Obecna na tym spotkaniu Zofia Węgierska pisała później: tak było cicho, że w przestankach usłyszałbyś przelatującą muchę... Każdy czuł, że utraciwszy słowo z tej skupionej treści, wieki z przebiegu ludzkości utracił.

Po zakończeniu wystąpienia poeta przekazał rękopis Ludwikowi Nabielakowi, wiceprezesowi stowarzyszenia. 20 maja ukazała się w Dzienniku Poznańskim entuzjastyczna recenzja Agatona Gillera, która na tyle rozsławiła poemat, że kilkoro członków stowarzyszenia postanowiło zgromadzić potrzebne środki i wydać go drukiem. Inicjatorami przedsięwzięcia byli Nabielak i Węgierska, składki miał zebrać Janicki, a drukiem zajął się Karol Ruprecht. Powierzył on rękopis paryskiej drukarni braci Rouge, Dunon i Fresné. Ponieważ przypadło to na okres letni, drukarze wyjechali na wakacje, a zecerzy zarzucili gdzieś rękopis. Kiedy go odnaleźli z 35 kart zostało 22. Ubłocony i niekompletny poemat 2 września zwrócono Norwidowi. Poeta był oburzony. Nie miał kopii poematu i rozważał druk tego, co ocalało. Ostatecznie do 11 września zrekonstruował brakujące rozdziały XII do XIV i przekazał go Zofii Węgierskiej. 11 października drukarnia zwróciła się do poety, by odebrał liczący sobie 500 egzemplarzy nakład i zajął się jego rozprowadzaniem.