Samolot wystartował ponownie z Mińska o 20:47 czasu lokalnego i dotarł na lotnisko docelowe Wilno po czterdziestu minutach, o 21:27 UTC. Stało się to na tle licznych żądań zwolnienia samolotu i pasażerów, m.in. premier Litwy Ingridę Šimonytė i pełnomocnika do spraw zagranicznych UE Josepa Borrella. Oprócz Pratasiewicza i jego partnerki czterech innych pasażerów (Białorusin i trzech Rosjan) nie poleciało już dalej do Wilna, zostali w Mińsku. Istnieją podejrzenia, że byli oni powiązani z rosyjskim FSB i białoruskim KGB.
Domniemane zagrożenie bombowe Następnego dnia białoruskie ministerstwo spraw zagranicznych odczytało list z pogróżkami od grupy, która określiła się jako „Żołnierze Hamasu”, jako rzekomy dowód zagrożenia bombowego. W liście miano wezwać Izrael do zawieszenia broni w konflikcie w Strefie Gazy i Unię Europejską, aby przestała wspierać Izrael w tym konflikcie. W przeciwnym razie bomba miałaby wybuchnąć w samolocie nad Wilnem. Rzecznik Hamasu, Fawzi Barhoum, zaprzeczył jednak jakiejkolwiek wiedzy lub zaangażowaniu swojej grupy w tym względzie.