Po przybyciu do obozu uniknęła natychmiastowej śmierci w komorze gazowej, gdyż w czasie „selekcji” została wybrana do pracy w obozowych komandach roboczych. Ocalał również jej mąż, który po pewnym czasie został nawet mianowany kapo w „komandzie leśnym”. Gertrude pracowała m.in. w zagrodzie dla królików. Znajdowała się ona blisko specjalnego korytarza, który Niemcy nazywali ironicznie „drogą wniebowstąpienia” (Himmelfahrtstraße). Przez szpary w drewnianym płocie wielokrotnie mogła obserwować, jak nagie ofiary pędzono korytarzem do komór gazowych w tzw. obozie III.

Po pewnym czasie wokół Leona Feldhendlera skupiła się grupa więźniów, którzy przygotowywali bunt i zbiorową ucieczkę. Przygotowania do zbrojnego powstania nabrały jednak realnych kształtów dopiero we wrześniu 1943 roku, gdy w obozie osadzono grupę żołnierzy Armii Czerwonej narodowości żydowskiej, których przywódcą był por. Aleksandr „Sasza” Pieczerski. Spotkania obozowego ruchu oporu odbywały się w baraku kobiecym. Jeden z konspiratorów, Szlomo Leitman, zapoznał Pieczerskiego z Gertrude. Mimo bariery językowej, szybko się zaprzyjaźnili. Dzięki tej znajomości porucznik mógł, nie wzbudzając podejrzeń konfidentów, regularnie odwiedzać kobiecy barak i omawiać z Feldhendlerem przygotowania do powstania.