Zeznawał jako świadek oskarżenia w procesie przeciwko Januszowi Szpotańskiemu, autorowi „Cichych i gęgaczy”, za co został ukarany towarzyskim ostracyzmem, podejrzewany o współpracę z SB. Był w obrębie zainteresowań służb bezpieczeństwa (został w ich aktach określony jako kontakt poufny), ale o swoich kontaktach ze służbami informował wszystkich znajomych. Według słów Jana Olszewskiego, obrońcy w procesie Szpotańskiego, rola aktora była marginalna, a jego zeznanie zostało przez niego udzielone niechętnie (został na nie dowieziony z zakładu psychiatrycznego, w którym przypuszczalnie ukrył się przed sądem), z których następnie próbował się wycofywać. Jego rola została wyolbrzymiona przez „czarną legendę”, zwłaszcza niezasadne łączenie procesu ze śmiercią samobójczą, która była rezultatem długotrwałej choroby psychicznej (cyklofrenii)Wojciech Kałużyński, Niebieskie ptaki PRL, Warszawa 2014, s. 265–270..
W ostatnim okresie życia aktor borykał się z problemami finansowymi, żył na granicy ubóstwa (jadał u przyjaciół i znajomych), a problemy natury psychicznej uniemożliwiały mu podjęcie pracy zarobkowej. Zmarł śmiercią samobójczą, wyskakując z okna swojego warszawskiego mieszkania na ósmym piętrze w bloku na tyłach Alej Jerozolimskich.