Do ogników błędnych na cmentarzu – odezwa Cypriana Kamila Norwida z 1851 w odpowiedzi na tekst Władysława Dienheim-Chotomskiego.
O tekście W numerze 48 Gońca Polskiego z 28 lutego 1858 ukazała się korespondencja z powiatu średzkiego Władysława Dienheim-Chotomskiego, publikowana anonimowo pod tytułem Błędny ognik, w której autor usiłował sparodiować język Promethidiona i imiennie zaatakował jego autoraː Ale cóżǃ zły przykład bardziej niż dobry się rozprzestrzenia, a mianowicie u nas. Nie dziwić się przeto, że my ruchliwi [nie mówięː ruchający się (bo ruch nie jest Boruchem)] z wzruszeniem poruszywszy się (czyn nie leży w ruchu, ale ruch w czynie), obruszamy się (im się człowiek głębiej w wagę słowa ((a są słowa, co nie są słowami)) i wcielania jego dramat wpatrzy, tym straszniej jest pióro wziąć do ręki) na naruszanie praw naszych obywatelskich. Parodii tej towarzyszył zarzut, że głęboko myślący nasz C.K.N. chce wprowadzić znaną od XIII wieku chorobę literacką zwaną concetti, polegającą na jaskrawej, lecz naciąganej grze słów. Autor postulował, by konwulsyjne artykuły tegoż autora, zawierające sporo pięknych myśli, przełożyć na język polski.