Zbrodnie niemieckie w powstaniu warszawskim – masowe mordy na ludności cywilnej i jeńcach wojennych, ataki na niebronione obiekty cywilne, gwałty, wysiedlenia, grabieże, niszczenie mienia oraz inne poważne naruszenia prawa wojennego, których dopuszczały się niemieckie oddziały policyjne i wojskowe biorące udział w tłumieniu powstania warszawskiego.

Historycy oceniają, że w sierpniu i wrześniu 1944 śmierć poniosło od 150 tys. do 180 tys. cywilnych mieszkańców Warszawy, z czego co najmniej 63 tys. poza działaniami bojowymi. Wypędzonych zostało około 550 tys. mieszkańców stolicy oraz 100 tys. osób z miejscowości podwarszawskich, spośród których blisko 150 tys. wywieziono na roboty przymusowe lub do obozów koncentracyjnych. W wyniku walk prowadzonych w sierpniu i wrześniu 1944, jak również na skutek systematycznego wyburzania i palenia miasta prowadzonego w następnych miesiącach przez niemieckie oddziały niszczycielskie, zagładzie uległo 55% przedwojennej zabudowy Warszawy.

Rozkaz Hitlera o zniszczeniu Warszawy thumb|Heinrich Himmler thumb|Erich von dem Bach-Zelewski thumb|Heinz Guderian Warszawa była uznawana przez niemieckich okupantów za centrum polskiego oporu przeciw nazistowskiemu „nowemu porządkowi”. Mimo iż w Generalnym Gubernatorstwie dawną stolicę Polski zdegradowano do roli miasta prowincjonalnego, Warszawa pozostawała nadal centrum polskiego życia politycznego, intelektualnego i kulturalnego. Stanowiła też siedzibę władz polskiego Państwa Podziemnego oraz miejsce funkcjonowania szczególnie silnych i dobrze zorganizowanych struktur ruchu oporu. Generalny gubernator Hans Frank zapisał w swoim dzienniku pod datą 14 grudnia 1943: „gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju”.

Już 15 lipca 1940 Frank oświadczył, iż „w sprawie Warszawy Führer postanowił, że odbudowa tego miasta jako polskiej metropolii jest absolutnie wykluczona. Führer życzy sobie, żeby wraz z ogólnym rozwojem Generalnego Gubernatorstwa Warszawa zeszła do rzędu miasta prowincjonalnego”. Tak zwany Plan Pabsta zakładał, iż populacja Warszawy zostanie zmniejszona do poziomu 130 tys. mieszkańców, a powierzchnia do 15 kilometrów kwadratowych. Porażki ponoszone przez III Rzeszę na wszystkich frontach spowodowały, że „Plan Pabsta” nie został wcielony w życie. Adolf Hitler oświadczył więc Frankowi podczas rozmowy w dniu 6 lutego 1944, że „Warszawa musi zostać zburzona, gdy tylko nadarzy się ku temu sposobność”.

W tej sytuacji wybuch powstania warszawskiego (1 sierpnia 1944) został potraktowany przez nazistowskich przywódców jako doskonała okazja do rozwiązania „polskiego problemu”. Podczas przemówienia dla dowódców okręgów wojskowych i komendantów szkół wygłoszonego w Jägerhöhe w dniu 21 września 1944 Reichsführer-SS Heinrich Himmler wspominał, że na wieść o wybuchu powstania udał się natychmiast do Hitlera, któremu oświadczył: „Mój Führerze, pora jest dla nas niezbyt pomyślna. Z punktu widzenia historycznego jest [jednak] błogosławieństwem, że Polacy to robią. Po pięciu, sześciu tygodniach wybrniemy z tego. A po tym Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-, 17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze. A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas”.

Pierwszą reakcją Hitlera było wydanie polecenia ewakuacji poza obręb miasta wszystkich przebywających tam Niemców. Następnie niemiecka Luftwaffe miała „przez masowe użycie wszystkich samolotów frontu środkowego, włącznie z samolotami komunikacyjnymi, zrównać Warszawę z ziemią i przez to zdusić ognisko powstania”. Zadanie zorganizowania dywanowych nalotów na Warszawę otrzymał dowódca niemieckiej 6. Floty Powietrznej (Luftflotte 6), generał Robert Ritter von Greim. Szybko okazało się jednak, że wykonanie rozkazu jest nierealne. W mieście został bowiem odcięty szereg niemieckich urzędów oraz jednostek wojskowych i policyjnych, których ewakuacja była chwilowo niemożliwa. W tej sytuacji zadanie zorganizowania odsieczy dla garnizonu warszawskiego Hitler powierzył Reichsführerowi-SS Himmlerowi oraz szefowi sztabu generalnego Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (OKH), generałowi Heinzowi Guderianowi.

Podczas narady, która odbyła się wieczorem 1 sierpnia 1944 lub następnego dnia rano, Hitler wydał Himmlerowi i Guderianowi ustny rozkaz zrównania Warszawy z ziemią i wymordowania wszystkich jej mieszkańców. Zgodnie z relacją SS-Obergruppenführera Ericha von dem Bach-Zelewskiego, którego mianowano dowódcą sił wyznaczonych do stłumienia powstania, rozkaz brzmiał mniej więcej następująco: „każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”. Z kolei szef sztabu von dem Bacha SS-Brigadeführer Ernst Rode zeznał po wojnie, że SS-Oberführer Oskar Dirlewanger – dowódca jednej z jednostek skierowanych do walki z powstaniem – otrzymał od Himmlera napisany odręcznie ołówkiem rozkaz, w którym Reichsführer-SS zapowiadał mu w imieniu Hitlera, że Warszawa zostanie zrównana z ziemią, a sam Dirlewanger jest upoważniony „zabijać kogo zechce, według swego upodobania”. Rozkaz Hitlera o zniszczeniu Warszawy otrzymali również dowódcy niemieckiego garnizonu w Warszawie. SS-Oberführer Paul Otto Geibel, dowódca SS i policji (SS- und Polizeiführer) na dystrykt warszawski, zeznał po wojnie, że już wieczorem 1 sierpnia Himmler polecił mu telefonicznie: „niech pan zniszczy dziesiątki tysięcy”.

Rozkaz Hitlera obowiązywał nie tylko podległe Himmlerowi formacje SS i policji, lecz również jednostki Wehrmachtu, czego niemieckie naczelne dowództwo było całkowicie świadome. Co prawda przesłuchiwany przez polskiego prokuratora generał Guderian utrzymywał, że słowa Hitlera potraktował jako figurę retoryczną, a rozkaz przekazano walczącym oddziałom bez pośrednictwa OKH, lecz sam podczas rozmowy telefonicznej z Hansem Frankiem (3 sierpnia 1944, godz. 21:10) zapewniał, że „wszystko zostanie zrobione, by przyjść z odsieczą Warszawie, a następnie z całą bezwzględnością zostanie wydany werdykt na to miasto”. Gdy von dem Bach podjął próbę złagodzenia rozkazu o zniszczeniu Warszawy, Guderian odmówił jakiegokolwiek pośredniczenia w tej sprawie u HitleraSS-Brigadeführer Rode opisał w swych zeznaniach na procesie norymberskim rozmowę, którą wraz z von dem Bachem odbyli z Guderianem w dniu 2 lub 3 sierpnia 1944. „Chcieliśmy uzyskać od Guderiana, by za jego wstawiennictwem Führer cofnął rozkaz. Guderian jednak odmówił wręcz jakiegokolwiek pośrednictwa w tej sprawie. Powiedział nam, że jest to wyraźny rozkaz Hitlera i jego cofnięcie będzie niemożliwe. Zresztą nie chciał w ogóle tym się zająć i bał się odpowiedzialności za wstawiennictwo. Bach próbował jeszcze kilkakrotnie nakłonić go do tego, zawsze jednak bezskutecznie […] Sądziliśmy z Bachem, że Guderian nigdy nie zechce przyjąć odpowiedzialności za zniszczenie tego miasta. Okazało się jednak, że tak się nie stało”. Patrz: ..

Mordowanie jeńców i ludności cywilnej Spośród około 150–180 tys. cywilnych mieszkańców Warszawy, którzy ponieśli śmierć w czasie powstania warszawskiego, co najmniej 1/3 stanowiły ofiary egzekucji przeprowadzanych przez niemieckie formacje policyjne i wojskowe. Maja Motyl i Stanisław Rutkowski, autorzy opracowania Powstanie Warszawskie – rejestr miejsc i faktów zbrodni, obliczyli, iż w okresie powstania zginęło poza działaniami bojowymi co najmniej 63 tys. cywilnych mieszkańców stolicy. Nagminnie mordowani byli również wzięci do niewoli powstańcy, mimo iż prowadzili walkę w sposób otwarty i posiadali przewidziane prawem oznaki żołnierskie – a więc walczyli zgodnie z konwencją haską. Mordów na jeńcach wojennych i osobach cywilnych niemieckie jednostki policyjne i wojskowe dopuszczały się od pierwszego do ostatniego dnia walk, choć ich największe nasilenie nastąpiło w okresie obowiązywania rozkazu Hitlera o eksterminacji ludności Warszawy – a więc w ciągu pierwszych dwóch tygodni sierpnia 1944.

Zbrodnie niemieckie w pierwszych dniach powstania thumb|Krzyże upamiętniające poległych i pomordowanych żołnierzy zgrupowania „Ostoi” na Woli Szeregu zbrodni wojennych oddziały niemieckiego garnizonu Warszawy dopuściły się już w pierwszym dniu powstania, a więc jeszcze zanim Hitler wydał rozkaz zniszczenia miasta. Wzięci do niewoli powstańcy byli rozstrzeliwani, rannych dobijano. 1 sierpnia zginęło w ten sposób wielu żołnierzy Armii Krajowej, zwłaszcza z tych oddziałów, które zostały rozbite podczas nieudanych szturmów na silnie umocnione niemieckie punkty oporu. Zamordowani zostali m.in. wszyscy wzięci do niewoli lub ranni żołnierze z kompanii porucznika „Kosmy”, którą wybito podczas ataku na siedzibę Sipo w al. Szucha; jeńcy ze zgrupowań poruczników „Ostoi” i „Gromady” – zaskoczonych i rozbitych przez Niemców podczas zajmowania pozycji wyjściowych na Woli; jak również żołnierze z mokotowskich jednostek AK, których wzięto do niewoli po nieudanym ataku na niemieckie punkty oporu przy ul. Rakowieckiej. Niemcy wymordowali także żołnierzy VI Obwodu AK „Praga” schwytanych po nieudanym ataku na mosty Poniatowskiego i Kierbedzia oraz rannych i wziętych do niewoli powstańców z batalionu AK „Olza” (rozbitego podczas ataku na Fort Mokotów) i batalionu AK „Karpaty” (atakującego tor wyścigów konnych na Służewcu). Rozstrzelano również wziętych do niewoli żołnierzy samodzielnego VIII Rejonu AK, który uległ rozbiciu po nieudanym ataku na lotnisko Okęcie.

1 sierpnia doszło również do pierwszych mordów na ludności cywilnej. Do ich rozpoczęcia nie był konieczny specjalny rozkaz Hitlera, gdyż generał Reiner Stahel jako dowódca garnizonu warszawskiego miał prawo „zastosować wszelkie środki w stosunku do ludności cywilnej w Warszawie, konieczne dla utrzymania spokoju, bezpieczeństwa i porządku”. Zaraz po rozpoczęciu powstania Stahel ogłosił w mieście stan oblężenia, jak również zwrócił się do ludności (za pośrednictwem funkcjonujących jeszcze megafonów ulicznych) z żądaniem zachowania spokoju. Zagroził przy tym zburzeniem każdego domu z którego padnie strzał oraz zastrzeleniem każdego znajdującego się na ulicy przechodnia. Groźby te były realizowane. Niemieckie punkty oporu otrzymały rozkaz strzelania bez ostrzeżenia do każdego Polaka znajdującego się w zasięgu wzroku – bez względu na to czy brał udział w walce, czy też nie. Również rozsiani po mieście niemieccy snajperzy (tzw. gołębiarze) od pierwszych godzin powstania terroryzowali ludność, zabijając wielu przechodniów. Doszło do pierwszych zbiorowych egzekucji. W nocy z 1 na 2 sierpnia żołnierze niemieccy kwaterujący w Forcie Bema rozstrzelali 21 mężczyzn z domu przy ul. Powązkowskiej 41. Z domów przy ul. Flory 5 i 9 policjanci z al. Szucha wyciągnęli i rozstrzelali wszystkich mężczyzn powyżej 14. roku życia. Na Mokotowie żołnierze Luftwaffe należący do personelu Fliegerhorst-Kommandantur Warschau-Okecie (pol. „Dowództwo lotniska wojskowego Okęcie”) spędzili kilkuset cywilów na teren Fortu Mokotów. Zamordowano wówczas wielu mieszkańców ulic Bachmackiej, Baboszewskiej i Syryńskiej, jak również kilkunastu mieszkańców domu przy ul. Racławickiej 97.

Egzekucje nasiliły się w kolejnych dniach. Jeszcze przed przybyciem do miasta niemieckich „sił odsieczy” z rąk żołnierzy i policjantów należących do garnizonu warszawskiego zginęły tysiące mieszkańców Warszawy. Między 2 a 5 sierpnia 1944 największe masakry miały miejsce przede wszystkim na Mokotowie, Woli oraz w Śródmieściu.

Mokotów thumb|Klasztor jezuitów na Mokotowie – miejsce masakry