Po raz pierwszy tak ważny podmiot polityczny jak ONZ określił Palestynę jako państwo.

Status nieczłonkowskiego państwa obserwatora oznacza między innymi możliwość pracowania w komisjach ONZ, zabierania głosu, jednak bez prawa do głosowania. Pozwala też Palestynie przystępować do międzynarodowych organizacji, np. do Międzynarodowego Trybunału Karnego czy ICAO.

Dokument został skrytykowany przez władze USA (groźba wstrzymania pomocy finansowej) i rząd Izraela (groźba anulowania porozumień z Oslo). Susan Rice (ambasador USA przy ONZ) przypomniała, że w procesie pokojowym nie ma „drogi na skróty” i że Stany Zjednoczone nadal nie uznają Palestyny za państwo. Ówczesna sekretarz stanu USA Hillary Clinton powiedziała, że był to „szkodliwy” i „niefortunny” ruch, który będzie przeszkodą na drodze do porozumienia pokojowego.

Ambasador Izraela przy ONZ Ron Prosor podkreślił, że jedyna droga do utworzenia państwa palestyńskiego wiedzie przez bezpośrednie negocjacje, a nie przez organizacje międzynarodowe. Za to Mahmud Abbas, prezydent Autonomii Palestyńskiej i orędownik rezolucji, powiedział, że jest ona ważnym krokiem w naprawie krzywd wyrządzonych Palastyńczykom od 1948.