„Po wyjściu (niemieckich) patroli do Wąsosza przyjechało Gestapo. Wraz z gestapem przyjechał Łoś Jan i ten to namówił chłopów do bicia żydów. Tak że w nocy z soboty na niedzielę najwięcej Żydow zginęło. W mordowaniu Żydow brali udział Kozłowski Jan i Tomasz Dębiński, byli dosyć śmiałymi mordercami, gdyż w biały dzień chodzili z zawiniętymi rękawami i z nożami, którymi mordowali Żydow (…) udział w mordowaniu Żydow brało więcej osób.
Szymon Datner, który po wojnie próbował na podstawie dostępnych wówczas świadectw odtworzyć przebieg wydarzeń tak je opisał:
Mordowano w mieszkaniach i na ulicach. Kobiety gwałcono i obcinano im piersi. Małe dzieci roztrzaskiwano o ściany Zabitym obcinano palce ze złotymi obrączkami. Z ust wyrywano złote zęby (…) Rzeź trwała trzy dni (…) Z 1200 żydów, jacy znajdowali się w mieście pozostało 15, którzy się ukryli
Zwłoki pomordowanych pochowano w głębokim rowie przeciwczołgowym wykopanym przez czerwonoarmistów.