Józef Chełmoński zasłynął z przedstawień zaprzęgów ciągniętych przez trzy lub cztery konie, tzw. trójek i czwórek, które poprzedzały sceny dwukonnych kuligów. Powrót z balu jest repliką takiego obrazu z 1873 roku, który przyniósł artyście rozgłos i uznanie. Tak monachijski obraz opisywał Stanisław Witkiewicz: Na ścianach wystawy [...] wśród bezbarwnego spokoju, czerniły się potężne karki olbrzymich karych koni, powiewały ogony i grzywy, rzucały się kopyta, krwawiły się oczy i nozdrza, leciała w powietrzu peleryna furmańskiego płaszcza; – wszystko na tle ciemnego nieba, od którego odbijała twarz jasnej dziewczyny, siedzącej w sankach. <<Za dużo życia!>> – wołała publiczność niemiecka, jedyna zapewne na świecie, dla której może być za dużo światła, barwy, ruchu – za dużo życia w obrazie! Paryski obraz powtarza układ kompozycyjny i ma zbliżone wymiary do pierwowzoru, przez co był często z nim mylony w literaturze. Oba przedstawienia cechuje dynamizm – artyście udało się przedstawić siłę i szybkość galopujących koni. Żywiołowy temperament zwierząt został ukazany poprzez napięte mięśnie, rozwiane grzywy, rozszerzone nozdrza oraz pianę wydobywającą się z pysków. Pośpiech uwidocznił się w poderwanych przez wiatr strojach pasażerów.