Oba kraje reprezentowało po kilku żołnierzy z oficerem na czele. Bernard Gończ przystąpił do rozmowy z dowódcami, starając się odwieść ich od oznaczenia granicy w kształcie, który nie odpowiadał miejscowej ludności. Ci jednak trwali przy wcześniejszych ustaleniach, co jeszcze bardziej podburzyło około trzytysięczny tłum. Sytuację uspokoiło oddanie strzałów ostrzegawczych; strzelali Polacy, co zostało bardzo źle przyjęte przez zebranychHistoria parafii Borowy Młyn.
Wyłoniono sześcioosobową delegację mieszkańców okolicy, na czele której stanął Józef Spiczak-Brzeziński. Wytłumaczył on, że tereny leżące na zachód od wytyczonej linii są miejscowym niezbędne do prowadzenia gospodarki. Negocjacje nie przyniosły skutku; żołnierze niemieccy przystąpili do umieszczania w ziemi słupków granicznych.
Wbite przez Niemców paliki były jednak wyciągane przez Kaszubów, którzy przy użyciu siły (przynajmniej jeden niemiecki żołnierz odniósł wtedy niegroźne obrażenia) fizycznie uniemożliwili dalsze wbijanie słupków. Wobec zaistniałej sytuacji odłożono wytyczanie linii demarkacyjnej.