thumb|Tablica na ścianie kamienicy przy al. Szucha 16, upamiętniająca żołnierzy oddziału „Pegaz” poległych w Akcji „Stamm” Akcja „Stamm”, znana także jako Specjalna Operacja Bojowa „Stamm” – nieudany zamach żołnierzy oddziału specjalnego Kedywu Komendy Głównej AK „Pegaz” na Waltera Stamma, kierownika Wydziału IV w urzędzie Komendanta SD i policji bezpieczeństwa na dystrykt warszawski, przeprowadzony 6 maja 1944 w alei J. Ch. Szucha w Warszawie.

Akcja została przeprowadzona w skrajnie niesprzyjających warunkach, w samym sercu pilnie strzeżonej niemieckiej „dzielnicy policyjnej”. Z powodu niedopracowanego planu oraz splotu niefortunnych okoliczności żołnierzom AK nie udało się uzyskać efektu zaskoczenia. W rezultacie Stamm wyszedł z zamachu bez szwanku, natomiast w zaciętej walce poległo lub odniosło śmiertelne rany ośmiu żołnierzy dywersji. Akcja „Stamm” była jedną z największych, a zarazem najtragiczniejszych akcji bojowych w historii warszawskiej konspiracji.

Przygotowania W czasie niemieckiej okupacji SS-Sturmbannführer Walter Stamm pełnił funkcję kierownika Wydziału IV w urzędzie Komendanta SD i policji bezpieczeństwa (KdS) na dystrykt warszawski. Fakt ten czynił go jedną z najważniejszych osobistości w niemieckim aparacie policyjnym w Warszawie. Kierowany przez niego wydziałWydział IV oficjalnie nosił nazwę Gegner und Abwehr (pol. „przeciwnik i obrona”). Zazwyczaj nazywano go „Gestapo” lub potocznie „Egzekutywą”. Patrz: i . stanowił bowiem najliczniejszą komórkę organizacyjną w urzędzie warszawskiego KdS, a jego podstawowym zadaniem było zwalczanie polskiego ruchu oporu. Stamm osobiście nadzorował najważniejsze śledztwa. Ponadto podległy mu wydział odpowiadał za planowanie i koordynację wszystkich akcji represyjnych wymierzonych w ludność stolicy – tj. ulicznych łapanek, masowych wywózek do obozów koncentracyjnych oraz tajnych i publicznych egzekucji. Od decyzji Stamma zależał zazwyczaj los polskich więźniów politycznych przetrzymywanych na Pawiaku. W zakres zadań Wydziału IV wchodziły również wszystkie tzw. sprawy żydowskie.

Dowództwu AK znane były zbrodnie Stamma, a także rola jaką odgrywał w niemieckim aparacie bezpieczeństwa. Zadanie rozpracowania gestapowca powierzono komórce wywiadowczej oddziału specjalnego „Pegaz”, kierowanej przez ppor. Aleksandra Kunickiego ps. „Rayski”. W działaniach rozpoznawczych aktywnie uczestniczył jeden z najskuteczniejszych wywiadowców „Pegaza”, pchor. Zygmunt Kaczyński ps. „Wesoły”. Jako akwizytor firmy „E. Wedel” miał on stały dostęp do gmachu Gestapo przy al. Szucha 25; udało mu się zdobyć nawet zdjęcie Stamma. W rezultacie zespół „Rayskiego”W rozpracowywaniu Stamma uczestniczyli również: Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis”, Robert Krauze ps. „Żak”, Janina Lutyk-Zapadko ps. „Scarlett”, Maria Stypułkowska-Chojecka ps. „Kama” i Zofia Świeszcz ps. „Zojda”. Patrz: . już w marcu 1944 roku dysponował podstawowymi informacjami na temat Stamma. Wyniki rozpoznania nie były jednak zachęcające. Stamm mieszkał w kamienicy Spółdzielni Mieszkaniowej „Proporzec” przy al. Szucha 16, położonej niemal naprzeciwko gmachu Gestapo. Wywiadowcy ustalili, że SS-Sturmbannführer wraz z żoną, dwoma synami i służącą zajmuje mieszkanie nr 17, położone na drugim piętrze kamienicy. Codziennie udawał się stamtąd do pracy w gmachu Gestapo; zwykle wracając do domu na przerwę obiadową (zazwyczaj ok. godz. 13:00). Godziny wyjścia do pracy i powrotu do domu pozostawały przy tym stosunkowo nieregularne. Wyniki rozpoznania wskazywały ponadto, iż Stamm bardzo rzadko i nieregularnie opuszcza niemiecką dzielnicę, a jego stosunki towarzyskie ograniczają się w zasadzie do wizyt w niemieckim kasynie – również położonym w al. Szucha. Oznaczało to, że ewentualna likwidacja musiałaby zostać przeprowadzona w samym sercu „dzielnicy policyjnej”, tj. w pobliżu licznych niemieckich koszar i urzędów, w rejonie zamieszkanym niemal wyłącznie przez reichsdeutschów i volksdeutschów oraz usianym licznymi posterunkami wartowniczymiPosterunki wartownicze znajdowały się m.in. w bramach domów i gmachów nr 14, 23, 25 i 27. W domu nr 14 czuwało ponadto pogotowie policji ochronnej, dysponujące gotowym do jazdy samochodem uzbrojonym w erkaem oraz gotową do akcji drużyną wypadową. Oba wloty al. Szucha – przy pl. Na Rozdrożu oraz przy pl. Unii Lubelskiej – były zamknięte przez szlabany strzeżone przez uzbrojonych wartowników. W okolicy znajdowały się koszary SS i SA oraz szereg niemieckich urzędów z silną ochroną. Patrz: i .. Zdawano sobie przy tym sprawę, że po wcześniejszych akcjach podziemia – w szczególności po udanym zamachu na Franza Kutscherę – Niemcy zaostrzyli czujność oraz wzmocnili ochronę „dzielnicy policyjnej”.

Dowództwo oddziału planowało początkowo, iż likwidację Stamma przeprowadzą żołnierze II plutonu „Pegaza”. Dowódca tego pododdziału, Jerzy Zapadko ps. „Mirski”, opracował stosunkowo nieskomplikowany plan, przewidujący zastrzelenie Stamma, gdy ten będzie wracał z gmachu Gestapo do swojego domu. W tym celu wykonawcy przebrani w kombinezony firmy kanalarskiej mieli pozorować prace na środku al. Szucha. Silna grupa ubezpieczająca miała następnie osłonić odwrót wykonawców z „dzielnicy policyjnej”. Zanim jednak przystąpiono do realizacji tego planu wywiadowcy zdobyli informację, iż Stamm z powodu choroby nie opuszcza swojego mieszkania. Fakt ten, jak również konieczność zaangażowania II plutonu w realizację akcji „Rodewald”, wymusiły chwilowe odłożenie likwidacji gestapowca. W międzyczasie „Wesoły”, który dobrze znał sekretarkę Stamma, a nawet bywał w jego mieszkaniu z dostawami czekoladek, zaproponował, że przy najbliższej okazji osobiście zastrzeli gestapowca z cichostrzelnego pistoletu. Dowództwo „Pegaza”, nie chcąc tracić cennego wywiadowcy, nie wyraziło zgody na realizację tego planu.

W kwietniu 1944 „Wesoły” dowiedział się, że wkrótce Stamm na stałe opuści Warszawę. W tej sytuacji dowódca „Pegaza”, kapitan Adam Borys ps. „Pług”, uznał, że likwidacja gestapowca musi zostać przeprowadzona jak najszybciej. Podczas jednej z kwietniowych odpraw „Pług” polecił „Mirskiemu”, aby ten wyznaczył dowódcę akcji likwidacyjnej. Wybór „Mirskiego” padł na pchor. Kazimierza Kardasia ps. „Orkan”. Uzyskawszy od komórki wywiadowczej wszystkie informacje zdobyte podczas rozpracowywania Stamma, „Orkan” opracował całkowicie nowy plan akcji. Kluczowa okazała się w tym kontekście kolejna informacja zdobyta przez „Wesołego”. Pod koniec kwietnia 1944 wywiadowca dowiedział się, że gestapowiec ponownie zachorował i od pewnego czasu przebywa stale w swoim mieszkaniu. Wcześniej zdołano ustalić, że w bramie domu Stamma przy al. Szucha 16 znajduje się dyżurka, w której pełni służbę uzbrojony wartownik, posiadający bezpośrednie połączenie telefoniczne z położonym naprzeciwko gmachem Gestapo. Z obserwacji „Wesołego” wynikało jednak, że wartownik nie wydaje żadnych przepustek, a czasami wpuszcza gości bez żadnego legitymowania. W tej sytuacji „Orkan” uznał, że można zaryzykować próbę likwidacji Stamma w jego własnym mieszkaniu.

Plan akcji thumb| Kamienica Spółdzielni Mieszkaniowej „Proporzec”. W domu tym mieszkał Walter Stamm thumb|Niemiecki posterunek przy szlabanie zamykającym wjazd w al. Szucha (widok od strony pl. Unii Lubelskiej) thumb|Gmach Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, w czasie okupacji siedziba warszawskiego Gestapo Na początku maja 1944 opracowany przez „Orkana” plan akcji został zaakceptowany przez „Pługa” i „Mirskiego”. Przyjęto w nim założenie, że bezpośrednią likwidację Stamma przeprowadzi pięcioosobowa grupa likwidacyjna, podzielona na dwie sekcje szturmowe. W pierwszej sekcji znalazł się sam „Orkan”, któremu towarzyszył pchor. Stefan Królikowski ps. „Hipek”. Mieli oni udać się do domu nr 16 pod pretekstem doręczenia Stammowi listu od niejakiego doktora Kocha z Wiednia (informację, iż Stamm utrzymuje kontakty z Kochem uzyskano podczas „rozpracowywania” gestapowca). W ślad za pierwszą „dwójką” do kamienicy miała udać się także druga sekcja, w skład której weszli pchor. Tadeusz Chojko ps. „Bolec”, Tadeusz Kamiński ps. „Olek” oraz pchor. Jan Wróblewski ps. „Zabawa”. Dla niepoznaki „Bolec” i „Olek” nieść mieli kosz z wiktuałami, przeznaczony rzekomo dla mieszkającego w tym samym domu SS-Oberscharführera Hoffmana (znanego z przyjmowania łapówek w postaci paczek żywnościowych). Z wyjątkiem „Orkana” wszyscy wykonawcy znali język niemiecki, przy czym „Hipek” posługiwał się nim biegle.

Plan przewidywał, że po dotarciu do kamienicy wszyscy wykonawcy udadzą się do mieszkania Stamma. W przypadku gdyby wartownik usiłował wylegitymować któregoś z żołnierzy, wykonawcy mieli go sterroryzować i pozostawić pod opieką „Zabawy”, podczas gdy pozostała czwórka kontynuowałaby misję. W zależności od dalszego obrotu wydarzeń przewidywano różne warianty likwidacji Stamma. Gdyby gestapowiec osobiście otworzył drzwi, żołnierze powinni podać mu sfałszowany list, po czym niezwłocznie go ogłuszyć, a następnie zastrzelić z cichostrzelnego pistoletu. Jeżeli drzwi otworzyłaby jednak żona Stamma lub służąca, żołnierze powinni obezwładnić kobietę, wtargnąć do mieszkania, zastrzelić gestapowca, a następnie – jeżeli będzie taka możliwość – przeszukać jego biurko. Przewidziano również możliwość wszczęcia przez Niemców alarmu już w trakcie likwidacji Stamma. Dwóch wykonawców miało wówczas obsadzić bramę kamienicy, a następnie związać ogniem broni maszynowej niemieckie posterunki w położonym naprzeciwko gmachu Gestapo (do momentu aż możliwa będzie ewakuacja).

W tym samym czasie w rejonie pl. Na Rozdrożu zostałoby rozwiniętych pięć grup ubezpieczających. W chwili wszczęcia przez Niemców alarmu miały one przypuścić gwałtowny atak na pobliskie posterunki nieprzyjaciela, osłaniając w ten sposób odwrót grupy likwidacyjnej. Poszczególnym zespołom ubezpieczenia powierzono następujące zadania: I zespół miał ostrzelać niemiecki posterunek przy szlabanie zamykającym wjazd w al. Szucha od strony pl. Na Rozdrożu. Następnie żołnierze wbiegliby w al. Szucha i udali się pod dom Stamma, ostrzeliwując po drodze posterunki przed budynkami nr 23, 25 i 14. II zespół miał zlikwidować niemiecki posterunek przed domem przy al. Szucha 27, a następnie opóźniać niemiecki kontratak od strony al. Szucha. III zespół miał zlikwidować niemiecki posterunek przy szlabanie zamykającym wjazd w al. Szucha od strony pl. Na Rozdrożu, a następnie wesprzeć II zespół. Jeden z żołnierzy miał także rozsypać na ulicy gwoździe, aby opóźnić w ten sposób niemiecki pościg samochodowy. IV zespół miał zająć stanowisko na rogu Al. Ujazdowskich i Agrykoli, aby stamtąd opóźniać niemiecki kontratak od strony koszar SS-Reiterei przy Al. Ujazdowskich oraz Belwederu. V zespół miał zająć stanowisko przy ogrodzeniu parku Ujazdowskiego, aby stamtąd osłaniać kolegów przed ewentualną niemiecką kontrakcją od strony gmachu Kriminalpolizei przy ul. Koszykowej oraz pl. Trzech Krzyży.

„Odskok” z miejsca akcji miał się odbyć trzema samochodami – półciężarowym chevroletem oraz osobowymi mercedesem i wandererem. Planowano, iż na kilka minut przed rozpoczęciem akcji chevrolet zaparkuje przy Agrykoli, podczas gdy dwa pozostałe pojazdy zaparkują po nieparzystej stronie Al. Ujazdowskich (zwrócone w stronę Agrykoli). Trasa ewakuacyjna miała przebiegać Agrykolą i ul. Szwoleżerów aż do ul. Czerniakowskiej, skąd żołnierze powinni następnie udać się mniejszymi grupkami na wyznaczone punkty zborne. Ponadto w trzech punktach przy ul. Czerniakowskiej miały oczekiwać dorożki z lekarzami i łączniczkami, gotowe w razie potrzeby do przyjęcia rannych i przewiezienia ich do jednego z trzech lokali sanitarnych oddziału (w tym do prowizorycznego szpitala w willi przy ul. Kossaka na Żoliborzu, przygotowanego do przeprowadzania nawet skomplikowanych operacji).