Ich autor podkreślił tam szczególny sentyment, jakim darzył artysta rosnącą na polach pobliskiej wsi Trojanów ogromną, widoczną z odległości kilku kilometrów, sosnę zwaną przez niego „Chojarem”. Jak to zanotował dalej – była ona wraz z kilku innymi, wśród sąsiednich pól, pozostałością „jakiegoś bardzo starego lasu”. [...] „Nie myślałem wtedy, że zetną kiedyś 500-letniego ostatniego mieszkańca puszczy i wyrobią z jego wspaniałego pnia 42 bale i kupę futryn do drzwi i okien. Ale ojciec już tego nie dożył. Byłoby to dla niego uderzeniem w serce, jak śmierć przyjaciela. Pamiętam, jak rozpaczał, kiedy w Woli jeden z gospodarzy ściął i sprzedał na wódkę starą lipę przydrożną. Rozgłosił wtedy, że za każde stare drzewo na wsi, kwalifikowane do ścięcia płaci cenę jego wartości.” Natomiast wspomnianego wyżej „Chojara” malarz utrwalił – zanim go ścięto po jego śmierci (1926) – na swych obrazach dwukrotnie, w różnych ujęciachStanisław Masłowski – Materiały...., ss, 224-226..