Digvijaysinhji (जाम साहिब दिग्विजयसिंहजी trb. Dźam sahib Digwidźajsinhdźi; Jam Shri Sir Digvijaysinhji Ranjitsinhji Sahib Bahadur, trb. Dźam Śri Sir Digwidźajsinh dźi Randźitsinhdźi Sahib Bahadur; ur. 18 września 1895 w Sadodarze, zm. 3 lutego 1966 w Bombaju) – indyjski arystokrata, maharadża północno-zachodniego indyjskiego księstwa , dyplomata. Znany w Polsce dzięki hojnej pomocy udzielonej dzieciom polskim w okresie II wojny światowej.

Młodość i edukacja Był trzecim synem maharadży Jawansinhaji Jivansinhaji (1875–1942), młodszego brata władcy Nawanagaru. Z uwagi na brak następcy stryj, maharadża Nawanagaru, Kumar Sri Ranjitsinhji Vibhaji adoptował go i wychowywał, co było częstą wśród radźputów praktyką. Stryj znany był wcześniej z osiągnięć sportowych, był m.in. wcześniej czołowym graczem krykieta (znanym jako K.S. Ranjitsinhji lub Ranji), występującym w zespole angielskim jako batsman. Puchar krykieta Ranji Trophy w Indiach nazwano jego imieniem.

Digvijaysinhji kształcił się w szkołach indyjskich i brytyjskich, m.in. w Rajkumar College w stolicy stanu Saurashtra, Radźkot (był później najdłużej pełniącym tę funkcję prezesem rady nadzorczej tej szkoły), Malvern College w Malvern i University College London.

Maharadża Nawanagaru Po śmierci stryja (2 kwietnia 1933) odziedziczył tytuł maharadży , suzerena jednego z 568 księstw () o dużej autonomii, formalnie niewchodzących w skład Indii Brytyjskich, lecz pozostających z Wielką Brytanią w tzw. (ang. subsidiary alliance) i uznających ich zwierzchnictwo. W 1941 księstwo miało 9818 km² i 470 000 mieszkańców.

Maharadżowie Nawanagaru byli znani ze swojej bogatej kolekcji biżuterii, szczególnie z kolekcji biżuterii ze szmaragdów, naszyjników z pereł i diamentów zaprojektowanej w stylu art déco przez Jacques’a Cartiera. Biżuteria o wielomilionowej wartości była symbolem ich władzy i wysokiego statusu.

Polityk i mąż stanu thumb|Gen. por. Digvijaysinhji wizytuje pancernik HMS „Nelson” (Szkocja, wrzesień 1942)

W 1920 reprezentował Indie na pierwszym posiedzeniu Ligi Narodów. Był kanclerzem () w latach 1937–1944 (podobnie jak wcześniej stryj), wchodził z ramienia Indii w skład (gabinetu imperium brytyjskiego ds. wojny) oraz Rady Wojny na Pacyfiku (1942–1945).

W przeciwieństwie do większości władców indyjskich był zdecydowanym zwolennikiem niepodległości Indii, które ten akt proklamowały kilka minut po północy 15 sierpnia 1947. Stało się to możliwe po uchwaleniu przez brytyjski parlament tzw. Indian Independence Act 1947, przewidującego podział Indii Brytyjskich na głównie hinduistyczne Indie i muzułmański Pakistan oraz całkowitą niezależność księstw, które mogły zadeklarować przyłączenie się do jednego z tych państw lub pozostać formalnie niezależne. Digvijaysinhji był głównym negocjatorem ze strony maharadżów Kathijawaru i jako jeden z pierwszych 15 sierpnia 1947 podpisał dokument przystąpienia do stanu Kathijawar (włączonego później do Gudźaratu). Oznaczało to akces do Unii Indyjskiej (poprzedniczki Republiki Indii) i zrzeczenie się władzy maharadży.

W Nawanagarze rządził jeszcze pół roku, do 15 lutego 1948, kiedy proklamowano utworzenie stanu Kathijawar z około 200 większych i mniejszych autonomicznych księstw. Powiedział wtedy w odpowiedzi Vallabhbhaiowi Patelowi, indyjskiemu wicepremierowi i ministrowi spraw wewnętrznych: To nie jest tak, że jesteśmy zmęczonymi monarchami, którzy oczekują wypoczynku. Nie jesteśmy też zastraszeni w celu uległości. Naszą własną wolą jest sprzymierzyć się dla przekazania naszej suwerenności w celu stworzenia nowego państwa, uważając, że zjednoczony stan Kathijawar i Unia Indyjska mogą osiągnąć więcej.

Następnie od grudnia 1948 do 31 października 1956 pełnił funkcję szefa administracji () tego stanu, przemianowanego na stan do czasu jego przyłączenia do stanu Bombaj. Obecnie dawne księstwo jako dystrykt Jamnagar wchodzi w skład stanu Gudźarat.

Po II wojnie światowej był jednym z pierwszych przedstawicieli niepodległych Indii w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Pełnił m.in. funkcję zastępcy szefa delegacji indyjskiej w Zgromadzeniu Ogólnym (1948–1951) oraz przewodniczącego Trybunału Administracyjnego ONZ (1950–1951). Dostał wiele ważnych odznaczeń indyjskich i brytyjskich. Do końca życia zachował formalny tytuł maharadży.

Związki z Polską thumb|Maharadża Digvijaysinhji z dziećmi i kobietami, uchodźcami z Polski, w Boże Narodzenie 1943 O Polsce usłyszał po raz pierwszy w latach 20., gdy mieszkając wraz ze stryjem w Szwajcarii, poznał bliżej sąsiada – Ignacego Paderewskiego. Osobowość pianisty, rozmowy i dyskusje na temat Polski zrobiły na młodym księciu tak duże wrażenie, że do końca życia czynnie interesował się jej losami. Jako jeden z dwóch hinduskich delegatów w gabinecie wojennym Wielkiej Brytanii poznał generała Władysława Sikorskiego.

Kiedy 24 grudnia 1941 Stalin wydał zgodę, by z ZSRR wyjechały osierocone polskie dzieci, polscy ochotnicy zaczęli ich szukać w sierocińcach. W Aszchabadzie przy granicy z Iranem zorganizowano polski sierociniec, do którego trafiały dzieci z całego Związku Radzieckiego. Dużą rolę w jego utworzeniu odegrała piosenkarka Hanka Ordonówna i jej mąż Michał Tyszkiewicz współpracujący z radcą Józefem Żmigrodzkim z ambasady polskiej w Kujbyszewie. Dzieci z okolic Samarkandy i Buchary w Uzbekistanie przewoził także wicekonsul z Bombaju Tadeusz Lisiecki wraz z kpt. Archie Webbem, przedstawicielem rządu indyjskiego.

Obozy uchodźców polskich w Indiach, w tym także obozy dla polskich sierot, były organizowane przez delegaturę Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie pod kierownictwem Wiktora Styburskiego, delegata w okresie 29 maja – 30 października 1943, oraz Kiry Banasińskiej, zastępczyni delegata. W 1942 w obecnym stanie Gudźarat, w Balachadi koło Jamnagaru, niedaleko letniej rezydencji maharadży powstał Polish Children Camp. Dokumentację techniczną opracował J.O. Jagus, główny inżynier Jama Saheba Digvijayasinhaji, a budowniczym był jego sekretarz wojskowy mjr Geoffrey Clarke.

Przewieziono tu także dzieci z obozu przejściowego (do którego trafiła także Ordonówna) w Bandrze na przedmieściach Bombaju, a który zorganizował konsul Eugeniusz Banasiński przy współudziale żony Kiry, kierowniczki placówki Polskiego Czerwonego Krzyża w Indiach oraz z obozu w Kwecie.

Osiedle od początku było przeznaczone dla polskich dzieci, którym udało się wydostać z terenu ZSRR razem z armią Andersa. Maharadża, oprócz osobistego wkładu finansowego i własnej pracy, nakłonił Izbę Książąt Indyjskich, aby przyjęła na siebie dobrowolne zobowiązanie utrzymania pięciuset polskich dzieci do końca II wojny światowej. W Delhi został powołany Komitet Pomocy Dzieciom Polskim, na który składały się dobrowolne ofiary osób prywatnych oraz kwoty indywidualne zadeklarowane przez kilkudziesięciu maharadżów, którzy zobowiązali się do utrzymywania do końca wojny określonej liczby dzieci. Otworzono także rachunek bankowy pod nazwą „The Polish Children’s Account”, na którym zdeponowano wyjściową dotację w wysokości 50 tysięcy rupii. Znaczną sumę w wysokości 8500 rupii zebrał Indyjski Czerwony Krzyż. W skład tego Komitetu wchodzili między innymi: katolicki arcybiskup Bombaju Thomas Roberts, przedstawiciele Izby Książąt Indyjskich, przedstawiciel rządu indyjskiego w randze wiceministra kpt. Archibald Webb, a ze strony polskiej konsul Eugeniusz Banasiński.

Ponadto – niezależnie od swego zaangażowania w budowę osiedla – przez cały okres jego funkcjonowania maharadża wspierał dodatkowymi ofiarami pieniężnymi skromną kasę ośrodka. Powiedział dzieciom: Nie uważajcie się za sieroty. Jesteście teraz Nawanagaryjczykami, ja jestem Bapu, ojciec wszystkich mieszkańców Nawanagaru, w tym również i wasz.

W relacjach ówczesnych dzieci, które miały okazję mieszkać w osiedlu, najbardziej podkreślana jest jednak wielkoduszność Jam Saheba, otwartość na polskich uchodźców, szczere zainteresowanie ich osobistymi problemami i radościami, gościnność, łagodność, spontaniczność, duże zaangażowanie w całe życie osiedla. Brał udział we wszystkich ważnych uroczystościach, spacerował po osiedlowych uliczkach, zaglądał do bloków dzieci i rozmawiał z nimi. Żywo interesował się polską kulturą.

Ze wspomnień mieszkańców polskiego osiedla wyłania się następująca sylwetka maharadży: z kolejnego wyjazdu przywiózł sobie z Londynu Chłopów Reymonta, przetłumaczonych na język angielski. Książkę tę zaliczał do swych ulubionych lektur. Bardzo podobały mu się też nasze tańce i stroje ludowe.

Z wielkim zainteresowaniem oglądał też inscenizacje teatralne oraz różnego rodzaju pokazy i zawody sportowe. Praktycznie nie opuścił żadnej premiery. Potrafił szczerze bawić się na jasełkach, wzruszać perypetiami „Kopciuszka”, jak i głęboko przejmować losem „Kordiana”. Zazwyczaj przed przedstawieniem prosił o przetłumaczenie tekstu lub o dłuższe wprowadzenie. Reagował spontanicznie: widocznym wzruszeniem, śmiechem, oklaskami. Był naprawdę wdzięcznym widzem. Po spektaklu zapraszał młodych aktorów na uroczysty, wspólny podwieczorek, obdarowywał ich słodyczami.

12 maja 1945 odbyła się uroczystość poświęcenia sztandaru hufca harcerskiego, którą zaszczycił swą obecnością również maharadża. Wręczając sztandar phm. Janinie Ptakowej, wygłosił piękne przemówienie, mówiąc m.in.:

Jest to dla mnie i mojej żony wielki zaszczyt, ze zostaliśmy rodzicami chrzestnymi tego polskiego sztandaru. Niechaj te srebrne gwoździe, które wbijamy w drzewce tej flagi będą gwoździami wbitymi w trumnę wrogów wolności i waszych domów (…).

Zawsze pozostanę wierny i lojalny wobec Polski, zawsze będę sympatyzował z przyszłością Waszego kraju. Jestem pewny, że Polska będzie wolna, że powrócicie do waszych szczęśliwych domów, do kraju wolnego od ucisku. Duch Polski, który jest znany w całym świecie, jak długo pozostanie takim, jakim jest teraz, wywalczy wolność kraju. Ochraniajcie ten sztandar nawet życiem własnym, ponieważ natchnieni takim duchem zawsze pokonacie wszelkie przeciwności.

W historii Jamnagaru dzisiejsze wydarzenie pozostanie zawsze jako jedno z najpiękniejszych, które kiedykolwiek miało miejsce. Niech was Bóg błogosławi i pozwoli wrócić do prawdziwie wolnej i szczęśliwej Polski.

Bardzo smutne było ostatnie pożegnanie z maharadżą, po likwidacji osiedla w 1946 r. Na dworzec kolejowy przyjechał osobiście. Żegnał się ze wszystkimi dorosłymi. Podchodził też kolejno do poszczególnych grup dzieci. Ze starszymi rozmawiał, młodsze głaskał lub przytulał do swego potężnego torsu. Widać było, że rozstanie sprawiało mu wielką przykrość. Wielce wzruszony, co chwila wycierał zwilgotniałe oczy. Może przeczuwał, że rozstajemy się na zawsze. Taki to był ten nasz polsko-indyjski maharadża.

W 1945, obawiając się, że dzieci zostaną przymusowo wysiedlone z Indii do komunistycznej Polski, maharadża wraz z ks. I. Plutą i angielskim oficerem zajmującym się osiedlem, adoptowali ok. 200 polskich dzieci.

Zapytany przez gen. Sikorskiego, czym Polska mogłaby się odwdzięczyć za przygarnięcie tysiąca bezdomnych polskich dzieci, odpowiedział: W wyzwolonej Polsce nazwijcie moim imieniem którąś z warszawskich ulic.

Wojenną zawieruchę w osiedlach w Indiach przetrwało ok. 5,5 tys. polskich dzieci.

Życie prywatne 7 marca 1935 w Sirohi zawarł związek małżeński z księżniczką Shri Gulab Kunwarba Sahiba (Kanchan Kunwarba, 1910–1994), która w okresie wojny w czasie nieobecności męża związanej z jego licznymi obowiązkami, pełniła kilkakrotnie funkcję regentki (1941, 1942–1943). Z małżeństwa tego urodziło się czworo dzieci: Jam Saheb Sataji (Jam Shri Shatrushalyasinhji (Sataji) Digvijaysinhji Sahib Bahadur) (ur. 20 lutego 1939, odziedziczył po ojcu honorowy tytuł maharadży w 1966, ale został go ostatecznie pozbawiony w grudniu 1971); córki: Harshad Kumari (ur. 1936), Mukund Kumari i Himanshu Kumari (ur. 1943).

Kariera sportowa i wojskowa