thumb|Ulotka w językach hebrajskim i jidysz odwodząca ludność wyznania mojżeszowego od szpiegowania na rzecz Rosjan będąca załącznikiem do pisma Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji z 21 lutego 1831 roku Noc 15 sierpnia 1831 (noc sierpniowa, rebelia sierpniowa) – w historiografii powstania listopadowego termin stosowany w odniesieniu do fali gwałtownych, masowych wystąpień ludu warszawskiego i części wojska, połączonych z samosądami, w nocy z 15 na 16 sierpnia i w dzień 16 sierpnia 1831. Główną przyczyną rozruchów było powszechne niezadowolenie mieszkańców Warszawy z niekorzystnej sytuacji militarnej (wojna polsko-rosyjska) oraz ignorowanie przez władzę żądań szybkiego osądzenia i ukarania osób oskarżanych o szpiegostwo lub zdradę.

W wyniku rebelii śmierć poniosły 34 osoby (lub według niektórych źródeł 35 osób), rannych zostało około 14. Większość ofiar została wywleczona z więzień i powieszona na latarniach ulicznych lub zakłuta bagnetami. 16 i 22 sierpnia 1831 na rozkaz gen. Jana Krukowieckiego rozstrzelano 5 osób, które dopuściły się samosądów lub rabunków.

Geneza 26 maja 1831 wojska polskie poniosły dotkliwą porażkę w bitwie pod Ostrołęką – w powszechnej ocenie historyków, przegrana ta stanowiła punkt zwrotny w wojnie polsko-rosyjskiej; moment, od którego powstanie listopadowe zaczęło powoli chylić się ku upadkowi. Polacy utracili inicjatywę strategiczną i zostali zepchnięci do defensywy. Niepowodzeniami zakończyły się ponadto wyprawy litewska i wołyńska. Na Lubelszczyźnie całkowitą klęskę poniosła wyprawa generała Jankowskiego (bitwa pod Łysobykami). mały|Strona tytułowa broszury Dzień piętnasty sierpnia i sąd na członków Towarzystwa Patryotycznego Jana Czyńskiego (1831) Niekorzystne doniesienia z pól bitewnych, zbliżanie się armii nieprzyjacielskiej do Warszawy przy bierności wojska polskiego, uobojętnienie sprawy narodowej pomimo wycieńczeń i łożonych ofiar, a przede wszystkim paraliż woli, brak wiary w sukces, działania pozorne władz powstańczych wpływały znacząco na demoralizację generalicji oraz pogorszenie nastrojów społecznych. Rosło napięcie i niezadowolenie mieszkańców stolicy, podsycane zwłaszcza wystąpieniami członków radykalnego skrzydła Towarzystwa Patriotycznego (tak zwanego Klubu) – zdecydowanych przeciwników generała Jana Skrzyneckiego, jako wodza naczelnego wojsk polskich (Od bitwy Ostrołęckiej całe postępowanie Skrzyneckiego jest ciągłym pasmem najszkodliwszych błędów (…) Kraj nad przepaścią postawił).

Ponadto nierozstrzygniętą pozostawała drażliwa społecznie sprawa osób oskarżanych o szpiegostwo lub zdradę, czy sprzyjanie stronie rosyjskiej. Aresztantów przetrzymywano od dłuższego czasu w warszawskich lochach i więzieniach bez spodziewanego procesu (niektórych szpiegów, jak Henryka Mackrotta juniora, więziono od samego początku powstania), pomimo zapewnień Rządu Narodowego niezwłocznego, to jest w ciągu 24 godzin, osądzenia oskarżonych. Kolejne zwodnicze obietnice władz, „łudzenie pozorami”, a w rzeczywistości umyślna gra na zwłokę, wywoływały coraz większe zniecierpliwienie radykalnie nastrojonej części mieszkańców miasta.

Jednym z pierwszych zwiastunów nadchodzącej rebelii był dzień 29 czerwca 1831, kiedy to zrewoltowany tłum usiłował zlinczować generała Józefa Hurtiga, podejrzewanego o spiski antypolskie. Zdecydowana postawa członków Gwardii Narodowej uchroniła wówczas generała przed śmiercią z rąk wzburzonego tłumu, nie mogła jednak rozładować napiętej atmosfery w stolicy („Niespokojność publiczna dochodziła do najwyższego stopnia”). Sygnały zbliżającego się wybuchu społecznego były konsekwentnie ignorowane przez członków Rządu Narodowego – zbyt słabego nie tylko, by powstrzymać pochód Rosjan na Warszawę, ale także by utrzymać i zabezpieczyć spokojność publiczną w mieście. Ferment rewolucyjny szerzył się także wśród oficerów „bez przydziału”, rozgoryczonych brakiem możliwości powrotu do wojska (było ich w Warszawie około 1300).

Nastrojom społecznym nie sprzyjała nominacja na wodza naczelnego wojsk polskich generała Henryka Dembińskiego, powszechnie uważanego za kontynuatora „systematu” generała Jana Skrzyneckiego. Warszawska opinia publiczna widziała w generale Dembińskim ugodowca, który będzie dążył do podjęcia rozmów kapitulacyjnych z Rosjanami i „który nie umie się oprzeć obcym wpływom”.

Także i sytuacja gospodarcza nie napawała optymizmem – życie ludu miejskiego stawało się coraz uciążliwsze, pogarszało się zaopatrzenie Warszawy, brakowało artykułów pierwszej potrzeby, doskwierała drożyzna, wzrastało bezrobocie. Tragiczne żniwo zbierała ponadto epidemia cholery, przywleczona na ziemie polskie przez wojska rosyjskie.

W opinii Maurycego Mochnackiego, praźródłem wszelkich problemów i błędów, które doprowadziły do kryzysu powstania, a w konsekwencji do wybuchu rebelii sierpniowej, był wyłącznie sejm, jako „gniazdo bezrządu i fakcji” oraz władze, które z sejmu wypływały, a które „nie dopełniały swoich obowiązków”, to jest 5-osobowy Rząd Narodowy – bardziej „niezdatny”, niż „najmniej zdatny człowiek, ale jeden”. Szkodliwe bowiem rządy jednego człowieka są – w ocenie Mochnackiego – łatwiejsze do obalenia, niż „rząd pięciu, reprezentujący różne niezgodne z sobą opinie sejmowe”. Podnosił także Mochnacki krytykę fundamentów ustrojowych, jako szkodliwych dla insurekcji – powstanie narodowe „oprawione w ramki monarchii konstytucyjnej”, do czego dążyły niektóre stronnictwa sejmowe, nie mogło bowiem wygrać w starciu z „energicznym absolutyzmem cara”.

Niektórzy badacze, jak Szymon Aszkenazy, stawiali hipotezę, jakoby masakra sierpniowa była wynikiem prowokacji rosyjskiej, mającej na celu zohydzenie sprawy polskiego powstania narodowego w opinii publicznej krajów zachodniej Europy.

Przebieg wydarzeń mały|Dawny budynek Teatru Narodowego przy placu Krasińskich w Warszawie – miejsce zebrania Towarzystwa Patriotycznego w dniu 15 sierpnia 1831 Od wczesnych godzin porannych 15 sierpnia, w dzień świąteczny, w centrum miasta zbierały się liczące po kilka i kilkanaście osób grupki mieszkańców, oczekujących niecierpliwie najświeższych wieści z kwatery głównej wojsk polskich, gdzie rozstrzygała się kwestia wodzostwa naczelnego. Z upływem godzin liczebność tych grup zwiększała się, zwłaszcza w okolicach placu Krasińskich. Około godziny 17:00, w wypełnionych po brzegi salach redutowych Teatru Narodowego rozpoczęło się otwarte posiedzenie Towarzystwa Patriotycznego. Obradom przewodniczył Jan Czyński. Zebranie to, choć przebiegało w stosunkowo spokojnej atmosferze, stało się wstępem do późniejszych, krwawych wypadków w mieście. W trakcie wystąpień kolejnych mówców rozdawano ulotki z wizerunkami powieszonych Skrzyneckiego i Czartoryskiego, w przemówieniach podnoszono postulaty natychmiastowego pozbawienia generała Skrzyneckiego wszelkiego wpływu na sprawy wojskowe; mnożyły się oskarżenia władz cywilnych i wojskowych o zdradę lub chęć kapitulacji; „klubiści” domagali się przykładnego ukarania winnych niepowodzeń militarnych w wojnie z Rosją oraz osądzenia osób oskarżonych o szpiegostwo lub zdradę. mały|Jan Czyński (1801–1867), przewodniczył obradom Towarzystwa Patriotycznego w dniu 15 sierpnia 1831 Ksiądz Aleksander Pułaski „powstawał jawnie przeciw partii, co będąc przy władzy, wyrazami ufność, jedność, mamiła niebaczących”. Złożył ponadto wniosek, aby postulat ten „energicznie” przedstawić Rządowi. Za wnioskiem Pułaskiego opowiedziała się zdecydowana większość głosujących. Podjęto jednocześnie decyzję, czego domagał się zwłaszcza Nikodem Boski, że do siedziby Rządu udadzą się wszyscy zebrani „klubiści”, a nie tylko – jak początkowo planował Czyński – wybrani delegaci.

W drodze do pałacu Namiestnikowskiego, gdzie odbywały się posiedzenia rządu, do grupy klubistów przyłączała się coraz liczniejsza rzesza mieszkańców Warszawy, równie troskliwych o szczęście Narodu. Początkowo było to około 500–700 osób; ostatecznie około godziny 20:00, na dziedzińcu przed pałacem pojawił się tłum liczący kilka tysięcy osób (według Ludwika Mierosławskiego – mniej niż tysiąc) – jego liczebność wzrastała wraz z upływem każdej minuty. Lud domagał się zdania sprawy Jenerała Skrzyneckiego z czynności wojennych. Większość przybyłych pozostała na dziedzińcu pałacu, natomiast Jan Czyński, ksiądz Aleksander Pułaski, Nikodem Boski oraz Ignacy Płużański na czele mniejszej grupy ludzi wtargnęli do Sali Kolumnowej, gdzie odbywało się posiedzenie Rządu Narodowego w składzie Adam Jerzy Czartoryski, Stanisław Barzykowski, Wincenty Niemojowski, Joachim Lelewel i Teofil Morawski. Na sali znajdowali się ponadto Emilian Węgierski oraz Antoni Ostrowski. Zakłócenie obrad rządu spotkało się z ostrą reakcją ze strony Stanisława Barzykowskiego. mały|Pałac Namiestnikowski w Warszawie, siedziba Rządu Narodowego, miejsce burzliwej konfrontacji delegatów Towarzystwa Patriotycznego z przedstawicielami rządu w dniu 15 sierpnia 1831 Doszło do wymiany zdań, w trakcie której przywódcy Towarzystwa Patriotycznego usprawiedliwiali swoje zniecierpliwienie, domagali się ukarania generała Skrzyneckiego, osób oskarżonych o zdradę oraz przeciwdziałania postępom wojsk rosyjskich. Wymijające odpowiedzi oraz wezwania prezesa rządu, Adama Jerzego Czartoryskiego, do uspokojenia nastrojów i wsparcia rządu w jego trudnym położeniu nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Prezes „Klubu”, Joachim Lelewel, milczał. Delegaci wprawdzie starali się „nadzieją energiczniejszych działań pocieszyć” zgromadzony na dziedzińcu tłum, jednak odniosło to tylko tymczasowy skutek.