Masakry więzienne NKWD we Lwowie – masowy mord na więźniach lwowskich więzień i aresztów dokonany przez funkcjonariuszy sowieckich NKWD i NKGB w ostatnich dniach czerwca 1941 roku.
Po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na Związek Radziecki ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria wydał rozkaz rozstrzelania wszystkich więźniów politycznych przetrzymywanych w zachodnich obwodach ZSRR, których ewakuacja w głąb kraju była niemożliwa. W ślad za tym rozkazem we lwowskich więzieniach – „Brygidkach”, więzieniu przy ul. Łąckiego, więzieniu na Zamarstynowie, a także w ich filiach – funkcjonariusze sowieckich organów bezpieczeństwa zamordowali od 3,5 do 7 tysięcy osób. W gronie ofiar znaleźli się Ukraińcy, Polacy i Żydzi, w tym pewna liczba kobiet i małoletnich. Była to największa i najbardziej znana zbrodnia popełniona podczas tak zwanych masakr więziennych NKWD w lecie 1941 roku.
Po wkroczeniu do Lwowa oddziałów Wehrmachtu mieszkańcy urządzili z niemieckiej inspiracji kilkudniowy pogrom ludności żydowskiej, którą zgodnie ze stereotypem „żydokomuny” utożsamiano z systemem sowieckim i jego zbrodniami. Masakra we lwowskich więzieniach została także szeroko nagłośniona przez nazistowską propagandę i posłużyła Niemcom jako pretekst do przeprowadzania masowych egzekucji Żydów.
Lwów w pierwszych dniach wojny niemiecko-sowieckiej 22 czerwca 1941 roku nazistowskie Niemcy dokonały inwazji na Związek Radziecki. Pierwsze tygodnie wojny miały bardzo pomyślny przebieg dla strony niemieckiej. Dywizjom Wehrmachtu udało się bowiem rozbić wojska nadgranicznych okręgów wojskowych ZSRR, a następnie wedrzeć się w głąb sowieckiego terytorium. Sukcesem uwieńczone zostało między innymi niemieckie uderzenie na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej, gdzie broniło się największe i najlepiej uzbrojone zgrupowanie Armii Czerwonej – Front Południowo-Zachodni. W pierwszych dwudziestu dniach wojny jego jednostki poniosły ogromne straty w ludziach i sprzęcie, a także były zmuszone wycofać się na odległość blisko 250 kilometrów na wschód od granicy niemiecko-sowieckiej.
Lwów, który od września 1939 roku pozostawał pod okupacją sowiecką, leżał w odległości około 80 kilometrów od granicy. Już w pierwszym dniu wojny jego śródmieście zostało dwukrotnie zbombardowane przez niemiecką Luftwaffe. Naloty przyniosły liczne ofiary ludzkie, a zarazem niewielkie straty materialne. Mimo iż miasto znajdowało się na bocznym kierunku niemieckiego natarcia, panika bardzo szybko ogarnęła pracowników miejscowego aparatu okupacyjnego oraz napływową ludność sowiecką. Już w nocy z 22 na 23 czerwca „wostocznicy” rozpoczęli masową ucieczkę na wschód, pozostawiając za sobą puste urzędy, lokale partyjne i komisariaty. Jako pierwsi do pośpiesznej „ewakuacji” przystąpili funkcjonariusze NKWD, milicji i straży więziennej. Dopiero 24 czerwca, na wyraźny rozkaz władz zwierzchnich, część pracowników aparatu okupacyjnego powróciła na krótko do Lwowa.
24 czerwca we Lwowie doszło do zbrojnej dywersji zorganizowanej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. W różnych punktach miasta bojówki OUN ostrzeliwały kolumny sowieckiego wojska, a także polowały na pojedynczych czerwonoarmistów i pracowników aparatu okupacyjnego. W więzieniu przy ul. Łąckiego ukraińscy nacjonaliści zdołali uwolnić 270 osadzonych. Ponadto zakłócili przemarsz ulicami Lwowa pododdziałów 4. Korpusu Zmechanizowanego i 8. Korpusu Zmechanizowanego, a także przeprowadzili nieudane ataki na siedzibę NKWD przy ulicy Pełczyńskiej i więzienie na Zamarstynowie. W odpowiedzi Sowieci przystąpili do brutalnego tłumienia rebelii, rozstrzeliwując na miejscu osoby schwytane z bronią w ręku oraz otwierając ogień z karabinów i dział czołgowych do wszystkich okien i poddaszy, z których faktycznie lub rzekomo padały strzały dywersantów. Ostrzelano nawet obie wieże kościoła św. Marii Magdaleny i katedry łacińskiej. W wyniku prowadzonej w sposób brutalny i chaotyczny pacyfikacji ginęli zarówno dywersanci, jak i niewinni cywile. Nawet do 4 tysięcy osób – głównie Ukraińców, lecz również pewną liczbę Polaków – aresztowano i osadzono w lwowskich więzieniach i aresztach.
25 czerwca komendant garnizonu Lwowa ogłosił w mieście stan wojenny. Tego dnia ukraińska dywersja była już w zasadzie stłumiona, choć według niektórych źródeł członkowie OUN przeprowadzali pojedyncze ataki aż do 28 czerwca.
Masakry w lwowskich więzieniach Preludium
W okupowanym przez Sowietów Lwowie funkcjonowały trzy więzienia: więzienie przy ul. Łąckiego (więzienie nr 1), pełniące funkcję więzienia wewnętrznego NKGB. więzienie na Zamarstynowie (więzienie nr 2), przed wojną pełniące funkcję więzienia wojskowego. więzienie przy ul. Kazimierzowskiej (więzienie nr 4), potocznie zwane „Brygidkami”.
Osoby aresztowane przez sowiecki aparat bezpieczeństwa osadzano również w przedwojennej siedzibie sądu apelacyjnego przy ulicy Batorego, w budynkach sądowych przy ulicy Sądowej oraz w gmachu przy ulicy Jachowicza, gdzie przed wojną mieścił się komisariat policji państwowej. W sowieckich dokumentach miejsc tych nie wyróżniano jednak jako osobnych placówek, stąd należy domniemywać, iż stanowiły jedynie filie trzech wyżej wymienionych więzień.
Z dokumentów odnalezionych w sowieckich archiwach wynika, że stan osadzonych we lwowskich więzieniach na dzień 10 czerwca 1941 roku wynosił łącznie 5145 osób. Jest jednak pewne, że w ostatnich dniach czerwca liczba więźniów była wyższa. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i stłumieniu ukraińskiej dywersji aresztowano bowiem setki lwowian, których nie zdążono zarejestrować w więziennej ewidencji.
Początkowo, w myśl opracowanych jeszcze przed wojną planów, NKWD zamierzało wywieźć więźniów w głąb ZSRR. 23 czerwca 1941 roku zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Wasilij Czernyszow zatwierdził plan ewakuacji więźniów przetrzymywanych w więzieniach na tak zwanej zachodniej Ukrainie i zachodniej Białorusi oraz na Litwie. Przewidywał on, że z lwowskich więzień wywiezionych zostanie: 1000 osób do więzień Baszkirskiej ASRR, 1000 osób do więzień Ordżonikidzkiego Kraju, 1000 osób do więzień obwodu archangielskiego, 1000 osób do więzień obwodu iwanowskiego, 591 osób do więzień obwodu mołotowskiego. Jeszcze tego samego dnia naczelnik zarządu więziennictwa NKWD Ukraińskiej SRR, kapitan bezpieczeństwa państwowego Andriej Filippow działając na podstawie rozporządzenia komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR, Wasyla Serhijenki, przekazał dowódcy 13. Dywizji Wojsk Konwojowych NKWD, pułkownikowi Zawjałowowi, plan ewakuacji 23 400 więźniów przetrzymywanych na Zachodniej Ukrainie.
Z zachowanych raportów 13. Dywizji Wojsk Konwojowych NKWD wynika, że ze Lwowa zdołano wyekspediować na wschód zaledwie jeden transport z 527 więźniami (23 czerwca). Źródła polskie podają natomiast, że z jednego z lwowskich więzień, być może z więzienia przy ul. Jachowicza, wyprowadzono około 800 osób, które następnie pognano na wschód. Więźniowie byli zmuszeni maszerować pieszo przez Tarnopol, Czortków i Berdyczów, aż do Moskwy, dokąd przybyli dopiero 28 sierpnia. Po drodze konwojenci mordowali wszystkich, którzy nie byli w stanie nadążyć za kolumną. W Moskwie więźniów załadowano do wagonów i kontynuowano ewakuację koleją. Punktem docelowym stał się Pierwouralsk, gdzie 16 listopada 1941 roku dotarło zaledwie 248 więźniów. Warunki ewakuacji były tak ciężkie, że prawie żaden z nich nie był w stanie opuścić wagonu o własnych siłach, wielu zmarło wkrótce na tyfus.
Ewakuacji więźniów towarzyszyła ewakuacja 12 tysięcy polskich jeńców wojennych zatrudnionych przy budowie linii kolejowych Lwów – Przemyśl, Lwów – Tarnopol i Lwów – Równe oraz lotniska w Skniłowie. Większość pognano pieszo na wschód; 24 czerwca część przeprowadzono ulicami Lwowa. Po drodze jeńcy, którzy nie nadążali za kolumną, byli mordowani przez konwojentów. Po dotarciu do Wołoczysk polskich żołnierzy załadowano po 100 osób do wagonów towarowych i wywieziono do Starobielska. Na czas podróży nie otrzymali wody, lecz jedynie po 150 g chleba i po słonej rybie. Do 28 lipca 1941 roku wszyscy polscy jeńcy dotarli na miejsce przeznaczenia. Liczba ofiar przeprowadzonej w ten sposób ewakuacji sięgnęła co najmniej 1800 osób. Między innymi z liczącej ok. 2 tys. osób kolumny ze Skniłowa zamordowano ponad 200 jeńców.
Brak odpowiedniej liczby wagonów kolejowych, chaos pierwszych dni wojny i szybkie postępy wojsk niemieckich sprawiły, że plany ewakuacji lwowskich więzień szybko stały się niewykonalne. Władze sowieckie były jednak zdecydowane nie dopuścić, aby „wrogowie ludu” zostali uwolnieni przez Niemców. 24 czerwca ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria wydał obwodowym urzędom NKGB rozkaz rozstrzelania wszystkich więźniów politycznych przetrzymywanych w zachodnich obwodach ZSRR, których ewakuacja była niemożliwa. W myśl rozkazu Berii stracone miały zostać osoby skazane za „działalność kontrrewolucyjną”, „działalność antysowiecką”, sabotaż i dywersję, a także więźniowie polityczni znajdujący się w śledztwie.
Przebieg akcji eksterminacyjnej We Lwowie do pierwszych mordów na więźniach doszło już 22 czerwca. Pośpiesznie rozstrzelano wówczas między innymi 108 więźniów skazanych na karę śmierci. Następnego dnia rozpoczęła się natomiast likwidacja więźniów przetrzymywanych w więzieniu wewnętrznym NKGB przy ulicy Łąckiego. Egzekucje przeprowadzane w pierwszych dniach wojny pochłonęły setki ofiar, niemniej nie przybrały zorganizowanego charakteru. Chaos i panika, które ogarnęły sowiecki aparat okupacyjny, nie ominęły bowiem służb więziennych. Urzędnicy i strażnicy uciekali z miasta, porzucając więźniów w zamkniętych więzieniach. Z kolei 233. Pułk Wojsk Konwojowych NKWD, którego zadaniem było między innymi zabezpieczenie lwowskich więzień, został w dniach 23–24 czerwca sparaliżowany serią sprzecznych rozkazów, które przewidywały zarówno ewakuację ze Lwowa, jak i pozostanie w mieście.
Sytuacja uległa diametralnej zmianie 25 czerwca, kiedy we wszystkich lwowskich więzieniach przystąpiono do masowej i systematycznej likwidacji osadzonych. Bogdan Musiał i Aleksandr Gurjanow wiązali rozpoczęcie akcji eksterminacyjnej z przybyciem do miasta zastępców komisarzy ludowych spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa państwowego USRR. Musiał przypuszczał, że otrzymali oni zadanie dopilnowania wykonania rozkazu Berii w sprawie rozstrzelania „elementów kontrrewolucyjnych”. Wskazywał w tym kontekście na raport NKWD z 26 czerwca, z którego treści wynika, że wraz z przybyciem komisarzy ostatecznie zarzucono plan ewakuacji więźniów w głąb ZSRR, decydując się w zamian na zwolnienie więźniów kryminalnych i wywiezienie na wschód jedynie do 200 tak zwanych pieriebieżczików. Raport nie informował jaki los czeka pozostałych więźniów, lecz wydarzenia następnych dni wskazują, że zarządzono ich likwidację.
Masakry we lwowskich więzieniach odbywały się zwykle według podobnego schematu. Funkcjonariusze NKWD i NKGB wywoływali więźniów z cel, po czym pojedynczo lub w małych grupkach wprowadzali ich do więziennych piwnic i tam mordowali. Indywidualne i masowe egzekucje odbywały się także na więziennych podwórzach. W ostatnich godzinach przed wkroczeniem do miasta oddziałów niemieckich enkawudziści mordowali więźniów bezpośrednio w celach, otwierając ogień przez kraty bądź wrzucając granaty do przepełnionych pomieszczeń. Zwłoki grzebano w mogiłach wykopanych na terenie więzień lub pozostawiano w celach i piwnicach (niektóre z nich zamurowano). Czasami ofiary zakopywano także poza więzieniami, na przykład w parku Bodnara. Egzekucje przeprowadzano przy włączonych silnikach samochodowych, chcąc w ten sposób zagłuszyć odgłosy strzałów i krzyki mordowanych. W tym samym czasie okoliczne ulice obstawiała sowiecka milicja, uniemożliwiając osobom postronnym dostęp do więziennych budynków. Eksterminacja więźniów trwała do momentu opuszczenia Lwowa przez wojska sowieckie.
„Brygidki” thumb|Więzienie „Brygidki”. Zdjęcie wykonane na początku lipca 1941