Niemki nie chodzą nawet do kościoła. Pelagia reprezentowała typ matrony, chodziła w niezbyt czystych ubraniach, eksponując nadmiernie swoje wdzięki. Fließ sięga do stereotypowego obrazu nurtu Ostmarkenliteratur, przedstawiając polskie kobiety, jako wyznawczynie prostego, bezrefleksyjnego i prymitywnego katolicyzmu, który poddaje miażdżącej, jego zdaniem, krytyce.
Kurt rozczarowany Polakami jest już wcześniej, na dworcu w Poznaniu, a także na docelowej stacji kolejowej, w pobliżu Słowikowa, kiedy to spodziewał się, że wyjedzie po niego powozem jakiś starszy nobliwy szlachcic, gdy tymczasem przybył fiakier w brudnym owczym futrze i w futrzanej czapce [...] o twarzy, która mogła uchodzić za przykład największej ludzkiej durnoty. Kurt miał cichą nadzieję znaleźć w Poznańskiem swą małą, przytulną ojczyznę oraz zostać w przyszłości mężem jakiejś pięknej Polki i zięciem magnata o niebywałym bogactwie. Jednak rzeczywistość Prowincji Poznańskiej okazuje się zupełnie inna, przaśna i przygnębiająca. Kobiety są przeciętne, spiskują przeciw Niemcom, a ich umiejętności gospodarowania są na niebywale niskim poziomie. Niemiec z rozbudzonymi nadziejami przeżywa więc ogromne rozczarowanie.