Według przyjętego wcześniej planu operacyjnego, celem uzyskania jak największego zaskoczenia, „Enterprise Air Group” miała zaatakować w momencie wschodu słońca nad atolem, skutkiem opóźnienia jednak, atak został przeprowadzony już w świetle dnia. Mimo to, amerykańskie samoloty nie napotkały oporu ze strony japońskich myśliwców, toteż piloci dowodzonej przez Lt. Cmdr. Wade’a McClusky’ego eskadry myśliwskiej VF-6 obserwowali jedynie przebieg ataku bombowców nurkujących i horyzontalnychEdward Stafford: The Big E, s. 69–70.. Wildcatom udało się jednak zestrzelić ciężki czterosilnikowy samolot rozpoznawczy Kawanishi H8K oraz jeden samolot patrolowy. Tymczasem gdy samoloty CV-6 wracały na swój okręt, zespół krążowników został ponownie bezskutecznie zaatakowany przez startujące z Roi na wyspach Marshalla japońskie samoloty, dwusilnikowe średnie bombowce Mitsubishi G3M.
Amerykański atak nie miał wielkiego znaczenia militarnego, był jednak elementem przyjętego przez szefa operacji morskich admirała Ernesta Kinga i dowódcę Floty Pacyfiku admirała Chestera Nimitza planu ustawicznego nękania japońskich wojsk za pomocą izolowanych rajdów lotniczych.