Baretzki zasłynął jako jeden z najbardziej okrutnych członków personelu SS w Oświęcimiu. Jego działalność nie ograniczała się do nadzorowania podległych mu więźniów. Bardzo aktywnie uczestniczył w eksterminacji Żydów w komorach gazowych Birkenau. Brał udział w rozładowywaniu transportów na rampie, a następnie nadzorował wprowadzanie ofiar do komór gazowych, wykazując się przy tym gorliwością i okrucieństwem. Niezależnie od tego był prawdziwym postrachem więźniów, których najczęściej katował kijem (nierzadko na śmierć), z którym nigdy się nie rozstawał. Urządzał makabryczne zabawy, których ofiarami padali więźniowie (rozkazał polskiemu więźniowi walczyć z rosyjskim, a gdy Polak odmówił, Baretzki zatłukł go kijem na śmierć).

Po wojnie 6 maja 1945 znalazł się w alianckiej niewoli, ale zwolniono go z niej już w sierpniu tego roku. Następnie pracował w Plaidt w RFN jako robotnik w składzie węgla, aż do aresztowania w kwietniu 1960. W akcie oskarżenia prokuratura zachodnioniemiecka zawarła opis niezliczonych zbrodni Baretzkiego (m.in. zamordowanie kijem matki nowo narodzonego dziecka, a następnie kopanie noworodka niczym piłki). W drugim procesie oświęcimskim sąd we Frankfurcie nad Menem skazał go 19 sierpnia 1965 na dożywocie plus dodatkowe 8 lat pozbawienia wolności.