Podczas bitwy stalingradzkiej oblężeni Niemcy z powodu braków w zaopatrzeniu, masowo zabijali konie „przerabiając” je na koninę.
Łączne straty Wehrmachtu od 22 czerwca 1941 wyniosły 1 558 508 koni. Ponadto co miesiąc na zwolnieniu chorobowym przebywało od 40 do 80 tysięcy koni, które zapadały między innymi na choroby serca, świerzb, babeszjozę, schorzenia morzyskowe i zołzy. Odpowiednio duża do takiej ilości zwierząt musiała być liczba lekarzy weterynarii i kowali, których w sumie wcielono do Wehrmachtu ponad 120 tysięcy; spośród wszystkich powołanych do armii weterynarzy do Niemiec powrócił co szósty.
Jak wynika z dokumentów w niemieckich archiwach, wszystkie rodzaje broni, łącznie z Luftwaffe i Kriegsmarine w dużej mierze polegały na zwierzętach pociągowych. Natomiast na froncie wschodnim dywizje piechoty, oraz piechoty zmotoryzowanej swoją mobilność zawdzięczały koniom w większej mierze niż pojazdom mechanicznym, które w ekstremalnych przypadkach stawały się wręcz balastem i były porzucane lub niszczone. Koń stał się również dla wielu żołnierzy ostatnią deską ratunku od śmierci głodowej, kiedy zamknięci w kotle zmuszeni byli do zjedzenia tych zwierząt.