Trzykrotnie rozciągana i przypalana ogniem Szwedyczka potwierdziła, że diabła na panią Gołuchowską nasłała z polecenia szlachcica Bireckiego, od którego miała otrzymać za to 10 złotych. W ten sam sposób uśmierciła także zmarłego niedawno wójta lubelskiego (żeby pomarł, żebym od niego miała pokój, żeby go udusił o godzinie wtórej z południa na ratuszu w izbie sądowej). Opowiedziała również o kilku innych czarownicach, z którymi spotykała się na sabatach na Łysej Górze w pobliżu Starej Soli. Były wśród nich mieszczka Kruszyńska z Sambora, Lisia z Bilicu, Łysa ze Stychoi oraz Szeptycka, zajmująca się m.in. odnajdywaniem zaginionych i skradzionych przedmiotów. Ona także miała utrzymywać własnego diabła (o imieniu Hawryło). Czarami zajmowała się ponoć też siostrzenica Szeptyckiej, Anna Miklaszewska, oraz żona Bireckiego, Gabriela.
Sąd skazał Szwedyczkę na karę śmierci przez spalenie żywcem na stosie. Tuż przed egzekucją kobieta zaprzeczyła, aby Birecki z żoną mieli cokolwiek wspólnego ze śmiercią pani Gołuchowskiej. Odwołała też część zeznań dotyczących powołanych przez nią podczas przesłuchania kobiet. Wyrok wykonano w Lublinie 12 marca 1678, prawdopodobnie na miejscu straceń za miastem.