Później powiedział, że był gotów poderżnąć gardło sprzedawczyni, jeśli nie dałaby pieniędzy:

Dokonywał napadów, zawsze posiadając noże lub pistolet wiatrówkę. Później psycholog określił jego osobowość jako psychopatyczną.

thumb|Ul. Jaskółcza w Zabrzu i lasek, w którym Musiatowicz dokonał dwóch zabójstw Następnie Musiatowicz dokonał „skoku” życia, napadając na mieszkanie zabrzańskiego biznesmena. Bił go i torturował, aż napadnięty wyznał, gdzie ukrył pieniądze – 90 000 zł. Jednak nie wiadomo, z jakiego powodu poszkodowany nie zgłosił tego napadu i Musiatowicz nie odpowiedział za to przestępstwo. Został jednak w końcu zatrzymany przez policjantów i skazany na trzy lata pozbawienia wolności za napad na sklep spożywczy. Wyszedł z zakładu karnego osiem miesięcy wcześniej. Rodzice zerwali z nim kontakty, uznając go za bandytę, złodzieja i psychopatę. Nie miał, dokąd pójść, więc przyłączył się do grupy bezdomnych zbieraczy złomu, koczujących w lasku przy ul. Jaskółczej w Zabrzu. Żyjący tam bezdomni pili wszystko, co zawierało jakikolwiek alkohol. Pewnego dnia jeden z nich – Daniel – upił się do nieprzytomności i wpadł do ogniska, w wyniku czego stracił palce u stóp. Uczestniczący w libacji bezdomni Eryk O. i Mirosław N. nie pomogli Danielowi wydostać się, czym podpadli Musiatowiczowi: „Trzeba ich sprzątnąć”.