thumb|Portret pamięciowy D.B. Coopera sporządzony przez FBI w 1972 r. D.B. Cooper – inicjały i nazwisko przypisywane mężczyźnie, który 24 listopada 1971 w Stanach Zjednoczonych porwał samolot pasażerski Boeing 727 z 42 osobami na pokładzie, lecący z Portland do Seattle i po otrzymaniu okupu w wysokości 200 000 dolarów amerykańskichUwzględniając inflację 200 000 $ z 1971 ma taką siłę nabywczą jak ponad 1 000 000 $ w 2009. wyskoczył z niego ze spadochronem nad południowymi Górami Kaskadowymi. Porywacza nie udało się ująć. W samolocie używał nazwiska Dan Cooper, jednak przez późniejsze nieporozumienie w mediach stał się znany jako „D.B. Cooper”. Mimo setek tropów w ciągu wielu lat, żaden dowód nie pozwolił odkryć prawdziwej tożsamości ani miejsca pobytu Coopera, a większość pieniędzy nigdy nie została odzyskana. Kilka konkurencyjnych teorii proponuje wyjaśnienie co stało się po skoku, jednak agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) uważają, że porywacz nie przeżył.
Sposób ucieczki D.B. Coopera i brak pewności co do jego dalszych losów ciągle intrygują ludzi. Sprawa Coopera (FBI nadało jej kryptonim „Norjak”) jest jedynym nierozwiązanym przypadkiem porwania samolotu w USA i jednym z niewielu na świecie.
Sprawa Coopera wprawia w zakłopotanie służby rządowe oraz prywatnych detektywów od dziesięcioleci, wszelkie nowe informacje w sprawie zawsze prowadziły do ślepych zaułków. W marcu 2008 pojawiła się szansa na przełom, gdy dzieci odnalazły spadochron na obszarze, gdzie Cooper prawdopodobnie wyskoczył, niedaleko Amboy, w stanie Waszyngton. Jednak, zdaniem ekspertów, znaleziony spadochron nie mógł należeć do porywacza.
W ciągu wielu lat znaleziono kilka wskazówek związanych ze sprawą porwania samolotu. W 1978 tabliczka zawierająca instrukcję jak opuścić schody na ogonie Boeinga 727 (później potwierdzono, że pochodzi z tylnych schodów samolotu, z którego Cooper wyskoczył), została znaleziona o kilka minut lotu od prawdopodobnej strefy lądowania porywacza. W lutym 1980 ośmioletni Brian Ingram znalazł na brzegu rzeki Kolumbia 5880 dolarów w gnijących banknotach 20-dolarowych. Dowiedziono, że banknoty te były częścią okupu.
W październiku 2007, FBI ujawniło, że uzyskano częściowy profil DNA Coopera z krawata, który zostawił na pokładzie samolotu. 31 grudnia 2007 FBI wznowiło niezamkniętą sprawę publikując w Internecie nigdy wcześniej niepublikowane portrety pamięciowe, próbując wywołać wspomnienia, które mogłyby pomóc zidentyfikować Coopera. Według relacji prasy, FBI nie wierzy, aby Cooper przeżył skok, ale wyraża zainteresowanie ustaleniem jego tożsamości.
W lipcu 2016 FBI oficjalnie zawiesiło sprawę dalszych poszukiwań D.B. Coopera. Mimo tego agencja rządowa nadal czeka na każdy fizyczny dowód, który może dotyczyć spadochronów lub skradzionych pieniędzy dostarczonych do analizy.
Porwanie W środę 24 listopada 1971, dzień przed świętem dziękczynienia, mężczyzna używający nazwiska Dan Cooper wsiadł na pokład Boeinga 727-100, linii lotniczych Northwest Orient (później Northwest Airlines, obecnie część Delta Air Lines) lot numer 305, lecący z Portland International Airport w mieście Portland (stan Oregon) do Seattle-Tacoma International Airport w Seattle (stan Waszyngton). Cooper był opisywany jako czterdziestokilkuletni mężczyzna, między 1,78 m a 1,83 m wzrostu. Miał na sobie czarny płaszcz, mokasyny, ciemny garnitur, starannie wyprasowaną białą koszulę z kołnierzykiem, czarny krawat ze spinką z masy perłowej oraz czarne okulary przeciwsłoneczne. Usiadł z tyłu samolotu na miejscu 18C. Kiedy samolot wystartował z Portland, Cooper wręczył notatkę stewardesie Florence Schaffner, która siedziała obok drzwi do schodów na ogonie, z lewej strony za jego siedzeniem. Myślała, że mężczyzna daje jej swój numer telefonu, więc schowała kartkę do kieszeni nie otwierając jej. Cooper przechylił się bliżej i powiedział: „Powinna pani lepiej przyjrzeć się tej notatce. Mam bombę”. W kopercie była notatka następującej treści: „W walizce mam bombę. Użyję jej jeśli będzie to konieczne. Chcę żebyś usiadła obok mnie. Zostaliście porwani”.
Notatka zawierała również żądanie 200 000 dolarów, w nieoznaczonych banknotach oraz dwóch zestawów spadochronów – dwóch głównych plecowych oraz dwóch awaryjnych piersiowych. Według instrukcji rzeczy te miały zostać dostarczone do samolotu, gdy ten wyląduje na lotnisku Seattle-Tacoma; jeśli żądania nie zostałyby spełnione porywacz miał zdetonować ładunek wybuchowyBragg, s. 3.. Kiedy stewardesa poinformowała kokpit o Cooperze i notatce, pilot William Scott, skontaktował się ze służbą kontroli ruchu lotniczego portu Seattle-Tacoma, która poinformowała policję oraz FBI. FBI skontaktowało się z prezesem linii Northwest Airlines, Donaldem Nyropem, który polecił Scottowi współpracować z porywaczem. Scott nakazał Schaffner, aby wróciła na miejsce obok Coopera i upewniła się czy bomba jest prawdziwa. Cooper otworzył walizkę, pozwalając stewardesie zobaczyć czerwone walce, dużą baterię oraz przewody, co przekonało ją, że bomba jest prawdziwa}. Cooper wysłał stewardesę z powrotem do kokpitu, aby poleciła pilotowi wstrzymać się z lądowaniem dopóki rzeczy, których żądał, nie zostaną dostarczone na lotnisko.
Spełnienie żądań i uwolnienie pasażerów Zgodnie z żądaniami samolot oczekiwał krążąc nad zatoką Puget. W tym czasie dostarczano pieniądze i spadochrony. Gromadząc gotówkę, agenci FBI postąpili według instrukcji co do nieoznaczonych banknotów, ale zdecydowali dać wydrukowane w większości w 1969, z których przeważająca część miała numery seryjne zaczynające się od litery L, wyemitowane przez Federal Reserve Bank of San Francisco. Agenci przepuścili również wszystkie 10 000 banknotów przez urządzenie Recordak, tworząc mikrofilm z każdym banknotem i w ten sposób rejestrując wszystkie numery seryjneHimmelsbach and Worcester, s. 25.. Początkowo władze chciały dostarczyć wojskowe spadochrony z bazy sił powietrznych McChord, jednak Cooper zażądał cywilnych, ręcznie otwieranych spadochronów. Policja Seattle zdołała odnaleźć odpowiednie spadochrony w miejscowej szkole spadochroniarskiej. Tymczasem Cooper w samolocie popijał burbon z sodą cytrynowo-limonową, za który chciał zapłacić. Tina Mucklow, stewardesa, która spędziła najwięcej czasu z porywaczem, opisała go jako „raczej miłego” i wystarczająco troskliwego, aby zaproponować, żeby załodze dostarczono posiłek po wylądowaniu w Seattle. Jednakże śledczy FBI określili Coopera jako „nieprzyzwoitego” i używającego „plugawego języka”.
thumb|Boeing 727 z otwartymi schodami ogonowymi O 17:24 kontrola ruchu lotniska wywołała Scotta i poinformowała go, że rzeczy zażądane przez porywacza zostały dostarczone. Cooper dał więc kapitanowi Scottowi pozwolenie na lądowanie w pierwotnie wyznaczonym miejscu, na Seattle-Tacoma International Airport. Samolot wylądował o 17:39. Cooper poinstruował kapitana, by ten podkołował samolot do odległej części pola startowego oraz przyciemnił światła w kabinie, tak aby uniemożliwić strzelanie policyjnym snajperom. Polecił kontroli ruchu, aby jedna osoba samodzielnie dostarczyła okup oraz spadochrony. Wybrana osoba, pracownik linii Northwest Orient, podjechał do samolotu i wręczył pieniądze i spadochrony stewardesie Mucklow, przez schody ogonowe. Kilka minut później Cooper uwolnił wszystkich 36 pasażerów oraz stewardesę Schaffner przez schody ogonowe. Pilot Scott, stewardesa Mucklow, pierwszy oficer Bob Rataczak i mechanik pokładowy H.E. Anderson nie dostali pozwolenia na opuszczenie samolotu.
Plany Coopera i jego żądanie czterech spadochronów stanowiły zagadkę dla FBI. Agenci zastanawiali się czy Cooper miał na pokładzie wspólnika, czy cztery spadochrony były przeznaczone dla członków załogi, którzy pozostali na pokładzie. Dotąd, nikt nie próbował skakać ze spadochronem z porwanego samolotu cywilnego. Kiedy samolot był tankowany, urzędnik Federal Aviation Administration (FAA), który chciał wyjaśnić porywaczowi konsekwencje jego czynu, podszedł do drzwi samolotu i poprosił Coopera o pozwolenie na wejście na pokład. Ten natychmiast odmówił. Korek parowy w pompie cysterny spowalniał tankowanie. Cooper zaczął coś podejrzewać, kiedy po 15 minutach tankowanie jeszcze się nie zakończyło. Zagroził, że wysadzi samolot, wobec czego mechanicy spróbowali przyspieszyć pracę.
Z powrotem w powietrzu Po zatankowaniu, starannym sprawdzeniu okupu i spadochronów oraz negocjacjach dotyczących trasy lotu, Cooper rozkazał załodze startować około 19:40 i lecieć do Meksyku, z prędkością 170 węzłów (200 mph lub 320 km/h), na wysokości nie większej niż 10 000 stóp (3000 m, normalna wysokość przelotowa mieści się pomiędzy 7600 a 11 000 m), z otwartym podwoziem i z klapami w pozycji 15 stopniRothenberg and Ulvaeus, p. 5.. Jednakże pierwszy oficer Rataczak stwierdził, że przy takich parametrach odrzutowiec może przelecieć tylko 1000 mil (1600 km). Po przedyskutowaniu różnych propozycji zdecydowano się na lądowanie i tankowanie w Reno, w stanie Nevada oraz lot drogą lotniczą Vector 23, mijającą od zachodu Góry Kaskadowe. Cooper polecił Scottowi, aby kabina podczas lotu nie była pod ciśnieniem – na wysokości 3000 m mógł normalnie oddychać przy równym ciśnieniu w kabinie i na zewnątrz – pozwoliło to uniknąć gwałtownego przepływu powietrza na zewnątrz przy próbie opuszczenia samolotu w powietrzu.
Krótko po wystartowaniu porywacz kazał stewardesie Mucklow, która siedziała z nim, aby poszła do kokpitu i tam została. Zanim weszła za zasłonę oddzielającą pomieszczenia załogi od przedziału pierwszej klasy, zauważyła, że mężczyzna przywiązuje sobie coś do paska – jej zdaniem linę. Chwilę później w kabinie załoga zauważyła kontrolkę wskazującą, że Cooper próbuje otworzyć drzwi. Kapitan zapytał go przez interkom, czy jest coś, co mogą dla niego zrobić – usłyszał krótką odpowiedź: „Nie”.
thumb|Animacja ukazująca jak schody Boeinga 727 zostały użyte do ucieczki. Nie były zaprojektowane do używania w powietrzu i po skoku można było je zamknąć dopiero po wylądowaniu. Załoga zauważyła zmianę ciśnienia w kabinie. Cooper opuścił schody ogonowe i wyskoczyłBragg, p. 4.. To był ostatni raz kiedy go widziano. FBI uważa, że wyskoczył o 20:13 nad południowo-zachodnią częścią stanu Waszyngton, ponieważ schody „podskoczyły” w tym czasie, jakby zostały uwolnione spod masy odpowiadającej człowiekowi. Gdy Cooper wyskoczył, samolot leciał przez potężną ulewę, przez chmury nie było widać żadnych świateł z ziemi. Z powodu słabej widoczności skoku nie zauważyli piloci myśliwców F-106 śledzący boeinga. Początkowo sądzono, że porywacz wylądował na południowym wschodzie obszaru Ariel, niedaleko jeziora Merwin, 48 km na północ od Portland (). Późniejsze teorie bazują na różnych źródłach – łącznie z zeznaniem dotyczącym warunków pogodowych pilota linii Continental Airlines Toma Bohana, który leciał 1200 metrów ponad i 4 minuty za lotem 305 – umiejscawiają strefę lądowania 30 km dalej na wschód. Jednak dokładne miejsce lądowania pozostaje nieznaneHimmelsbach and Worcester, p. 111-113..