Malaterra w sugestywny sposób opisuje radość chrześcijańskich jeńców z uwolnienia. Mieli oni śpiewać Kyrie eleison, dzierżąc w dłoniach krzyże, i rzucać się do stóp Rogera. Następnie zostali zabrani na statki hrabiego i razem z nim udali się na Sycylię. Po drodze Normanowie najechali i złupili siostrzaną wyspę Malty, Gozo. Po przybyciu na Sycylię Roger zaproponował zbudowanie dla uwolnionych jeńców osady znanej jako „Villafranca” (wolna wioska), która byłaby zwolniona z podatków. Tym, którzy zdecydowali się wrócić do swoich domów, zaoferowane zostało bezpłatne przewiezienie przez cieśninę Mesyńską.
We współczesnej historiografii inwazja normańska jest postrzegana przez niektórych autorów jako niewiele więcej niż razzia (rajd, najazd), a nie jako próba rozpoczęcia trwałej okupacji wysp. Do ustanowienia chrześcijańskich rządów na Malcie doszło dopiero po kolejnej inwazji, dokonanej przez syna hrabiego Rogera, króla Sycylii Rogera II, w 1127. Wówczas na Maltę przybyli chrześcijańscy osadnicy, w tym kupcy i duchowni, a na wyspie ustanowiono sycylijską administrację i garnizon. Języki przybyszów połączyły się z sykulo-arabskim używanym przez ludność muzułmańską, ostatecznie ewoluując w język maltański.