– organizatorka lotu – wychyliła się z okna śmigłowca i zaczęła rzucać na gości wesela kwiaty i słodycze.

W pewnym momencie śmigłowiec zszedł bardzo nisko i słychać było zakłócenia w pracy silnika, po czym zakołysał się i zawadził śmigłem o przewody średniego napięcia. Śmigłowiec uderzył o ziemię i leżąc na prawym boku, zaczął płonąć.

Akcja ratunkowa Pierwsze próby udzielenia pomocy podjęli goście weselni. Część z nich próbowała bezskutecznie ugasić płonący śmigłowiec za pomocą gaśnic samochodowych. Temperatura panująca w pobliżu płonącego śmigłowca uniemożliwiała udzielenie pomocy uwięzionym w nim pasażerom. Po wybiciu szyby ze środka udało się wyjść pilotowi i jednemu z pasażerów. Pilot, po wyjściu z maszyny, oddalił się z miejsca zdarzenia.

Akcję ratunkową utrudniał fakt uszkodzenia przez śmigłowiec linii średniego napięcia, z której zasilane były pompy doprowadzające wodę do wsi. Pożar wkrótce rozprzestrzenił się, powodując spalenie się czterech zaparkowanych w pobliżu samochodów.