trudny do zdefiniowania, ale łatwo rozpoznawalny.
Opisany stan trwał we „Współczesności” do listopada 1962, kiedy redakcję objął Andrzej Lam, polonista związany z Uniwersytetem Warszawskim. Zachował zastany skład redakcyjny: poezją zajmował się Jerzy S. Sito, prozą Eugeniusz Kabatc, eseistyką Władysław L. Terlecki, krytyką literacką Anna Bukowska, teatrem Bogdan Wojdowski, plastyką i doborem reprodukcji artystycznych Jerzy Stajuda, reportażem Józef Lenart, sekretariat sprawował i prowadził przeglądy prasy Tadeusz Strumff. Kontynuowane były cytatowo-obrazkowe Wykrzykniki Malcharka, felietony Słojewskiego (Hadriana), Dobosza (Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia), Wieczorkowskiego, ale pismo przybrało charakter mniej skandalizujący, bardziej akademicki. Przyczynił się do tego fakt, że separatystyczne akcenty u młodych pisarzy słabły, stawali się oni dojrzałą częścią życia literackiego, z mniejszym zapotrzebowaniem na świadomość grupową. Tradycja tej wspólnoty pozostała jednak żywa i była kultywowana, tak samo jak trzymanie ręki na pulsie światowych wydarzeń literackich w rubrykach „Pole widzenia – Wschód”, „Pole widzenia – Zachód” i „Radar”. Nieuchwytny duch „Współczesności”, obecny w niej od samego początku i mimo ogromnej ruchliwości osobowej wchłaniający kolejnych adherentów, coś od nich czerpiący, ale też przerabiający ich na swoją modłę, decydował o poczuciu misji niezależnej od ośrodków zewnętrznych. To on scalał różne poetyki, postawy estetyczne i style myślenia.
W stulecie Powstania Styczniowego odbyła się redakcyjna dyskusja z udziałem znanych historyków. W cyklu 100 lat sztuki nowoczesnej zabrali głos Aleksander Wojciechowski, Juliusz Starzyński, Joanna Guze, Mieczysław Porębski. Janusz Sławiński przypomniał Lekcję awangardowej poezji. Rozgorzała wymiana zdań wokół ukutego przez Przybosia terminu „turpizm”, z programowym i polemicznym artykułem Turpizm – realizm – mistycyzm Grochowiaka (1963, nr 2), artykułami Lama, Maciejewskiego, Kwiatkowskiego. Most między „Współczesnością” a młodą krytyką akademicką przerzucało sympozjum polonistyczne w „Samotni” koło Karpacza, z udziałem Andrzeja Walickiego, Szpotańskiego, Lipskiego, Lama, Maciejewskiego, Rafała Marszałka, Andrzeja Mencwela, Małgorzaty Szpakowskiej, Elżbiety Feliksiak, Małgorzaty Książek (potem Czermińska). Wyrazem redakcyjnego poczucia humoru był numer primaaprilisowy: napisany przez Grochowiaka pastisz Hrabina Sowa Bosonoga-Cejlońska, rzekome odkrycie nieznanej sztuki Witkacego z uwiarygodniającym wstępem Konstantego Puzyny.