thumb|Załadunek więźniów do wagonów. Rampa towarowa przy dworcu kolejowym w Tarnowie, 14 czerwca 1940 Pierwszy masowy transport do Auschwitz – transport więźniów z zakładu karnego w Tarnowie, który w dniu 14 czerwca 1940 został skierowany przez okupantów niemieckich do nowo otwartego obozu koncentracyjnego Auschwitz.
Więźniowie przywiezieni z Tarnowa nie byli pierwszymi osadzonymi w obozie – byli nimi bowiem niemieccy kryminaliści z KL Sachsenhausen, których w liczbie trzydziestu skierowano do Auschwitz w maju 1940, aby pełnili tam rolę więźniów funkcyjnych. Tarnowski transport był jednak pierwszym mającym masowy charakter. Znalazło się w nim 728 mężczyzn, z czego zdecydowaną większość stanowili polscy więźniowie polityczni. Wojnę przeżyło co najmniej 325 więźniów z pierwszego transportu.
Geneza thumb|Brama wjazdowa Auschwitz I Od pierwszych dni wojny Niemcy przeprowadzali masowe aresztowania na okupowanych ziemiach polskich. Na podstawie przygotowanych wcześniej list proskrypcyjnych zatrzymywano przedstawicieli polskiej inteligencji i duchowieństwa, osoby uznawane za „wrogo nastawione do Niemców”, a także Żydów. W rezultacie już kilka miesięcy po zakończeniu kampanii wrześniowej przedwojenne więzienia i areszty – w szczególności na Górnym Śląsku oraz w Zagłębiu Dąbrowskim i Generalnym Gubernatorstwie – uległy przepełnieniu. W tej sytuacji w urzędzie Wyższego Dowódcy SS i Policji we WrocławiuFunkcję tę pełnił wówczas SS-Gruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski, znany przede wszystkim z racji pełnienia funkcji głównodowodzącego sił niemieckich tłumiących powstanie warszawskie. (HSSPF Südost) wysunięto projekt utworzenia nowego obozu koncentracyjnego, przeznaczonego w pierwszym rzędzie dla Polaków (grudzień 1939). Zaproponowano, aby obóz został urządzony na terenie przedwojennych koszar artyleryjskich w Oświęcimiu (dwa miesiące wcześniej miasto zostało zaanektowane przez III Rzeszę i włączone w skład tzw. prowincji śląskiej). W ocenie autora projektu, SS-Oberführera Arpada Wiganda, inspektora SD i policji bezpieczeństwa we Wrocławiu, za wyborem tego miejsca przemawiało: dogodne połączenie kolejowe Oświęcimia ze Śląskiem i Generalnym Gubernatorstwem, oddalenie koszar od miasta, brak konieczności budowy od podstaw infrastruktury obozowej. Dyskusje na ten temat trwały przez kilka miesięcy. Ostatecznie w dniu 27 kwietnia 1940 Reichsführer-SS Heinrich Himmler – zapoznawszy się uprzednio z raportem z wizji lokalnej, którą przeprowadził w Oświęcimiu SS-Hauptsturmführer Rudolf Höß – polecił inspektorowi obozów koncentracyjnych, SS-Oberführerowi Richardowi Glücksowi, założenie obozu koncentracyjnego na terenie oświęcimskich koszar. Dwa dni później Glücks powierzył Hößowi obowiązki komendanta nowo utworzonego obozu.
20 maja 1940 do Oświęcimia przywieziono z obozu koncentracyjnego Sachsenhausen grupę trzydziestu więźniów kryminalnych narodowości niemieckiej, których oznaczono numerami obozowymi od 1 do 30. Mieli oni pełnić odtąd rolę więźniów funkcyjnych (kapo, blokowych itp.). Więzień nr 1, Bruno Brodniewicz, został mianowany starszym obozu (Lagerälteste). Z kolei w dniu 29 maja przywieziono z KL Dachau tzw. komando zewnętrzne (Aussenkommando), w skład którego wchodził niemiecki kapo oraz 39 nadzorowanych przez niego polskich więźniów – w większości młodocianych gimnazjalistów z Łodzi. Byli oni zatrudnieni przy budowie obozowego ogrodzenia i przetrzymywani w ścisłej izolacji.
Wiosną 1940 roku Niemcy zorientowali się, że mimo intensywnych działań eksterminacyjnych, prowadzonych we wszystkich dystryktach Generalnego Gubernatorstwa, społeczeństwo polskie otrząsnęło się z szoku po klęsce wrześniowej a ruch oporu intensyfikuje działalność. Rozpoczęcie niemieckiej ofensywy na Zachodzie odwróciło uwagę światowej opinii publicznej od wydarzeń w Polsce, stąd władze Generalnego Gubernatorstwa postanowiły wykorzystać tę okoliczność do przeprowadzenia zakrojonej na szeroką skalę akcji represyjnej – wymierzonej w polską inteligencję i elity społeczne. 16 maja 1940 miała miejsce w Krakowie konferencja w sprawie „nadzwyczajnych posunięć koniecznych dla zabezpieczenia spokoju i porządku w Generalnym Gubernatorstwie”, w trakcie której generalny gubernator Hans Frank zlecił SS-Brigadeführerowi Bruno Streckenbachowi, dowódcy SD i policji bezpieczeństwa w Generalnym Gubernatorstwie, przeprowadzenie „nadzwyczajnej akcji pacyfikacyjnej” (niem. Außerordentliche Befriedungsaktion – AB). Podczas kolejnej konferencji, która miała miejsce w dniu 30 maja 1940, Frank doprecyzował, że celem Akcji AB będzie „przyspieszona likwidacja znajdującej się w naszych rękach większości buntowniczych polityków, głoszących opór i innych osobników politycznie podejrzanych, jak również równoczesne położenie kresu tradycyjnej polskiej przestępczości”. Postanowiono wówczas, że aresztowanych nie należy kierować do obozów koncentracyjnych, lecz rozstrzeliwać na miejscu, gdyż jak to uzasadniał Frank: „nie możemy obciążać naszymi sprawami obozów koncentracyjnych Rzeszy”.
Mimo powyższych ustaleń jednym z elementów Akcji AB stały się jednak masowe deportacje polskich więźniów politycznych do obozów koncentracyjnych. Prawdopodobnie impulsem do ich rozpoczęcia była wizyta Himmlera w Warszawie (29 kwietnia 1940), w trakcie której polecił skierować do kacetów „kontyngent 20 000 Polaków”. Rozkazy Reichsführera-SS przewidywały, że co najmniej jedną trzecią tego kontyngentu przyjmie KL Sachsenhausen. Transporty z Polakami aresztowanymi w ramach Akcji AB zaczęły także docierać do innych obozów – w tym do nowo otwartego KL Auschwitz.
Deportacja z więzienia w Tarnowie thumb|Obelisk na dworcu kolejowym w Tarnowie, upamiętniający pierwszy transport do Auschwitz Po rozpoczęciu niemieckiej okupacji przedwojenny zakład karny w Tarnowie został przekształcony w więzienie polityczne niemieckiej policji bezpieczeństwa. W latach 1939−1945 pełniło ono rolę więzienia etapowego, w którym więźniowie z innych zakładów i aresztów byli gromadzeni przed wysyłką na egzekucję lub deportacją do kacetów i obozów pracy. Funkcja tarnowskiego więzienia jako punktu zbiorczego uwidoczniła się zwłaszcza w okresie Akcji AB. W samym tylko maju 1940 roku osadzono tam 911 osób. Więźniowie pochodzili najczęściej z rozmaitych miejscowości południowej Polski, choć do cel zakładu przy ul. Konarskiego trafiali także mieszkańcy Lublina, Łodzi, Poznania, Śląska i Warszawy. W tarnowskim zakładzie osadzeni byli przetrzymywani po ok. 30–35 osób w celach przeznaczonych dla 6–8 więźniów.
W czerwcu 1940 roku z grona więźniów tarnowskiego więzienia sformowano kontyngent, który miał okazać się pierwszym w historii masowym transportem do KL Auschwitz. Znaleźli się w nim mężczyźni wskazani przez komendanta SD i policji bezpieczeństwa na dystrykt krakowski – SS-Sturmbannführera Ludwiga Hahna. Pochodzili oni z różnych regionów kraju, lecz przeważali wśród nich mieszkańcy południowej PolskiW transporcie znalazły się osoby pochodzące m.in. z: Brzeska, Bochni, Częstochowy, Dynowa, Jarosławia, Krakowa, Limanowej, Lwowa, Łodzi, Niska, Nowego Sącza, Nowego Targu, Pilzna, Poznania, Przemyśla, Radymna, Rzeszowa, Sanoka, Sosnowca, Tarnowa, Wadowic i Zakopanego.. W gronie wyselekcjonowanych do transportu więźniów znajdowali się m.in. członkowie ruchu oporu, działacze polityczni i społeczni aresztowani w ramach Akcji AB, osoby zatrzymane podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy (w celu wstąpienia w szeregi Wojska Polskiego we Francji), duchowni katoliccy, a także niewielka grupa Żydów.
13 czerwca 1940, tj. w przeddzień planowanego transportu, wyznaczonych do wywózki więźniów wywołano z cel. W godzinach popołudniowych przewieziono ich samochodami ciężarowymi do żydowskiej łaźni, gdzie zostali poddani kąpieli i dezynfekcji odzieży. O świcie 14 czerwca więźniów wyprowadzono z mykwy na Plac pod Dębem (obecnie pl. Bohaterów Getta), uformowano w kolumnę, po czym pod silną eskortą policji niemieckiej poprowadzono wyludnionymi ulicami Wałową i Krakowską w kierunku tarnowskiego dworca kolejowego. Mieszkańcy Tarnowa mogli obserwować ten pochód wyłącznie zza okien swoich domów. Po dotarciu na rampę towarową więźniów wtłoczono do uprzednio podstawionych wagonów. Więźniów nie poinformowano, jaki jest punkt docelowy podróży.
Z tarnowskiego więzienia wybrano do transportu 753 osoby, lecz do KL Auschwitz dotarło ostatecznie tylko 728 więźniów. Wiadomo, że w ostatniej chwili, tuż przed załadunkiem do wagonu, jedna osoba została wycofana z transportu. Losu pozostałych 24 więźniów nie udało się dotąd przekonująco wyjaśnić. Spekulowano, że zdołali oni uciec lub także zostali wycofani z transportu. Relacje kilku więźniówJana Stojakowskiego, Edwarda Geisslera i Władysława Piłata. wskazują, że Niemcy mogli zawrócić z powrotem do więzienia grupę aresztantów ze Stalowej Woli. Na korzyść tej teorii przemawiają także zachowane dokumenty z więziennej ewidencji, w których pod datą 15 czerwca 1940 widnieje zapis: „transport St. Wola 24 osoby”. Nie udało się jednak potwierdzić z całą pewnością, że ów zapis odnosił się właśnie do tych 24 więźniów, którzy ostatecznie nie dotarli do Auschwitz.
Nadal nieznane pozostają personalia 59 osób, które znalazły się w pierwszym transporcie do KL Auschwitz.
Pierwsze dni w Auschwitz Transport dotarł do Oświęcimia jeszcze tego samego dnia, tj. 14 czerwca w godzinach popołudniowych. Więźniowie odbywali podróż wagonami III klasy, po 12 osób w przedziale. Nie byli w tym czasie źle traktowani przez strażników. Podczas postoju na dworcu kolejowym w Krakowie więźniowie usłyszeli z megafonów informację o zajęciu Paryża przez Niemców, co wywarło na wszystkich przygnębiające wrażenie.
Po dotarciu pociągu na stację docelową więźniowie zostali wyprowadzeni z wagonów, po czym biciem, kopniakami i wrzaskiem zapędzono ich do piwnic budynku dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego (położonego przy bocznicy kolejowej i odgrodzonego drutem kolczastym od pozostałych zabudowań)Budynek ten był przeznaczony dla przyszłej załogi obozowej. Więźniów umieszczono w nim tymczasowo, gdyż bloki koszarowe nie były jeszcze gotowe na ich przyjęcie. Patrz: .. Więźniów poddano następnie tzw. procedurze przyjęcia do obozu, na którą składało się pozbawienie rzeczy osobistych, kąpiel, dezynfekcja, usunięcie owłosienia z całego ciała oraz rejestracja z nadaniem numerów. Numer 31, otwierający rejestr więźniów politycznych KL Auschwitz, otrzymał Stanisław Ryniak (przywieziony do Tarnowa z Jarosławia), a zamykający numer 758 – Ignacy Płachta z Łodzi (zatrzymany podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy).
W pierwszym transporcie znaleźli się także: z numerem 178 Tadeusz Srogi, z numerem 182 Bronisław Wajda, z numerem 290 Wiesław Kielar (po wojnie operator filmowy, autor wspomnień oświęcimskich Anus mundi), z numerem 335 Zdzisław Londoński (nauczyciel, aresztowany w Nisku), z numerem 337 Julian Gazda (legionista, oficer), z numerem 349 Bronisław Czech (narciarz i trzykrotny olimpijczyk, aresztowany w maju 1940 w Zakopanem), z numerem 388 Zbigniew Kruszelnicki (student architektury, po wojnie pracujący w tym zawodzie), z numerem 409 Tadeusz Marian Arecki (inżynier budownictwa oraz malarz, autor wspomnień Piekielne lata), z numerem 646 Maksymilian Fingerchut (inżynier górniczy, działacz przemysłu naftowego).
Po zakończeniu procedury zwrócono więźniom odzież, po czym wyprowadzono ich na podwórze, gdzie zostali ustawieni piątkami do pierwszego apelu. SS-Hauptsturmführer Karl Fritzsch, zastępca Hößa pełniący funkcję kierownika obozu (Lagerführer), wygłosił przemówienie, które tłumaczyło dwóch więźniów znających język niemiecki. Jego treść była następująca: