Niszczyciele typu Grom – seria dwóch dużych niszczycieli z okresu międzywojennego i II wojny światowej, zbudowanych w Wielkiej Brytanii dla polskiej Marynarki Wojennej. Oprócz nich szefostwo MW planowało wybudowanie dwóch kolejnych niszczycieli tego typu, ich budowa rozpoczęła się w kraju w 1939 roku, jednak nie udało się ich ukończyć przed wybuchem wojny. W chwili wejścia do służby były jednymi z najsilniejszych i najszybszych jednostek tej klasy na świecie, walczyły podczas wojny u boku marynarki brytyjskiej. ORP „Grom” został zatopiony przez niemieckie lotnictwo w 1940 pod Narwikiem, a ORP „Błyskawica” przetrwał wojnę i jest obecnie zachowany jako okręt-muzeum przycumowany do nabrzeża Pomorskiego w Gdyni.

Geneza i wybór projektu Szefostwo Marynarki Wojennej w okresie II Rzeczypospolitej od początku dążyło do włączenia do Floty dużych okrętów nawodnych, w tym niszczycieli (w ówczesnej polskiej terminologii – kontrtorpedowców). Możliwości finansowe państwa nie pozwoliły na zrealizowanie wszystkich ambitnych planów. Tym niemniej w wyniku starań Kierownictwa Marynarki Wojennej (KMW) i sprzyjającego zbiegu okoliczności, udało się zamówić i wybudować we Francji dwa niszczyciele typu Wicher, które we wrześniu 1932 roku utworzyły Dywizjon Kontrtorpedowców. Dalsze plany rozszerzenia floty o kolejne niszczyciele, pomimo pozytywnych rekomendacji oficerów Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych, nie znajdowały aprobaty Głównego Inspektora Sił Zbrojnych marszałka Józefa Piłsudskiego, w rękach którego po przewrocie majowym znalazła się faktyczna władza w kraju. Marszałek nie widział potrzeby rozbudowy MW i był niechętny przeznaczaniu nań funduszy. W lutym 1931 roku szef KMW kontradmirał Jerzy Świrski przedstawił plan rozbudowy floty o kolejne okręty, w tym dwa nowe niszczyciele, i wnosił o przyznanie na ten cel funduszy. Jednak zabiegi kadm. Świrskiego i prezesa zarządu Ligi Morskiej i Kolonialnej gen. G. Orlicz-Dreszera, mające na celu wyjaśnienie zasadności inwestowania w Marynarkę Wojenną, oraz zakończona sukcesem misja ORP „Wicher” do Gdańska w czasie kryzysu gdańskiego w czerwcu 1932 roku, przyczyniły się do zmiany stanowiska marszałka Piłsudskiego. Ostatecznie podczas spotkania 24 listopada 1932 roku kadm. Świrski uzyskał zgodę Marszałka na realizację proponowanego planu i w kwietniu 1933 roku Sztab Generalny zezwolił na rozpisanie przetargu na budowę dwóch niszczycieli i dwóch okrętów podwodnych, a 29 sierpnia 1933 roku na posiedzeniu szefa Sztabu Generalnego i przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wojskowych przyznano na ten cel środki finansowe: 6,5 mln złotych miało pochodzić z budżetu Ministerstwa Spraw Wojskowych, pozostałe koszty miały być pokryte z oszczędności w MW. Polski przemysł stoczniowy nie był w stanie samodzielnie zaprojektować, a do końca lat 30. także zbudować jednostek tej klasy, zatem polska marynarka musiała opierać się na konstrukcjach zagranicznych. Ograniczenia swobodnego rozwoju marynarki stwarzała także sytuacja ekonomiczna krajuOstatecznie za granicą zamówiono oprócz nowych dwóch niszczycieli także dwa nowe okręty podwodne – późniejsze OORP „Orzeł” i „Sęp”, oraz zlecono wybudowanie w warsztatach Państwowych Zakładów Inżynieryjnych czterech trałowców.. Pierwszy przetarg na niszczyciele rozpisano w maju 1933 roku tylko wśród sojuszniczych stoczni francuskich, z którymi polska marynarka była związana do tej pory – jego wyniki ogłoszono 16 października tego roku, lecz najlepsza oferta, przedstawiająca okręty o wyporności 1950 ton, została odrzucona przez komisję przetargową jako zbyt droga. Według części źródeł, miała kosztować równowartość 28,5 mln zł za dwa okręty (spotykana w literaturze kwota 10 milionów franków jest jednak błędna)Kwotę „ponad 10 mln franków (ok. 28,5 mln zł)” podał . O ile kwota 28,5 mln złotych jest prawdopodobna, to 10 mln franków stanowiłoby równowartość zaledwie ok. 3,5 mln zł – niewykluczone, że chodziło o 100 mln franków (por. ). Wielki niszczyciel typu Le Fantasque kosztował wówczas 73 mln franków (). Między innymi stocznia Ateliers et Chantiers de la Loire zaproponowała dwukominowy niszczyciel, o naprzemiennym układzie siłowni, uzbrojony w pięć dział kalibru 130 mm, podobny do pomniejszonego typu Le Fantasque. Rolę w podjęciu decyzji o odrzuceniu francuskich projektów grały przy tym mało zachęcające doświadczenia z budowy we Francji niszczycieli typu Wicher, nie w pełni spełniających polskie oczekiwania, a także okrętów podwodnych typu Wilk. Dodatkowo Szef Artylerii kmdr ppor. Heliodor Laskowski zdecydował o uzbrojeniu przyszłych okrętów w działa kalibru 120 mm szwedzkiej firmy Bofors, które miały lepsze parametry niż oferowane działa francuskie.

20 stycznia 1934 roku Wydział Budowy Okrętów KMW wydał warunki techniczne na nowe niszczyciele, po czym rozpisano drugi przetarg, tym razem wśród stoczni szwedzkich. Jako uzbrojenie okrętów przewidziano sześć dział 120 mm, w tym dwa podwójne stanowiska na rufie w superpozycji i jedno na dziobie. Okręty miały mieć m.in. lepszą stateczność i prędkość niż okręty typu Wicher, silniejszą artylerię przeciwlotniczą, turbiny umieszczone w osobnych przedziałach, a pomieszczenia załogi rozmieszczone zgodnie z przydziałami bojowymi. Specyfikację parametrów taktyczno-technicznych zamawianych okrętów opracowano w Wydziale Budowy Okrętów KMW. Zapytanie ofertowe wysłano do Kockums Mekaniska Verkstad AB z Malmö i z Göteborga. Ofertę zgłosiła 14 maja 1934 roku tylko jedna stocznia – Götaverken, zamiast wymaganych trzech, wobec czego przetarg unieważnionoTak według . W źródle tym opublikowano również na s. 6-7 projekty niszczycieli dla Polski, opisane mylnie jako firmy Kockums z Malmö, lecz na planach widoczne są pieczęcie firmy Götaverken.. Otwierało to możliwość zamówienia okrętów z wolnej ręki, lecz nie doszło do tego, gdyż projekt z 7 maja nie satysfakcjonował komisji w pełni. Przedstawiał trzykominowy okręt o gładkopokładowym kadłubie, typowym dla niewielkich szwedzkich niszczycieli tego okresu, lecz znacznie powiększonym (wyporność 1610 t). Dwa działa znajdowały się we wspólnym stanowisku z maską ochronną na pokładzie dziobowym, za nimi była niska i szeroka bryła nadbudówki, a pozostałe cztery działa w dwóch stanowiskach znajdowały się w dwóch poziomach na rufie. Dwa okręty miały kosztować – bez uzbrojenia – 15 750 000 koron (ok. 21 262 500 zł)Tak według , natomiast podają 15 570 000 koron (21 531 753 zł).. Uzbrojenie wraz z amunicją dla dwóch okrętów kosztowałoby poniżej 4 mln zł. Zastrzeżenia komisji dotyczyły niedociągnięć technicznych projektu (m.in. niedoszacowań w specyfikacji mas konstrukcji, zbyt małej mocy turbin) i konstrukcyjnych (m.in. trzy kominy, brak podwójnego dna pod maszynowniami i komorami amunicyjnymi, za małe i niezbyt dobrze rozplanowane pomieszczenia mieszkalne i użytkowe dla załogi).

Latem 1934 roku rozpisano trzeci przetarg na budowę niszczycieli, w którym wzięły udział czołowe stocznie brytyjskie, jak , Cammel Laird, Hawthorn Leslie, Swan Hunter, J. Samuel White, Vickers-Armstrong i Yarrow, być może też francuskie i powiększony, ale nadal trzykominowy projekt szwedzki z 28 sierpnia. Za najlepszy 4 września 1934 roku uznano projekt renomowanej stoczni Thornycroft, złożony w trzech wariantach, przedstawiający dwukominowy okręt, o długim podniesionym pokładzie dziobowym. Cztery działa zostały w nim umieszczone zgodnie z wymaganiami na rufie w dwóch poziomach, natomiast na dziobie jedyne dwudziałowe stanowisko było umieszczone nietypowo, na piętrze nadbudówki, gdzie było lepiej chronione przed falami. Minusem było rozmieszczenie obu stanowisk armat przeciwlotniczych 40 mm na burtach między kominami, a czterech podstaw karabinów maszynowych na nadbudówce rufowej, co zmniejszało kąty ostrzału. Mimo to, ponieważ nie udało się wynegocjować korzystniejszej ceny, w grudniu 1934 roku podjęto rozmowy ze stocznią J. Samuel White z Cowes na wyspie Wight, mniej znanej z konstruowania niszczycieli, lecz również doświadczonej, której oferta zajęła drugie miejsce. Stocznia ta była mniej obłożona zamówieniami i polskie zamówienie było dla niej istotne, a w konsekwencji przejawiała daleko idącą chęć współpracy. W projekcie White’a dokonano następnie na życzenie strony polskiej pewnych zmian, przede wszystkim pojawiło się w nim siódme działo artylerii głównej, dodane w pojedynczym stanowisku na pokładzie dziobowym, poniżej dwudziałowego stanowiska na piętrze nadbudówki. Przedstawiciele tej firmy zapoznali się także z niszczycielami typu Wicher i polskimi spostrzeżeniami wynikającymi z ich eksploatacji, i odpowiednio zmodyfikowali projekt. W konsekwencji, projekt stoczni White został uznany za lepszy nawet od projektu autorstwa stoczni Thornycrofta, i zaakceptowany przez stronę polską. W styczniu 1935 roku uzgodniono treść umowy.

29 marca 1935 roku rząd polski zawarł umowę ze stocznią White na budowę dwóch niszczycieli o wyporności 2144 t, za cenę 388 233 funty za każdy okręt (10 171 705 zł). Cena ta nie obejmowała dostaw strony polskiej, przede wszystkim uzbrojenia. Całkowity koszt miał wynosić ok. 520 tys. funtów za okręt. Kontrakt podpisali: ze strony stoczni dyrektor Arthur Thomas Wall, a ze strony polskiej kierownik Wydziału Budowy Okrętów Służby Technicznej KMW inż. Mikołaj Berens. Pierwszy okręt miał zostać ukończony w ciągu 26 miesięcy od dnia zawarcia umowy, drugi – w ciągu 28 miesięcy. Płatności miały być uregulowane w ratach (harmonogram spłaty rat był szczegółowo rozpisany, 35% wartości kontraktu miało być uregulowane w chwili zawarcia umowy, w miarę postępów prac zapłacone miało być kolejne 45%, po odbiorze okrętów przez stronę polską – 15%, a po zakończeniu okresu gwarancyjnego – ostatnie 5%). Na okręty wykonawca udzielił rocznej gwarancji. Za niedotrzymanie parametrów taktyczno-technicznych przez wybudowane okręty przewidziane były kary umowne dla stoczni, jeśli zaś parametry te okazałyby się lepsze niż wymagane w kontrakcie – stocznia miała otrzymać nagrodę finansową. Materiały i wykonawstwo miało być zgodne z tymi, jakich wymagała przy odbiorze zamawianych dla siebie okrętów Admiralicja brytyjska (po zatwierdzeniu przez powołaną przez KMW Komisję Nadzorczą). Arbitra, który rozstrzygać miał ewentualne kwestie sporne, powoływać miał Sąd Arbitrażowy w Londynie. Okręty typu Grom były największymi niszczycielami zbudowanymi przez stocznię White do tamtej pory.

Przewidywano, że dostawy ze strony polskiej stanowić będą 26% wartości, zakupy uzbrojenia artyleryjskiego rozliczane miały być clearingowo, w zamian za dostawy węgla z polskich kopalń. Strona polska dążyła do tego, by w budowę okrętów włączyć polski przemysł, tak by zwiększyć samowystarczalność w tym zakresie. Jednakże, choć dostawy ze strony polskiej stanowiły 26% wartości zamówienia, to udział polskiego przemysłu w jego realizacji wyniósł 8,15% (8%) – pozostałą część stanowiły zamówienia złożone przez MW u innych dostawców zagranicznych.

Projekt systemu kierowania ogniem artyleryjskim i torpedowym dla kontrtorpedowców typu Grom przygotowały Polskie Zakłady Optyczne S.A. Umowa Nr 847/34 między polską MW a integratorem systemu PZO S.A., na same urządzenia bez okablowania opiewała na 1.084.991,00 zł, dla dwóch kontrtorpedowców. Projekty systemu kierowania ogniem artyleryjskim i torpedowym zachowały się.

Budowa