Tymczasem pozostałym rozbitkom udało się 3 czerwca nawiązać łączność radiową, dzięki czemu zostali odnalezieni przez lotników, którzy zrzucali im zaopatrzenie na krę.

23 czerwca szwedzki pilot wylądował na lodzie obok „Czerwonego Namiotu” i w drodze powrotnej zabrał ze sobą generała Umberto Nobilego, który w katastrofie złamał nogę i nie mógł się poruszać. Generał domagał się, by w pierwszej kolejności zabrano głównego technika Natale Cecioniego, (który także był ranny, ze złamaną nogą), ale Lundborg przyleciał z obserwatorem i nie mógł zabrać wysokiego, tęgiego Cecioniego z uwagi na przeciążenie samolotu, mógł natomiast mógł zabrać gen. Nobilego, który był drobnej budowy. Później był on szeroko krytykowany jako dowódca za opuszczenie „Czerwonego Namiotu”, choć jako ranny i unieruchomiony stanowił poważne obciążenie dla pozostałych rozbitków.

Tego samego dnia Lundborg powrócił (już bez obserwatora) dla zabrania Cecioniego, lecz podczas lądowania jego samolot przewrócił się i pilot sam dołączył do rozbitków.