Wyznaje, że jest jedną z najstarszych lokomotyw na świecie i, że nie zawsze był zardzewiały. Pamięta czasy gdy pociągi były ciągnięte przez konie, a pierwsze lokomotywy były tak głośne i tak często się psuły, że ludzie się ich trochę bali. Wspomina też, że wraz z innymi pierwszymi lokomotywami udowodnił, że jest szybszy i silniejszy od koni. Wspomina też wyścigi parowozów, w których brał udział i zawsze wygrywał. Został wtedy nazwany Rakietą. Później pracował w porcie, a następnie w kopalni. Na koniec swojej opowieści stwierdza, że od tego czasu parowozy bardzo się zmieniły i, że nie jest już taki jak kiedyś, dlatego nie ma już dla niego pracy. Piotruś ma do niego dużo pytań. Pyta się go czy pamięta rycerzy, a ten z uśmiechem na twarzy odpowiada, że nie, gdyż nie jest aż tak bardzo stary.
Przez następne kilka tygodni w warsztacie trwa odnawianie Sławka. Stary parowóz zostaje odmalowany i otrzymuje swój stary wagon na węgiel. Zawiadowca wysyła Tomka, Kubę i Piotrusia do pracy dla księcia. Z kolei Sławek jest szczęśliwy, ale martwi się tym, że nie ma dla niego pracy. Tomek postanawia go pocieszyć i wbrew obietnicy, którą złożyć księciu, mówi Sławkowi, że Sir Robert Norramby ma dla niego ważne zadanie, o którym powie mu później.