Świetnie wyważone i zaaranżowane, osiem utworów przepływa przez ucho przez 55 minut, [choć] poza „Babylon”, żaden inny utwór nie wybija się na pierwszy plan.

W opinii Thoma Jurka z AllMusic Ark to „głęboki, mroczny, nastrojowy i elegijny zbiór, w którym Perry wykonuje wszystko, a także skutecznie i szeroko wykorzystuje elektronikę”. Z utworów recenzent wyróżnia: „Babylon”, „Bogus Man”, „Wintersun”, „This Boy”, „The Devil and the Deep Blue Sea” oraz „Utopia”. Podsumowując wyraża przekonanie, iż „fani Dead Can Dance bez wątpienia będą zachwyceni tą propozycją”.

„Dzięki umiejętnościom Perry’ego jako kompozytora i producenta, muzyka [albumu] urzeka”, uważa Mark Jenkins z The Washington Post.

Sky Madden ze Spectrum Culture jest zdania, że na Ark Perry „odchodzi od folkowej imitacji albumu Eye of the Hunter z 1999 roku, by skupić się na deptaniu koszmarów, które często wiążą się z zmaganiem się z aktualnymi problemami zachodniego imperializmu”. Gitary akustyczne z poprzedniego albumu artysta zamienił Hunter” „na sample ucieleśniające mroczne, kinowe brzmienia i złowrogie syntezatory”.