Polityka musi być budowana na wzajemnym zaufaniu i sympatii, których I Rzeczypospolitej w jej schyłkowym okresie zabrakło, czego wyrazem jest właśnie liberum vetoBarbara Markiewicz, „Liberum veto albo o granicach społeczeństwa obywatelskiego”, [w:] Obywatel. Odrodzenie pojęcia, Warszawa 1993..
W pierwszej połowie XVIII wieku zaczęto traktować veto jako instytucję ustrojową, będącą uprawnieniem już nie grupy obywateli, ale jednostki. Według Stanisława Dunina Karwickiego, szlachcic na sejmiku miał prawo sprzeciwu (ius vetandi), wypowiadanego we własnym imieniu. Inaczej przedstawiała się sprawa posłów na sejm, którzy według Karwickiego nie powinni używać veta, gdyż nie wypowiadali się w swoim imieniu, lecz byli skrępowani instrukcjami sejmikowymi. Zwolennicy veta argumentowali, że znacznie gorsze od niewprowadzenia „dobrych” praw, jest uchwalanie „złych”. Doniosła rola veta polegała więc według nich na jego władzy „negatywnej”. Od przełomu XVII i XVIII wieku bardziej niż na decydowaniu o polityce państwa, zależało szlachcie na obronie status quo. Nawet jednak apologeci veta zauważali zagrożenia jakie płynęły z tej zasady. „Źrenica wolności” mogła ich zdaniem paradoksalnie ograniczyć wolność szlachcie poprzez nadmierne zrywanie sejmów.