Jest młodzieńcem przystojnym i gdy widzi Zosię po raz pierwszy, od razu się w niej zakochuje.

„...w spadku po rodzicach wziął czerstwość i zdrowie. Nazywał się Soplica; wszyscy Soplicowie Są, jak wiadomo, krzepcy, otyli i silni, Do żołnierki jedyni, w naukach mniej pilni. Tadeusz się od przodków swoich nie odrodził: Dobrze na koniu jeździł, pieszo dzielnie chodził, Tępy nie był, lecz mało w naukach postąpił, Choć stryj na wychowanie niczego nie skąpił. On wolał z flinty strzelać albo szablą robić; Wiedział, że go myślano do wojska sposobić, Że ojciec w testamencie wyrzekł taką wolę...” (I, 628 – 638)

Wszelako Tadeusz, po latach szkolnej dyscypliny, rwie się przede wszystkim do „swywoli” i swobody, co prawie od progu wpędza go w groteskowe qui pro quo z ciocią w roli głównej. Tajne kluczyki, nazbyt wczesne zobowiązania i zaraz potem, jak grom z jasnego nieba, Zosia w całym swym bezwiednym powabie, rywalizacja z Hrabią, współzawodnictwo myśliwskie – w całym tym zamęcie Tadeusz do końca pozostaje nieświadomy tego, że znalazł się pod jednym dachem z Jackiem, swoim rzekomo nieżyjącym ojcem. Nawet kiedy po bitwie z jegrami musi uchodzić za Niemen, jego ojciec świadomym, ostatnim aktem pokuty nie pozwala wyznać synowi prawdy.