Pozostaje to jedynie sprzedać to jakiemuś pismu, a potem wydać te śmiecie w formie książki”.

Szkice powstawały we współpracy z przyjacielem Conrada, Fordem Madoksem Fordem, który w dużej mierze było pomysłodawcą, współpracownikiem i stenografem podczas tworzenia opowieści. Ford tak wspominał proces powstawania książki: „Większa część Zwierciadła morza była po prostu rozmową, którą piszący notował swoim systemem stenografii, na bieżąco przypominając Conradowi (...) różne fragmenty jego własnych opowieści”. Conrad podzielił się z Fordem honorariami za publikację pierwszych szkiców w czasopismach. Wbrew wcześniejszym stwierdzeniom w przedmowie do wydania z 1919 Conrad docenił swe dzieło, pisząc: „Bo ta książka jest spowiedzią sięgająca bardzo głęboko (...). Usiłowałem tu odsłonić z bezpośredniością ostatniej spowiedzi, jaki był mój związek z morzem, który zaczął się tajemniczo jak każda wielka namiętność zesłana na śmiertelnych przez niezbadanych bogów (...). Moja książka, pisana na wskroś szczerze, nie ukrywa niczego poza fizyczna w niej obecnością autora.