Okupacja Gori – przejęcie gruzińskiego miasta Gori przez siły rosyjskie w dniach 11–22 sierpnia 2008 roku podczas wojny osetyjskiej 2008 roku.
Inwazja Miasto Gori było bombardowane od przedpołudnia 8 sierpnia. 9 sierpnia około rosyjskie samoloty bojowe zaatakowały gruzińskie stanowisko artyleryjskie w pobliżu Gori, a także garnizon wojskowy w Gori, który uszkodził sam obiekt, a także kilka budynków mieszkalnych i szkołę. Rząd gruziński poinformował, że w wyniku nalotu zginęło 60 cywilów. Według BBC, Gori służyło jako baza wsparcia dla gruzińskich sił zbrojnych działających w Osetii Południowej, a rosyjskie samoloty atakowały tam głównie pozycje wojskowe. Według źródeł rosyjskich trzy bomby trafiły w skład amunicji, a fasada jednego z sąsiednich pięciopiętrowych bloków mieszkalnych uległa uszkodzeniu na skutek eksplozji składowanej tam amunicji. 9 sierpnia do Gori przybywali zmobilizowani gruzińscy rezerwiści.
Rankiem 10 sierpnia rosyjskie dowództwo wojskowe oświadczyło, że kraj ten nie ma zamiaru posuwać się dalej z Osetii Południowej w głąb terytorium Gruzji (czyli poza obszarami spornymi). Tego samego dnia władze gruzińskie ogłosiły zawieszenie broni i poinformowały o wycofaniu swoich sił z Osetii Południowej. Rząd Gruzji przekazał informacje o porannym ataku na wieś położoną między Gori a Kareli oraz o późnopołudniowym bombardowaniu przedmieść Gori.
Wieczorem 10 sierpnia siły gruzińskie wkroczyły do Gori. BBC donosiło, że mimo pewnego wyciszenia rosyjskich nalotów po dwóch dniach bombardowań, mieszkańcy opuszczali Gori w obawie przed możliwym rosyjskim natarciem na miasto. Na ulicach Gori zauważono również gruzińskich żołnierzy w cywilnych ubraniach. Przedstawiciel władz gruzińskich poinformował, że około godziny 21:20 przeprowadzono atak artyleryjski na Gori. Według szacunków Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) oraz Światowego Programu Żywnościowego (WFP), do 10 sierpnia miasto opuściło około 80% mieszkańców (56 000 ludzi). Z Gori zaczęły również uciekać osoby wewnętrznie przesiedlone z Osetii Południowej, których liczbę przedstawiciele władz gruzińskich szacowali na „kilka tysięcy”. Ludzie kierowali się głównie do Tbilisi. Jeden z uciekających mieszkańców gruzińskiej wsi powiedział: „Jutro przyjdzie kolej na Ukrainę, a nikt na Zachodzie nic nie robi, by ich powstrzymać”.
Po wycofaniu się wojsk gruzińskich z Cchinwali 10 sierpnia, Rosjanie 11 sierpnia (do godzin popołudniowych) prowadzili niekontrolowany ostrzał obszarów cywilnych w Gori, o czym donosił dziennik „The Guardian”. O ile 10 sierpnia siły gruzińskie utrzymywały pozycje w wąwozie, w którym leży Gori, aż do punktu oddalonego o około 6,5 km od granicy z Osetią Południową, o tyle do popołudnia 11 sierpnia pozycje te zostały przesunięte o ok. 10 km na południe. Około godz. 12:30 w północnej części wąwozu nastąpiło kilkanaście eksplozji. Rosyjski Sztab Generalny utrzymywał, że „kluczową zasadą” Rosji jest niewkraczanie poza granice Osetii Południowej. Gruzińskie dowództwo wojskowe informowało, że artyleria przeciwnika znajduje się już na terytorium Gruzji niebędącym przedmiotem sporu. Przedmieścia Gori zostały obsadzone gruzińskim sprzętem wojskowym w celu odstraszenia ewentualnej rosyjskiej inwazji.
11 sierpnia do Gori przybyli minister spraw zagranicznych Francji Bernard Kouchner oraz szef fińskiej dyplomacji Alexander Stubb; Kouchner chciał na własne oczy zobaczyć „wymowny obraz” sytuacji. O godz. 18:00 Gori odwiedził prezydent Micheil Saakaszwili, ubrany w kamizelkę ochronną. Gdy nad miastem przeleciały rosyjskie odrzutowce, ochroniarze powalili prezydenta Saakaszwilego na ziemię. Następnie Kouchner odleciał do Władykaukazu.
Ok. godz. 17:00 przedstawiciele gruzińskiego MSW poinformowali, że rosyjska piechota i czołgi przemieszczają się w kierunku Gori. Reporter dziennika „The Times” relacjonował, że „mieszkańcy z przerażeniem obserwowali” „nagły i dramatyczny” odwrót gruzińskich wojsk z Gori. Opisał on szczegółowo, jak gruzińskie czołgi i transportery opancerzone wycofywały się w stronę Tbilisi. Wjazd do Gori od strony autostrady Gori–Tbilisi został zablokowany przez policję. Brytyjski dziennik „The Daily Telegraph” donosił, że był świadkiem „chaotycznego odwrotu z Gori na pełną skalę, któremu towarzyszyła panika”. Do godz. 20:30 11 sierpnia siły gruzińskie całkowicie opuściły Gori. Przedstawiciel władz Gruzji oświadczył, że oddziały otrzymały rozkaz zabezpieczenia Tbilisi, stolicy kraju. Gruzińskie wojsko przegrupowało się w Mcchecie, położonej 24 km od Tbilisi. Wiceminister obrony Batu Kutelia powiedział, że siły te „przesuwają linię obrony do Mcchety”.
W artykule dla „International Herald Tribune” z 11 sierpnia reporter napisał, że rosyjskie natarcie w kierunku Gori „zdawało się sugerować, iż cele Rosji w tym konflikcie wykraczały poza zabezpieczenie prorosyjskich enklaw – Osetii Południowej i Abchazji – i obejmowały osłabienie sił zbrojnych Gruzji”.
Do godz. 2:00 w nocy z 11 na 12 sierpnia w Gori nie pozostały już żadne istotne gruzińskie cele wojskowe. Mimo to 12 sierpnia rosyjskie bombowce zaatakowały Gori, zabijając siedem osób i raniąc ponad trzydzieści. Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się holenderski dziennikarz telewizyjny Stan Storimans, a inny zagraniczny reporter został ranny. Według władz gruzińskich Rosjanie celowali w budynki administracji miejskiej. W wyniku nalotów spłonęły budynek poczty oraz Uniwersytet w Gori. Zniszczeniu uległ ostatni działający w mieście sklep spożywcze. Rakieta trafiła w wojskowy szpital w Gori, oznaczony flagą Czerwonego Krzyża; w ataku tym zginął lekarz.
Ten ostatni nalot na Gori – poprzedzający ogłoszenie przez prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa zakończenia działań wojennych przeciwko „ukaranemu agresorowi”, czyli Gruzji – stanowił zwieńczenie pięciodniowej kampanii rosyjskich ataków powietrznych na to miasto. Brytyjscy dziennikarze komentując bombardowanie placu Stalina w Gori, stwierdzili: „Przy braku jakiegokolwiek widocznego celu wojskowego jasne wydaje się, że Kreml stosował wobec miasta swoistą formę odpowiedzialności zbiorowej”. Odległość między miejscem bombardowania w centrum Gori a najbliższą gruzińską bazą wojskową wynosiła ponad 3 km.
Okupacja Siły rosyjskie zajęły Gori 13 sierpnia, kilka godzin po tym, jak prezydent Francji Nicolas Sarkozy wynegocjował porozumienie o zawieszeniu broni między Rosją a Gruzją. Według stanu na godzinę 12:49, przedstawiciel władz gruzińskich poinformował, że do Gori wkroczyło 50 rosyjskich czołgów. Rosyjskie siły blokowały drogi do Gori – miasta opuszczonego wcześniej przez gruzińskie władze i służby porządkowe. „Los Angeles Times” zauważył, że zawarte między Gruzją a Rosją porozumienie o zawieszeniu broni „wydawało się już tylko złudzeniem”.
Pojawiły się spekulacje, że Rosja może planować atak na Tbilisi. Rosyjska kolumna pancerna opuściła Gori 13 sierpnia, kierując się główną drogą do Tbilisi. Rosjanie zatrzymali się jednak w odległości około godziny jazdy od stolicy i rozbili obóz. Gruzińscy żołnierze zajęli pozycje na drodze, w odległości ok. 10 bliżej Tbilisi, i zaczęli tworzyć linię obrony.
Zastępca szefa Sztabu Generalnego Rosji Anatolij Nogowicyn twierdził, że siły rosyjskie wkroczyły do Gori jedynie w celu negocjacji z lokalnymi władzami – których jednak na miejscu nie zastano – i że nie było tam rosyjskich czołgów. Rzecznik rosyjskich sił zbrojnych poinformował, że z opuszczonego magazynu w pobliżu miasta konfiskowano sprzęt wojskowy i amunicję. Rozpoczęto niszczenie gruzińskich baz wojskowych. 13 sierpnia Osetyjczycy zaczęli plądrować Gori. Władze rosyjskie zapowiedziały walkę z szabrownikami.
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że siły rosyjskie utrzymują obecność w Gruzji, aby wspierać siły pokojowe, i że chronią „duży arsenał uzbrojenia i sprzętu wojskowego” w pobliżu Gori. Ławrow zapowiedział, że Rosja dostarczy żywność mieszkańcom Gori.
Późnym wieczorem 13 sierpnia Aleksandre Lomaja, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Gruzji, udał się do Gori w odpowiedzi na prośby mieszkańców o pomoc oraz by „usunąć [Rosjan] z miasta i wpuścić policję”. Po raz pierwszy spotkał się z rosyjskimi żołnierzami o zachodzie słońca. Gen. mjr. Wiaczesław Borisow (dowódca rosyjskich wojsk okupacyjnych) powiedział Lomai, że obecność Rosjan nie niepokoi mieszkańców Gori. Po spotkaniu z Borisowem Lomaja otrzymał zgodę na wjazd do opuszczonego Gori. Dziennikarz relacjonujący dla „The Washington Post” donosił, że „obszar tuż za centrum miasta wyglądał jak rosyjska baza wojskowa”.
Wojska rosyjskie miały opuścić Gori do rana 14 sierpnia. Rosyjskie dowództwo wojskowe zezwoliło gruzińskiej policji na wejście do miasta; około godz. 10:00 Borisow zatwierdził utworzenie wspólnych patroli gruzińskiej policji i sił rosyjskich, podczas gdy te ostatnie przygotowywały się do wycofania. Agencja Interfax podała o godz. 12:10 czasu moskiewskiego, że armia rosyjska przekazała kontrolę nad Gori gruzińskiej policji. Borisow oświadczył, że wojska rosyjskie zaczną opuszczać Gori w ciągu dwóch dni, i stwierdził, że pogłoski o zniszczeniach w mieście oraz grabieżach „nie odpowiadają rzeczywistości”. Aleksander Lomaja, który przebywał w Gori, prowadząc negocjacje ze stroną rosyjską, powiedział na antenie telewizji Rustawi-2, że sytuacja w mieście jest spokojna, a armia rosyjska ogranicza się jedynie do działań patrolowych. Pracownicy UNHCR oraz WFP również przygotowywali się do wejścia do Gori, aby stworzyć bazę do dostarczania pomocy humanitarnej. Wspólne patrole armii rosyjskiej i gruzińskiej policji w Gori zostały jednak wkrótce przerwane – około godziny 13:00 – z powodu napięć między żołnierzami. Gruzińscy policjanci wycofali się z Gori. Nie osiągnięto porozumienia w sprawie wycofania się sił rosyjskich z tego miasta. W pobliżu Gori doszło do konfrontacji sił gruzińskich i rosyjskich, a do popołudnia pozycje przy wjeździe do miasta zostały wzmocnione rosyjskimi czołgami. Donoszono o eksplozjach w pobliżu Gori.
Następnego dnia siły rosyjskie dotarły na odległość ok. 40 kilometrów od Tbilisi – co było najbardziej wysuniętym na południe punktem osiągniętym przez Rosjan w trakcie tego konfliktu – i zatrzymały się w miejscowości Igoeti; miało to miejsce w czasie, gdy prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili przyjmował sekretarz stanu USA Condoleezzę Rice. Obecność oddziałów armii gruzińskiej, które okopały się w pobliżu, nie powstrzymała Rosjan przed zablokowaniem kluczowej gruzińskiej autostrady biegnącej ze wschodu na zachód kraju.
W Gori zanikł zasięg gruzińskich operatorów telefonii komórkowej, a 15 sierpnia telefony gruzińskich abonentów zaczęły odbierać sygnał rosyjskiej sieci MegaFon. Późnym wieczorem 15 sierpnia przedstawiciel rosyjskiego ministerstwa obrony, generał Nikołaj Uwarow, poinformował, że armia rosyjska niemal zakończyła likwidację gruzińskiego uzbrojenia w bazie położonej w pobliżu Gori. 14 sierpnia gen. mjr Wiaczesław Borisow powiedział: „Teraz Osetyjczycy biegają i zabijają biednych Gruzinów w ich enklawach”. Pewien rosyjski oficer skomentował kwestię powstrzymywania grabieży słowami: „To nie do nas należy wykonywanie pracy policji”. Dziennik „The New York Times” odnotował, że rosyjskie oddziały niekiedy próbowały powstrzymać anarchię. Dochodziło nawet do przypadków uprowadzania samochodów należących do ONZ oraz ekip dziennikarskich. 14 sierpnia bojówkarze otworzyli ogień do dziennikarzy, a 15 sierpnia ostrzelali przedstawicieli mediów z Turcji. W kontekście sytuacji w Gori gazeta „The Herald” sugerowała, że siły rosyjskie „utrudniały działania organizacji humanitarnych, mające na celu złagodzenie cierpienia osób wciąż przebywających w mieście”. Zgodnie z konwencją haską, państwo okupujące ma obowiązek zapewnić porządek publiczny i bezpieczeństwo na okupowanych terenach.