Jacques pod Sajgonem, Scott miał poprosić kapitana statku Yoshinoriego Nishimiego o zgodę na zabranie na ląd ciężko chorych. Prośba została jednak odrzucona, a „Singapore Maru” i „Dainichi Maru” kontynuowały rejs, nie zatrzymując się w porcie. Nishimi nie podjął też żadnych działań, aby poprawić warunki sanitarne w ładowniach lub zapewnić jeńcom pomoc medyczną.
11 listopada „Singapore Maru” zawinął do Takao na Formozie. Dopiero wtedy Nishimi zgodził się zabrać na ląd i umieścić w szpitalu niewielką grupę ciężko chorych jeńców, których liczbę szacuje się na 21 lub 29. Pozostałym jeńcom pozwolono spędzić kilka dni na lądzie. Jednocześnie na statek zaokrętowano około 600 japońskich żołnierzy. W konsekwencji jeńcy musieli zostać przeniesieni do najniżej położonych ładowni. 14 października „Singapore Maru” wznowił rejs, lecz jeszcze tego samego dnia, chroniąc się przed sztormem, zatrzymał się w porcie Mako na Peskadorach. Spędził tam cztery noce, po czym dołączywszy do niewielkiego konwoju, wznowił rejs w kierunku Wysp Japońskich.