Według „Die Welt” jego krytyka „nie ograniczała się do opisania oczywistych, widocznych symptomów kryzysu, lecz odsłaniała elementarne błędy konstrukcyjne współczesnej demokracji”.
Idąc za tradycją Hayeka i Ludwiga von Misesa, prowadził kampanię na rzecz państwa minimalnego, przyznając jednocześnie, że jego zdaniem lepsze są argumenty za anarchokapitalizmem. Był krytykiem państwowego systemu edukacji. Ostrzegał, że pozostałości zasad gospodarki rynkowej będą sukcesywnie ograniczane, aż zostaną w pełni wyeliminowane. Krytykował państwowy monopolistyczny system walutowy.
W wielu publikacjach wyjaśniał zachodzące w państwie rzeczywiste procesy polityczno-gospodarcze, ostrzegał przed gospodarką opartą na giełdowych spekulacjach oraz przed kryzysem do jakiego może doprowadzić zadłużenie społeczeństwa i państwa. Opisał też istotne niebezpieczeństwa dla wolności gospodarczej.
Swą ideologię polityczną łączył z chrześcijaństwem. Wskazywał na Dekalog jako na konstytucję wolności, która nie może być zgodna z socjalizmem, ponieważ socjalizm łamie większość nakazów (np. zakaz kradzieży). Pomimo sympatii do chrześcijaństwa krytykował stan instytucjonalnych kościołów, które swój mandat moralny przeniosły na państwo opiekuńcze, tym samym je wypaczając.