Nieznana była jednak przyczyna owego wzrostu. Oficjalne informacje wskazywały, iż na poligonie nie przeprowadzano prób z bronią jądrową, które to, jeśli już są prowadzone, odbywają się wyjątkowo rzadko. Drogą eliminacji potencjalnych źródeł promieniowania, komentatorzy uznali, iż doszło do awarii środka bojowego z napędem jądrowym. Nieoficjalna informacja została potwierdzona przez Rosyjskie Ministerstwo Obrony, które przyznało, iż faktycznie doszło do awarii pocisku z izotopowym źródłem energii. Podano również, iż wypadek miał miejsce na morskiej platformie, na której odbywały się próby. Wszystkie ofiary śmiertelne zginęły na skutek upadku do morza, zdmuchnięte falą uderzeniową powstałą w momencie wybuchu pocisku. Wybuch nie miał charakteru jądrowego, ale doszło do skażenia środowiska po uwolnieniu paliwa silnika jądrowego. Stopień skażenia jest trudny do oszacowania, ponieważ automatyczne stacje mierzące poziom promieniowania i przekazujące informacje do centrali Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej wyłączyły się, zdaniem Rosjan, z powodu awarii.