Tutaj Binetti ponownie natknęła się na Casanovę, który tak opisał ich przyjazd:

„Tancerka Binetti, którą spotkałem ostatnio w Londynie, przyjechała do Warszawy ze swoim mężem i z tancerzem Le Picqiem. Przybywali z Wiednia, a jechali do Petersburga. Mieli list polecający do brata królewskiego [księcia Andrzeja Poniatowskiego], który był generałem w służbie austriackiej, ale przebywał wtedy w Warszawie. (…) Król oświadczył, że chce zobaczyć jej taniec i że nakłoni ją do pozostania w Warszawie przez osiem dni za honorarium w wysokości tysiąca dukatów. (…) W trzy dni później Le Picq zaaranżował balet kostiumowy; dekoracje, orkiestra i obsada – wszystko było na czas urządzone (…). Para tak się spodobała, że zawarto z nimi świetny kontrakt na cały rok. Z tego powodu Gattai była wściekła, bo Binetti całkowicie usunęła ją w cień, a co gorsza, odebrała jej wielbicieli”.