Rajd Doolittle’a – przeprowadzony 18 kwietnia 1942 roku za pomocą 16 bombowców B-25 Mitchell szósty rajd amerykańskich lotniskowców w wojnie na Pacyfiku podczas II wojny światowej, pierwszy w historii atak na terytorium macierzyste Cesarstwa Wielkiej Japonii.
Wywołany japońskim uderzeniem na Pearl Harbor amerykański atak odwetowy został przeprowadzony z dowodzonego przez admirała Williama Halseya zespołu dwóch lotniskowców amerykańskiej marynarki wojennej w eskorcie krążowników i niszczycieli, przez grupę bombowców lotnictwa Armii dowodzonych przez pułkownika Jamesa Doolittle'a. Atak nie został przeprowadzony w celu zadania istotnych strat Japonii, jego celem była jednak odpowiedź na japoński atak, z zamiarem podniesienia dzięki temu podupadłego morale amerykańskiego społeczeństwa. W rzeczywistości miał strategiczne konsekwencje w postaci utraty poczucia bezpieczeństwa w japońskim społeczeństwie oraz przyśpieszenia japońskiego ataku na Midway celem zniszczenia amerykańskich lotniskowców.
Geneza uderzenia 7 grudnia 1941 roku, kilka godzin po japońskim ataku na Pearl Harbor, prezydent Franklin Delano Roosevelt nakazał najwyższym dowódcom wojskowym znalezienie sposobu odwetowego uderzenia na JaponięIan W. Toll: Pacific Crucible, s. 283. Gdy w pierwszych miesiącach 1942 roku amerykańskie morale było stale nadszarpywane kolejnymi klęskami aliantów na wszystkich frontach II wojny światowej, Roosevelt kilkakrotnie wracał do tematu domagając się opracowania sposobu na zbombardowanie imperium japońskiego. Zwłaszcza od amerykańskiej marynarki wojennej domagał się przeprowadzenia ataku, który pomógłby odbudować moraleParshall, J., Tully, A.: Shattered Sword, s. 42.. left|thumb|USS „Nevada” (BB-36) oraz płonący po eksplozji USS „Shaw” (DD-373) podczas ataku na Pearl Harbor Adm. King wyznaczył komandorów Francisa „Frog” Lowa oraz Donalda Duncana do ustalenia realnych sposobów wykonania uderzenia. Podstawową trudnością były ogromne odległości między Japonią a wszystkimi lądowymi lotniskami, z których mogłoby zostać wykonane bombowe uderzenie dalekiego zasięgu. W ramach prac nad tym problemem, rozpatrywano atak z terytorium Chin, Związku Radzieckiego i z Aleutów. Z różnych przyczyn jednak, każda z tych opcji została odrzucona. Możliwe było wykonanie uderzenia lotniczego z pokładów lotniskowców, jednak pokładowe grupy lotnicze musiały startować z odległości nie większej niż 200 mil od japońskiego brzegu, gdzie lotniskowce musiałyby czekać na ich powrót. Stwarzało to nieakceptowalne ryzyko dla najważniejszych po zniszczeniu pancerników okrętów United States Navy.
Podczas wizyty w bazie marynarki w Norfolk celem inspekcji nowo przyjętego do służby lotniskowca USS „Hornet” (CV-8), „Frog” Low zauważył wymalowany na pasie startowym lotniska obrys pokładu startowego lotniskowca. Obrys ten służył do ćwiczeń pilotów i był nieco dłuższy niż rzeczywisty pokład startowy, celem skompensowania braku przeciwnego wiatru wynikającego z ruchu okrętu pod wiatr, był jednak odpowiedni do startu także bombowców średnich. Low miał na tej podstawie pomysł, że dwusilnikowe bombowce mogłyby wystartować z lotniskowca z większej odległości niż musiałyby to uczynić samoloty pokładowe i wykonując lot w jedną stronę, mogłyby zbombardować Tokio, po czym po locie nad Morzem Wschodniochińskim wylądować w Chinach. Operacja taka wiązała się z dużym stopniem ryzyka zarówno dla lotniskowców jak i dla załóg bombowców, jej zaletą był jednak fakt, że byłaby całkowicie niespodziewana dla japońskiego dowództwa.
left|thumb|Prezydent Franklin Delano Roosevelt podczas swojego najsłynniejszego przemówienia do narodu, o „dacie która będzie żyła w niesławie” Po utracie bądź uszkodzeniu pięciu pancerników w Pearl Harbor i konieczności utrzymywania dużych sił na Atlantyku do walki z Kriegsmarine, jedyną realną siłą US Navy na Pacyfiku – obok okrętów podwodnych – zostały trzy lotniskowce typów Lexington i YorktownAlan Zimm: The Attack on Pearl Harbor, s. 118. Zostały one wprawdzie wzmocnione przez przejście na Pacyfik USS „Yorktown” (CV-5), już jednak w styczniu na pół roku wyłączona została z użytku storpedowana USS „Saratoga” (CV-3)Alan Zimm: The Attack on Pearl Harbor, s. 224. Do czasu przybycia USS „Hornet” (CV-8) na Pacyfik w marcu 1942 roku, Flota Pacyfiku dysponowała więc jedynie trzema lotniskowcami, wobec dziesięciu lotniskowców różnej wielkości w składzie Połączonej Floty. Nie dysponując więc siłami niezbędnymi do przeciwstawienia się wprost japońskiej flocie, admirałowie Ernest King i Chester Nimitz – który 31 grudnia 1941 roku objął stanowisko po zdymisjonowanym dowódcy Floty Pacyfiku Husbandzie Kimmelu – opracowali plan szybkich uderzeń pojedynczych lotniskowców na wysunięte placówki japońskieTrent Hone: Mastering the Art, s. 35Mark Stille: Pacific Carrier War, s. 68-69. Doszło wobec tego do wypadów lotniskowców na Wyspy Marshalla i Gilberta, rajdów na Rabaul, na atol Wake, na Salamaua i Lae, a także na położoną bardzo niedaleko Tokio wyspę Marcus. Celem tych rajdów nie miało być zadanie Japonii poważnych strat, lecz zgodnie z opracowaną podczas konferencji Arcadia między Rooseveltem a Churchillem doktryną „Germany First”, nękanie sił japońskichIan W. Toll: Pacific Crucible, s. 199-203.
Przygotowywany na żądanie prezydenta Roosevelta rajd na Tokio według koncepcji kmdr. Lowa, wpisywał się więc w ogólną strategię użycia floty przyjętą przez admirałów Kinga i Nimitza. 10 stycznia 1942 roku Low przedstawił swoją koncepcję admirałowi Kingowi, ten zaś poinformował o niej dowódcę sił powietrznych armii generała Henry’ego „Hapa” Arnolda. Gen. Arnold przyjął koncepcję Lowa entuzjastycznie i niezwłocznie wybrał pułkownika Jamesa Doolittle'a jako dowódcę przyszłej operacji, i nie informując go początkowo o celu misji, polecił mu zebranie grupy ochotników w bazie Englin na FlorydzieLisle Rose: The Ship, s. 49–50.
Trening i testy thumb|Jeden z bombowców B-25 Doolittle'a podczas treningu skróconego startu w bazie Englin na Florydzie Wśród dostępnych samolotów, do przeprowadzenia ataku rozważano dwusilnikowe średnie bombowce North American B-25 Mitchell, Martin B-26 Marauder, Lockheed B-34 Lexington, Douglas B-18 Bolo, Douglas A-20 Havoc. Ostatecznie z uwagi na udźwig, zasięg i niewielką rozpiętość skrzydeł, płk Doolittle wybrał B-25B MitchellIan W. Toll: Pacific Crucible, s. 284. Po dokonaniu kilku improwizowanych modyfikacji, B-25 mógł zostać skonfigurowany do przeniesienia tony bomb na odległość 2400 mil morskich. Zainstalowano w tym celu dodatkowe zbiorniki paliwa w luku bombowym, przejściu dla załogi i dolnej wieży strzelca, które podwoiły ich łączną pojemność, w stosunku do normalnie skonfigurowanego B-25. Jednocześnie usunięto z samolotów wszystkie elementy których nie uznawano za niezbędne dla powodzenia misji – radio, karabiny dolnej wieży oraz celownik Nordena. left|thumb|Francis „Frog” Low w stopniu admirała w 1943 roku Tymczasem 2 lutego 1942 roku, w bazie w Norfolk, okrętowy dźwig podniósł na pokład USS „Hornet” (CV-8) dwa bombowce B-25. Wydarzenie to utrzymywane było wówczas w tak dużej tajemnicy, że nie zostało odnotowane w dzienniku okrętowym, ani też w żadnej innej urzędowej dokumentacjiDavid Doyle: USS Hornet (CV-8), s. 42.James Scott: Target Tokyo, s. 66-67. Zaraz potem okręt opuścił Naval Station Norfolk, a o godzinie 01:27 po południu, pierwszy z bombowców, z workami wypełnionymi piaskiem w komorze bombowej symulującymi połowę ładunku bombowego, udanie wystartował z pokładu. Kilka godzin później drugi samolot, z symulacją pełnego ładunku bombowego, uniósł się w powietrze. Jeszcze jednak przed startem pierwszego samolotu, łączna prędkość wiatru wynikająca z prędkości 25 węzłów okrętu i przeciwnej do jego ruchu prędkości wiatru wzdłuż pokładu, wynosiła 45 mil na godzinę (72 km/h), co oznaczało że samoloty startując, potrzebowały do oderwania się z pokładu przyśpieszyć jeszcze tylko o 25 mil na godzinę (40 km/h). thumb|USS „Hornet” (CV-8), trzeci i ostatni lotniskowiec typu Yorktown, został wyznaczony do dostarczenia bombowców B-25 w pobliże Japonii
Grupa ochotników z 17. Grupy Bombardującej, dla 22 załóg, która zebrała się w Englin 1 marca, miała dotąd doświadczenie w startach z pasa startowego o długości 1500 metrów, tymczasem została poddana szkoleniu w starcie samolotem o masie 14 000 kg z fragmentu pasa o długości odpowiadającej połowie długości pokładu lotniczego lotniskowca. Do szkolenia pilotów armii zaangażowany został instruktor lotnictwa marynarki z bazy Pensacola kpt. Henry Miller, którego zadaniem było nauczenie pilotów techniki skróconego startu średnim bombowcem z pokładu lotniskowca. Jednocześnie jednak kpt. Miller przyznawał, że nigdy wcześniej sam nie wykonał takiego startu. Piloci armii poinformowali go, że B-25 wymaga do oderwania się od pasa startowego 110 mil na godzinę (177 km/h) prędkości przeciwnego wiatru. Już jednak w pierwszym dniu treningu, kpt. Miller ustalił, że przy pełnym wychyleniu klap, B-25 może wznieść się w powietrze już przy prędkości wiatru 65–70 mph (112 km/h), co jest z łatwością osiągalne przy ruchu lotniskowca pod wiatr. left|thumb|Płk James Doolittle
Miller musiał jednak nauczyć pilotów armii prawidłowego ustawiania ciśnienia kolektorów, maksymalnego utrzymywania pedału hamulców i ich gwałtownego zwalniania po osiągnięciu przez silniki pełnej mocy. W czasie całego treningu jednak, ani piloci, ani nawet płk. Doolittle, nie wiedzieli jaki jest cel całego szkolenia i do wykonania jakiej misji są przygotowywani. Dopiero gdy gen. Arnold poinformował adm. Kinga, że piloci Doolittle'a są gotowi, szef operacji morskich US Navy wezwał pułkownika do Waszyngtonu, celem wtajemniczenia go w szczegóły przygotowywanej operacji. W międzyczasie, piloci zaczęli ćwiczyć loty bombowcem w stylu pilotów myśliwskich – z dużą prędkością na minimalnej wysokości. Tak też – tuż nad ziemią – mieli następnie przelecieć swoimi samolotami przez całe Stany Zjednoczone z Englin do bazy McClellan koło Sacramento w Kalifornii. thumb|Adm. William Halsey, z pokładu „Enterprise” dowodził większością rajdów amerykańskich lotniskowców w 1942 roku W czasie transferu pilotów i samolotów na Zachodnie Wybrzeże, kmdr Duncan poleciał do Pearl Harbor aby wprowadzić w plany dowódcę Floty Pacyfiku adm. Chestera Nimitza oraz admirała Williama Halseya, który na pokładzie USS „Enterprise” (CV-8) objąć miał dowództwo nad całą operacją. Po powrocie z Hawajów, kmdr Duncan wprowadził w plany operacji dowodzącego w tym czasie USS „Hornet” (CV-8) kmdra Marca Mitschera. Gdy piloci Doolittle'a wznowili na Zachodnim Wybrzeżu treningi skróconego startu, Ich dowódca poleciał do San Francisco na tajne spotkanie w cztery oczy z adm. Halseyem, który przyleciał w tym celu z OʻahuLisle Rose: The Ship, s. 51–52. Najbardziej w tym czasie szanowany z dowódców amerykańskich lotniskowcowych grup uderzeniowych, odbył już dotąd ze swoim „Enterprise” kilka rajdów na kontrolowane przez Japonię wyspy na Pacyfiku, w tym rajd na Marcus, zaledwie 600 mil od dużej japońskiej bazy na wyspie Bonin i 960 mil od Tokio.