Geneza W czasie II wojny światowej, 3 października 1942 r., trzej strażnicy z formacji SS-Wachmannschaften, zaniedbali swoich obowiązków w stajni dla koni komendanta obozu zagłady w Bełżcu, SS-Hauptsturmführera Gottlieba Heringa. Dwaj z nich byli u volksdeutscherki i innej kobiety a trzeci, pijany bimbrem, wrócił do stajni aby dać obrok koniom i zostawił zapaloną świeczkę na strychu z sianem, po czym zasnął. W efekcie wybuchł pożar, który strawił stajnię. Spłonęły w niej trzy konie Heringa. Pożar gasili strażacy-ochotnicy, a także wachmani z pobliskiego obozu. Przesłuchiwani strażnicy fałszywie oskarżyli o podpalenie stajni cywilnych mieszkańców okolicznych wiosek, mówiąc, że ci uciekli w stronę Szalenika. Konie wierzchowe były „oczkiem w głowie” komendanta Heringa.

Niektórzy z bełżczan w obawie przed zemsta znanego z okrucieństwa Heringa opuścili swoje domy rodzinne i wyjechali do innych miejscowości. Większość pozostała jednak w domach.