Sprawa Mirosława G. – określenie używane w mediach wobec okoliczności zatrzymania i postawienia przez prokuratora zarzutów kryminalnych lekarzowi Mirosławowi Garlickiemu, szefowi Kliniki Kardiochirurgii Centralnego Szpitala Klinicznego Stołecznego Zarządu Zdrowia MSWiA w Warszawie przy ulicy Wołoskiej. Mirosław Garlicki został zatrzymany przez CBA 12 lutego 2007 roku. 14 lutego na specjalnej konferencji prasowej Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro i Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński poinformowali, że prokurator postawił lekarzowi 20 zarzutów, w tym zarzut zabójstwa w zamiarze ewentualnym. Łączna liczba zarzutów miała wynieść ostatecznie 50.

Zatrzymanie Mirosława Garlickiego W poniedziałek 12 lutego 2007 funkcjonariusze CBA zatrzymali trzech lekarzy z kliniki kardiochirurgii MSWiA, w tym ordynatora. Aresztowany został tylko Mirosław Garlicki. Lekarze zostali zatrzymani na oddziale, skutego kajdankami Garlickiego wyprowadzono ze szpitala.

W tym samym dniu przeszukano mieszkanie Mirosława Garlickiego; znaleziono około 90 tysięcy złotych w gotówce, także w walutach obcych i cenne przedmioty, które zdaniem CBA były podarunkami od pacjentów. Zabezpieczono także samochód marki BMW należący do kardiochirurga.

Konferencja prasowa i przedstawienie zarzutów Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zwołał 14 lutego specjalną konferencję, na której przedstawiono film z zatrzymania Mirosława Garlickiego, przeszukania jego mieszkania i przedstawiono zarzuty. Ziobro stwierdził wtedy: Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie. Wypowiedź Zbigniewa Ziobry z tej konferencji stała się przyczyną wytoczenia mu przez zatrzymanego procesu cywilnego, który lekarz wygrał w obu instancjach. Na mocy orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Krakowie z grudnia 2008 były minister sprawiedliwości został zobowiązany do publicznych przeprosin oraz uiszczenia zadośćuczynienia.

Obok zarzutu zabójstwa i zarzutów korupcyjnych, Mirosławowi Garlickiemu postawiono zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad personelem oddziału.

Na konferencji 14 lutego 2007 Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro powiedział między innymi:

Minister wskazał, że sprawa doktora Garlickiego pojawiła się i dotarła do CBA dzięki inicjatywie samego środowiska medycznego:

Minister na konferencji podkreślił charakter zarzutu zabójstwa postawionego lekarzowi jako ewentualny zamiar pozbawienia życia:

Debata publiczna i kontrowersje Działania prokuratury budziły kontrowersje. Już 19 marca 2007 prof. Antoni Dziatkowiak stwierdził:

Minister zdrowia Zbigniew Religa 14 lutego przyznał, że był proszony wcześniej o ekspertyzę w sprawie jednej z operacji Mirosława Garlickiego, ale nie stwierdził wówczas nieprawidłowości przy przeszczepie. Religa nie wie, czy to ten przypadek, którego opis pojawił się w notatce CBA i na podstawie którego Garlickiemu postawiono zarzut zabójstwa. Minister Religa podkreślił, że wykrycie tej sprawy jest korzystne dla wszystkich – zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy. Skomentował zatrzymanie lekarza słowami:

Kontrowersyjne były również okoliczności aresztowania Mirosława Garlickiego w obecności kamer.

Dyrektor szpitala MSWiA w Warszawie docent Marek Durlik stwierdził, że żadne sygnały o korupcji w klinice kardiochirurgii do niego nie docierały. Powiedział także, że w całej sprawie nie ma sobie nic do zarzucenia i oddaje się do dyspozycji przełożonych. Prof. Janusz Wałaszewski, szef Poltransplantu, powiedział: Nie mieliśmy żadnych sygnałów ani skarg na ten temat. Jest biuro skarg i zażaleń ministerstwa zdrowia, które by natychmiast kierowało do nas taką sprawę, ale nic nie wpłynęło.

Przed aresztowaniem lekarzy, po rozmowie z ministrem Zbigniewem Religą, CBA poinformowało dyrektora szpitala o tym, że pan minister Religa jest gotów błyskawicznie uruchomić zastępstwo za aresztowanego kardiochirurga. Dyrektor szpitala stwierdził, że nie ma takiej potrzeby i że zorganizuje zastępstwo to we własnym zakresie. Dyrekcja kliniki na miejsce Garlickiego zatrudniła Marka Ehrlicha, specjalistę ściągniętego z Wiednia, wcześniej współpracującego z kliniką MSWiA. Stanowisko ordynatora oddziału kardiochirurgii pod koniec marca 2007 objął dr hab. Mirosław Mussur.

13 kwietnia Naczelna Rada Lekarska zwróciła się z apelem do ministra zdrowia, Sejmu i Senatu, i innych instytucji państwowych i publicznych oraz środków masowego przekazu o przeciwdziałanie „degradacji polskiej transplantologii“. Według Naczelnej Rady Lekarskiej wokół transplantologii wytworzono atmosferę działania „poza prawem i ponad nim, na szkodę potencjalnych dawców narządów, co jest oczywistą nieprawdą“. Rada zaznaczyła, że pod względem liczby transplantacji Polska już wcześniej zajmowała jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej.

7 maja 2007 sąd I instancji, po rozpatrzeniu wniosku prokuratora o przedłużenie aresztu dla Mirosława Garlickiego, orzekł, że Mirosław Garlicki może zostać zwolniony z aresztu za kaucją w wysokości 350 000 złotych. Sąd I instancji stwierdził, że nie zachodzi prawdopodobieństwo, aby dr Garlicki kogokolwiek zabił. Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał decyzję sądu I instancji dotyczącą aresztu, uznał, że nie wykazano, by zachodziło „duże prawdopodobieństwo“, iż Garlicki umyślnie zabił pacjenta.

Stanowisko wobec postanowienia sądu zajął premier Jarosław Kaczyński, który wyraził zdziwienie, że warszawski sąd I instancji jest gotów wypuścić Mirosława Garlickiego z aresztu za kaucją, podczas gdy podejrzani o dużo drobniejsze przestępstwa nie mają takiej możliwości. Stwierdził też:

W innym wywiadzie:

Zbigniew Religa w wywiadzie przeprowadzonym dla TVN24 powiedział natomiast:

Pod koniec maja „Gazeta Wyborcza“ ujawniła, że tajny kryptonim akcji CBA, w ramach której ujęto Mirosława Garlickiego, brzmiał „Mengele 5“. W grudniu 2007 wyszło na jaw, że śledztwo CBA obejmowało co najmniej kilkanaście osób, a kryptonim „Mengele“ przypisano co najmniej siedmiu inwigilowanym lekarzom, w tym dyrektorowi szpitala MSWiA („Mengele 7“). Takie użycie nazwiska zbrodniarza wojennego z Auschwitz spotkało się z krytyką między innymi Adama Rapackiego, twórcy CBŚ, a także Marka Edelmana.

Pozwy o odszkodowanie Pełnomocnik Mirosława Garlickiego adw. Magdalena Bentkowska-Kiczor poinformowała 6 września 2007, że został skierowany do krakowskiego sądu okręgowego pozew przeciwko ministrowi Zbigniewowi Ziobrze o odszkodowanie za naruszenie dóbr osobistych. Garlicki domagał się od ministra opublikowania przeprosin w największych dziennikach i 70 000 złotych zadośćuczynienia. 19 grudnia odbyła się pierwsza rozprawa w tym procesie, na którą były minister nie stawił się. Piotr Matczuk, asystent posła, wyjaśnił, że zatrzymały go obowiązki poselskie. Zbigniew Ziobro przysłał jednak dwa dni przed rozprawą wniosek o zawieszenie procesu do czasu wyroku w sprawie karnej przeciwko Garlickiemu, przeniesienie procesu do Warszawy oraz o odroczenie rozprawy. − Domaga się też odrzucenia pozwu, bo oparty jest o zdania wyrwane z kontekstu − wyjaśniał Matczuk. W pierwszej instancji sąd nakazał Zbigniewowi Ziobrze opublikować na własny koszt przeprosiny po głównych wydaniach „Faktów“ TVN, „Wiadomości“ TVP oraz „Wydarzeń“ Polsatu oraz zapłacić lekarzowi 7 tys. zł zadośćuczynienia. Obie strony zapowiedziały apelację od tego wyroku.

W sierpniu 2007 roku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wpłynęła skarga Mirosława Garlickiego, zarzucającego polskim władzom naruszenie kilku artykułów konwencji praw człowieka, przede wszystkim zasady domniemania niewinności i prawa do rzetelnego procesu (o aresztowaniu kardiochirurga decydował nie w pełni niezawisły asesor sądowy). Lekarz domagał się od państwa polskiego odszkodowania w wysokości około 100 tysięcy euro. W czerwcu 2011 Trybunał w Strasburgu uznał, że:

wydanie orzeczenia o aresztowaniu Mirosława Garlickiego przez asesora stanowi naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i zasądził na rzecz poszkodowanego 8 tys. euro odszkodowania od państwa polskiego, można mówić o poniżającym traktowaniu pokrzywdzonego podczas jego zatrzymania, jednak sprawą tą w pierwszej kolejności powinny się zająć polskie sądy, kwestia naruszenia domniemania niewinności przez wypowiedź ministra Ziobry nikt już przez tego pana pozbawiony życia nie będzie została rozstrzygnięta wcześniej przez polskie sądy na korzyść poszkodowanego.

W czerwcu 2011 Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że dziennik „Fakt“ naruszył dobra osobiste dra Garlickiego oraz zasady rzetelnego dziennikarstwa i nakazał pozwanym publikację przeprosin oraz wypłatę 150 tys. zł zadośćuczynienia. Pozew obejmował wydawcę, redaktora naczelnego i autora tekstów z 2007, w których użyto takich zwrotów, jak „doktor zabijał w rządowym szpitalu“, „oto ofiara doktora mordercy“, „doktor śmierć“ i „bestia nie lekarz“.

Ujawnienie dowodów domniemanych przestępstw Dowody w sprawie zarzutów korupcyjnych 8 października 2007 w programie Teraz my! minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ujawnił część zebranych przez prokuraturę dowodów przyjmowania pieniędzy przez Mirosława Garlickiego. Były nimi dwa z wielu filmów nagranych ukrytą kamerą w gabinecie ordynatora. Na pierwszym z nich kobieta wręcza doktorowi prezent w postaci książki z dedykacją (w towarzyszącej temu rozmowie doktor Garlicki wzbrania się przed przyjęciem „flaszki”, ale zgadza się przyjąć książkę), na drugim, nagranym 40 minut później, doktor Garlicki wyjmuje z rozpakowanej wcześniej książki kopertę, sprawdza jej zawartość, po czym wkłada ją do kieszeni marynarki. Minister Ziobro dodał również, że ujawnienie taśm nie utrudni postępowania, gdyż prokurator już zakończył sporządzanie aktu oskarżenia przeciwko Mirosławowi Garlickiemu, a zdecydował się pokazać te dwa nagrania, ponieważ zdaniem ministra Ziobry opinia publiczna była wprowadzana w błąd w sprawie niewinności ordynatora. Filmy opublikował internetowy serwis TVN 24.

Z tezą, że zaprezentowane przez ministra Ziobrę filmy są dowodem korupcji lekarza, nie zgadza się m.in. doc. dr hab. Marek Durlik, były dyrektor szpitala MSWiA w Warszawie, który 11 stycznia 2008 w wywiadzie dla Gazety Wyborczej stwierdził:

Podczas procesu na wniosek obrony odtworzono nieznane wcześniej fragmenty filmu pochodzącego z ukrytej kamery, w których dr Garlicki stanowczo odmawia przyjęcia od rodzin pacjentów różnego rodzaju reklamówek i toreb. Dr Garlicki wyjaśnił też, że setki butelek i innych przedmiotów, które pokazano w telewizji po jego zatrzymaniu przez CBA, to prezenty otrzymywane od „posłów, senatorów i prezesów korporacji”, z których znaczną część przysyłano do jego sekretariatu w podziękowaniu za operacje przeprowadzone na ofiarodawcach, członkach ich rodzin lub pracownikach.

4 stycznia 2013 roku warszawski sąd skazał dr Mirosława G. na rok więzienia w zawieszeniu na dwa za przyjęcie 17,5 tysiąca złotych łapówek. Sąd wymierzył mu też karę 72 tys. zł grzywny. Jej część zostanie jednak odliczona z uwagi na to, że dr G., jako podejrzany w śledztwie, spędził trzy miesiące w areszcie. Sędzia Igor Tuleya uzasadniając wyrok potępił jednocześnie działania CBA polegające na przeprowadzaniu nocnych przesłuchań. Porównał je do metod stalinizmu. Część opinii publicznej zarzucała sędziemu, że przekroczył swoje kompetencje, jednak treści jego wystąpienia broniła Krajowa Rada Sądownictwa.

Dowody w sprawie zarzutów o zabójstwo w zamiarze ewentualnym "Rzeczpospolita” ujawniła 12 stycznia 2008 w Internecie dwa stenogramy rozmów doktora Mirosława Garlickiego z lekarzem dyżurnym ze szpitala MSWiA. Według gazety wynika z nich, że: lekarz przyznał się, iż przeszczep był błędem; zdecydował przez telefon o odłączeniu pacjenta od aparatury podtrzymującej życie; naciskał, aby to zrobić podczas fikcyjnej operacji, a nie na sali intensywnej terapii. To właśnie ten przypadek miał na myśli były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, gdy mówił: “Nikt więcej przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”.