Później wszyscy rozjechali się po okolicznych gospodarstwach.
Ksiądz Prothmann wraz z ojcem Kortendieckim i siostrami katarzynkami udali się do domu rodziny Kranichów. Gospodyni radziła kapłanowi, by ten założył na siebie świeckie ubranie, lecz odmówił. Powiedział, że chce umrzeć w swoim kapłańskim ubraniu. Jeszcze tego samego dnia żołnierze Armii Czerwonej zajęli Prosity wraz z pobliskimi koloniami. Pierwsze dni ich pobytu upłynęły na rabunkach oraz plądrowaniu gospodarstw.
4 lutego 1945 r., w święto Matki Bożej Gromnicznej miał odbyć się odpust parafialny. Przed południem do gospodarstwa rodziny Kranichów gdzie schronili się księża przyjechali sowieccy żołnierze. Do domu weszło dwóch z nich, żądając wydania kosztowności, jednak już wcześniej wszystko zostało zrabowane. To rozwścieczyło żołnierzy. Przeszukiwali po kolei pomieszczenia gospodarstwa. Kiedy nie znaleźli niczego wartościowego, jeden z nich nakazał proboszczowi wyjść z domu. Wkrótce nakazano również opuścić budynek ojcu Kortendieckiemu. Po krótkiej chwili osoby przebywające w domu usłyszały wystrzały. Potem Rosjanie wystrzelili jeszcze jeden pocisk w okno pokoju, jednak nikomu nic się nie stało, ponieważ wszyscy stali zboku. Gdy siostry katarzynki wyszły z domu, znalazły obu kapłanów siedzących w sieni na ławie, opartych o ścianę. Byli cali w krwi.