Nie była ona jednak jego żoną, gdyż nie została mu oddana przez rodziców w formie traditio, jak nakazywał zwyczaj, ale narzuciła mu się siłą, a on współżył z nią aż do jej śmierci, gdyż nie mógł wypędzić z powodu potęgi, ale i szlachetności rodu, z którego pochodziła. Argumentacja diakona Wita w jednym punkcie była wszakże nieścisła: prawo zwyczajowe uznawało za małżonków także tych, którzy żyli w konkubinacie. Na tej też podstawie legat papieski opierał przecież swoje żądania o odebranie mu kościelnych godności. Jednak przed papieżem diakon Wit podnosił uparcie, że kobieta wprowadziła się do niego wbrew jego woli. Argumentacja ta trafiła do przekonania papieżowi, który nakazał pozostawienie mu beneficjum, jeśli fakty są prawdziwe. Stało się tak dlatego, że papiestwo w XII w. wyrażało stanowisko, że o małżeństwie decyduje obopólna zgoda. Z tego powodu papież uznał racje diakona Wita, który bronił się niezwykle umiejętny sposób, wskazując brak podstawowej przesłanki do przyjęcia, że pierwszy jego związek był związkiem małżeńskim, czyli woli zawarcie małżeństwa.
Bibliografia A. Dziadzio, Powszechna historia prawa, Wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 2008, s. 306.
Kategoria:Historia Kościoła katolickiego Kategoria:Historia prawa polskiego Kategoria:Konflikty