Rola Małgorzaty dostała się w prawdziwie odpowiednie ręce p. Argasińskiej. Z roli tej mającej już w sobie coś z utartego szablonu – dosyć skostniałej – zrobiła p. Argasińska-Chojnowska rzecz nową. Małgorzata p. Chojnowskiej nie była ani sentymentalna „Gretchen” niemiecką, ani filigranową, przeckliwą figurką francuską. Była to „Małgorzata” tak piękna i idealna w swym naiwnym wyrazie; prostocie i szczerości uczucia, że o lepszej kreacji niemarzyłby może i Goethe i Gounod. Studjum ruchu: załamanie i splot rąk, ruch głowy, wycięcie postaci – przeprowadzone było subtelnie. Żadnej nielogiczności w ruchu, prawda w wyrazie – oto cechy kreacji p. Arg. Chojnowskiej.

W dalszej części recenzji opisując głos śpiewaczki:

Jak wielką jest mistrzynią p. Chojnowska we władaniu głosem, o tem każdy łatwo przekonać się może obserwując: jej idealny układ ust w czasie śpiewu, jej czysto włoski sposób atakowania nut, oddech, czy przepiękne „mise de voix”, które – mam nadzieję – dojdzie z czasem do batlistiniowskiego „mise de voix”. Nie tylko głos metaliczny, piękny w brzmieniu, ale przedewszystkiem niezrównana szkola – stawiają p. Chojnowską w rzędzie najpierwszych śpiewaczekTadeusz Majerski, Z życia artystycznego, 18.05.1915, za: https://zbruc.eu/node/36233..