Obrona Pociechy – walki obronne toczone przez żołnierzy Grupy AK „Kampinos” w czasie powstania warszawskiego 1944 w rejonie przysiółka Pociecha na południowo-wschodnim skraju Puszczy Kampinoskiej.
Pociecha stanowiła jedną z najważniejszych pozycji obronnych Grupy „Kampinos”, gdyż uniemożliwiała Niemcom korzystanie z dogodnych leśnych traktów oraz blokowała dostęp do wnętrza puszczy. Na przełomie sierpnia i września 1944 żołnierze AK stoczyli w tym rejonie sześciodniową walkę pozycyjną, w trakcie której odparli liczne ataki kolaboracyjnej Brygady Szturmowej SS RONA. W połowie września Niemcy podjęli kolejną próbę zdobycia Pociechy, lecz polscy żołnierze ponownie zdołali odeprzeć wszystkie ataki. Przysiółek znalazł się w niemieckich rękach dopiero w ostatnich dniach września.
Według Mariana Podgórecznego walki stoczone w obronie Pociechy były najdłuższą bitwą partyzancką rozegraną na ziemiach polskich w okresie niemieckiej okupacji.
„Niepodległa Rzeczpospolita Kampinoska” Po wybuchu powstania warszawskiego działania zbrojne objęły również Puszczę Kampinoską, gdzie do walki przystąpiły oddziały VIII Rejonu „Łęgów” Obwodu VII „Obroża” Okręgu Warszawskiego AK. W przeddzień powstania struktury VIII Rejonu mogły wystawić dwa bataliony piechoty o sile pięciu kompanii pierwszej linii, przy czym zaledwie ok. 350–400 żołnierzy było uzbrojonych. Szczęśliwie dla strony polskiej układ sił w Puszczy Kampinoskiej uległ diametralnej zmianie pod koniec lipca 1944, gdy w Dziekanowie Polskim stanęło Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie AK przybyłe z Puszczy Nalibockiej na Kresach Wschodnich. Liczyło ono 861 dobrze uzbrojonych żołnierzy, a na jego czele stał por. Adolf Pilch ps. „Góra”/„Dolina” – „cichociemny”, doświadczony partyzant prowadzący od jesieni 1943 walkę z Niemcami i partyzantką sowiecką. Po wybuchu powstania w puszczy pojawiły się jeszcze niewielkie oddziały AK z różnych dzielnic Warszawy, które opuściły miasto po niepowodzeniu pierwszych polskich natarć w godzinie „W”. Stopniowo docierały tam również oddziały z sąsiednich rejonów i obwodów Okręgu Warszawskiego AK, a także z Podokręgu Zachodniego Obszaru Warszawskiego AK.
Na bazie napływających wciąż do puszczy oddziałów utworzono w połowie sierpnia partyzanckie zgrupowanie o nazwie Grupa „Kampinos”. W szczytowym momencie liczyło ono około 2700 żołnierzy i 700 koni. Pod koniec sierpnia Grupa „Kampinos” kontrolowała już niepodzielnie centralny i wschodni obszar Puszczy Kampinoskiej, obejmujący wsie: Ławy, Łubiec, Roztoka, Kiścinne, Krogulec, Wędziszew, Brzozówka, Truskawka, Janówek, Pociecha, Zaborów Leśny i Wiersze. Polskie patrole były także w stanie penetrować liczne sąsiednie miejscowości, nieobsadzone dotychczas przez nieprzyjaciela. Obszar opanowany przez żołnierzy AK nazywany był „Niepodległą Rzecząpospolitą Kampinoską”. Jej nieformalną stolicą były Wiersze, gdzie ulokowana była kwatera główna Grupy „Kampinos”.
Zadanie odgrodzenia Warszawy od „Niepodległej Rzeczypospolitej Kampinoskiej” dowództwo niemieckie powierzyło początkowo węgierskiej 12 Dywizji Rezerwowej z II Korpusu Rezerwowego. Niemcy szybko zorientowali się jednak, że stworzony przez sojuszników kordon pozostaje w dużej mierze fikcją, gdyż Honvédzi jawnie sympatyzują z Polakami. Węgierskie dowództwo odrzuciło co prawda polską propozycję zmiany sojuszu, niemniej obie strony zawarły nieformalny „pakt o nieagresji”. Węgrzy nie przeszkadzali w utrzymywaniu komunikacji między oddziałami leśnymi a powstańczym Żoliborzem – kilkukrotnie zezwalając nawet na przemarsz zwartych i dobrze uzbrojonych oddziałów AK w pobliżu swoich placówek. W rezultacie Niemcy byli zmuszeni wycofać Węgrów z okolic Warszawy i przystąpić do wzmacniania kordonu wokół miasta (koniec sierpnia).
Obrona Pociechy w dniach 28 sierpnia – 2 września Ataki RONA thumb|Dowódca kompanii „Jerzyków” por. Jerzy Strzałkowski podczas obchodów rocznicowych w Pociesze, rok 1957 27 sierpnia okolice Truskawia i Sierakowa obsadziły pododdziały wydzielonego pułku z Brygady Szturmowej SS RONA, liczące blisko 1500 żołnierzy. RONA była formacją kolaboracyjną, złożoną głównie z Rosjan i Białorusinów. Jej pododdziały szybko utworzyły zwarty kordon, ciągnący się przez Laski, Izabelin i Borzęcin w kierunku Leszna. Podobnie jak to wcześniej miało miejsce w Warszawie, ronowcy brutalnie terroryzowali polską ludność cywilną. Dla mieszkańców kampinoskich wsi codziennością stały się grabieże i gwałty na kobietach. Osoby, które stawiały opór lub naraziły się żołnierzom, nierzadko były mordowane na miejscu.
Do pierwszych potyczek ronowców z żołnierzami Grupy „Kampinos” doszło 28 sierpnia. Tego dnia w godzinach porannych patrol z kompanii Powstańczych Oddziałów Specjalnych „Jerzyki” dowodzony przez pchor. Zbigniewa Stoka ps. „Żarski” udał się do Truskawia, gdzie wdał się w walkę z silnym oddziałem RONA. Polscy żołnierze byli zmuszeni się wycofać, a podążający za nimi rosyjski pościg zatrzymał dopiero ostrzał z wysuniętych placówek „Jerzyków”. W starciu poległo lub odniosło śmiertelne rany trzech żołnierzy AK. Straty ronowców szacowano na dwóch zabitych i ośmiu rannych.
Celem licznych rosyjskich ataków stała się wkrótce polska placówka w przysiółku Pociecha nieopodal Truskawia. Była to jedna z najważniejszych pozycji obronnych Grupy „Kampinos”, gdyż zbiegały się tam drogi z Sierakowa i Truskawia, którymi Niemcy i ich kolaboranci mogli wedrzeć się w głąb opanowanej przez partyzantów puszczy. Ewentualna utrata przysiółka oznaczałaby także odepchnięcie oddziałów AK od strategicznie ważnych szos Warszawa – Modlin i Warszawa – Leszno oraz ostateczne odgrodzenie „Rzeczypospolitej Kampinoskiej” od powstańczej Warszawy. Ponadto obecność polskiej placówki w Pociesze uniemożliwiała Niemcom korzystanie z dogodnego leśnego traktu wiodącego z Warszawy przez Palmiry do Kazunia i Modlina. Tym samym byli oni zmuszeni do korzystania wyłącznie z szosy Warszawa – Modlin, która była już w tym czasie zagrożona atakami sowieckiego lotnictwa. Do 1 września w rejonie Pociechy skoncentrowały się znaczne siły RONA, których liczebność autorzy opracowania Działania powstańcze VIII Rejonu szacowali na dwa bataliony piechoty wsparte dwiema haubicami, dwoma działami kal. 75 mm oraz dziesięcioma moździerzami.
Zadanie obrony Pociechy dowództwo Grupy „Kampinos” powierzyło początkowo kompanii „Jerzyków”. Wkrótce piechurów wzmocniono jednak szwadronem 27 Pułku Ułanów AK, co pozwoliło zwiększyć liczbę obrońców do około 200 żołnierzy. Józef Krzyczkowski, a w ślad za nim Jerzy Koszada, podawali, że do przysiółka skierowany został 2 szwadron pod dowództwem st. wachm. Józefa Niedźwiedzkiego ps. „Lawina”. Marian Podgóreczny ps. „Żbik” – kronikarz Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego, uczestnik walk pod Pociechą – utrzymuje jednak stanowczo, że późnym popołudniem 28 sierpnia „Jerzykom” wysłano na pomoc jego macierzysty 3 szwadron pod dowództwem wachm. pchor. Narcyza Kulikowskiego ps. „Sum”. Polskie oddziały były rozlokowane w następujący sposób: centrum polskiej obrony stanowiła rozległa wydma, częściowo zalesiona starodrzewem i opadająca na południe w kierunku Truskawia. Północny skraj tego wzniesienia leżał w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów od zachodnich zabudowań Pociechy. Placówki na wydmie, nazwanej później „Westerplatte”, bronił pluton „Jerzyków” pod dowództwem ppor. Zdzisława Pajewskiego ps. „Zych” wraz z częścią II plutonu ułanów dowodzonego przez plut. Brunona Dawidowskiego ps. „Bronek”. główne siły kompanii „Jerzyków” obsadzały 500-metrowy skraj lasu na prawym skrzydle polskiej obrony. Utrzymywany przez „Jerzyków” odcinek ciągnął się od wspomnianej wydmy aż po wzgórze 95,2. To ostatnie wzniesienie stanowiło jednocześnie najdalej wysunięty na zachód skraj polskiej obrony. W nieco głębiej w lesie znajdowało się stanowisko dowódcy „Jerzyków”, por. Jerzego Strzałkowskiego ps. „Jerzy”. pozostałe pododdziały 3 szwadronu zajęły stanowiska na lewym skrzydle polskiej obrony, tj. na skraju lasu na północny zachód od zabudowań Pociechy. Zadaniem ułanów było zabezpieczenie leśnych traktów wiodących do Sadowej i Palmir. W pobliżu gajówki ulokował swoje stanowisko wachm. „Sum”.
Do pierwszych walk pod Pociechą doszło już 28 sierpnia. Tego wieczora RONA przeprowadziła w tym rejonie rozpoznanie bojem. Według Adama Borkiewicza w natarciu wzięła udział kompania piechoty wzmocniona plutonem zwiadowców i dysponująca wsparciem artylerii. Marian Podgóreczny szacował z kolei liczebność rosyjskiego oddziału na około 100–200 żołnierzy. Polscy partyzanci odparli atak, zabijając lub raniąc kilku ronowców.
29 sierpnia ronowcy wznowili działania zaczepne. Od wczesnego poranka polskie pozycje znajdowały się pod silnym ostrzałem broni maszynowej, na krótko przed południem do walki włączyła się również nieprzyjacielska artyleria. Pod osłoną jej ognia ruszyła wkrótce do natarcia rosyjska piechota. W plutonie „Jerzyków” broniącym placówki na wydmie ostrzał artylerii oraz zranienie dowódcy wywołały chwilową panikę. Polską obronę uratował wówczas przed załamaniem uł. Marian Podgóreczny ps. „Żbik”, który zagroził bronią uciekającym piechurom. Ostatecznie przy wsparciu dwóch odwodowych sekcji kawaleryjskich udało się utrzymać pozycję, a ronowców odeprzeć, zadając im ciężkie straty (Józef Krzyczkowski podawał, iż owe wypadki rozegrały się 31 sierpnia). Rosjanie uderzyli także na prawym skrzydle, zostali tam jednak zatrzymani przez piechurów por. „Jerzego”.
W dniach 30–31 sierpnia natężenie walk nie spadło. Polskie stanowiska znajdowały się pod silnym ostrzałem nieprzyjacielskiej artylerii i broni maszynowej, a ronowcy co pewien czas podejmowali próby przełamania polskiej obrony. Marian Podgóreczny wspominał, że celem rosyjskich ataków była przede wszystkim placówka „Westerplatte” oraz stanowiska kompanii „Jerzyków” na prawym skrzydle. Z kolei Józef Krzyczkowski podawał, że 30 sierpnia jedna z kompanii RONA podjęła nieudaną próbę obejścia polskiego lewego skrzydła. Tego dnia do walki włączyły się również niemieckie myśliwce, które omyłkowo ostrzelały rosyjską tyralierę. W południe 31 sierpnia polskie dowództwo zastąpiło „Jerzyków” kompanią ppor. „Mazura” z batalionu sochaczewskiego mjr. „Korwina”. W czasie przejmowania stanowisk na pierwszej linii „sochaczewiacy” znaleźli się pod silnym ogniem artylerii i w nieładzie opuścili bronioną pozycję. Kontratak sprowadzonych ponownie „Jerzyków” pozwolił jednak opanować sytuację, a do końca dnia żołnierze batalionu sochaczewskiego utrzymywali już samodzielnie zajmowane stanowiska (Józef Krzyczkowski podawał, iż owe wypadki rozegrały się 2 września). Wieczorem tego samego dnia zluzowano także 3 szwadron, którego stanowiska przejęli ułani z 2 szwadronu dowodzeni przez st. wachm. Józefa Niedźwieckiego ps. „Lawina”. Placówkę na wydmie obsadził I pluton pod dowództwem wachm. Jana Lewickiego ps. „Łotysz”, podczas gdy dwa pozostałe plutony ułanów zajęły stanowiska na lewym skrzydle.
W dniach 1–2 września polskie pozycje w rejonie Pociechy nadal intensywnie ostrzeliwała nieprzyjacielska artyleria. RONA kontynuowała także próby przełamania polskiej obrony. Józef Krzyczkowski podawał, że przez dwa dni Rosjanie przypuszczali niezbyt stanowcze natarcia, które za każdym razem zalegały pod ogniem polskich karabinów maszynowych i moździerzy. Dowództwo RONA nie podjęło przy tym próby obejścia polskich stanowisk, lecz z uporem rzucało swoje oddziały do frontalnego ataku. Z kolei w polskich oddziałach coraz bardziej dawało o sobie znać przemęczenie spowodowane ciągłym ostrzałem nieprzyjacielskiej artylerii. Adam Borkiewicz twierdził natomiast, że działania ofensywne RONA osiągnęły swój punkt kulminacyjny 2 września, kiedy to w trakcie wielogodzinnej walki żołnierze AK mieli odeprzeć aż siedem nieprzyjacielskich ataków.