Gdy zostaje sam na sam z Szymonem, ujawnia swoją tożsamość i opowiada całą historię: po uderzeniu w cembrowinę studni stracił przytomność i ocknął się u spodu czartowskiej ławy. Jest przekonany, że zaniósł go tam wyrodny syn Kazimierz. Chcąc się dłużej naradzić, obaj mężczyźni umawiają się na spotkanie przy czartowskiej ławie o zachodzie słońca.

Akt IV Przy czartowskiej ławie parobcy i dziewczęta zbierają ziele. Nadbiega ubrana w weselne suknie Tekla, która właśnie uciekła sprzed ołtarza. Zbiera się na burzę, więc wszyscy odchodzą. Pojawia się Szymon Rataniec zdziwiony, że Marek spóźnia się na spotkanie. Wzmaga się burza. Nagle nadchodzą Domin z Warchołkiem: otwarcie mówią Szymonowi, że zamierzają zrzucić go w przepaść i wyznają, że to samo zrobili z Markiem. W tym momencie na szczycie skały wśród grzmotów i piorunów pojawia się Marek Luboń. Domin, przekonany, że widzi upiora, wpada w panikę i spada z czartowskiej ławy, ponosząc śmierć. Warchołek natomiast ucieka. Marek Luboń godzi się z synem i radośnie witany powraca do wsi.